niedziela, 25 listopada 2012

rozdział 8 ^^


Wstałam rano z nie dużym kacem. Ale za to płuca mnie strasznie bolały. Myślałam, że umieram. Wstałam po jakimś czasie zwijania się z bólu. Nie miałam w ogóle siły. Leniwie zeszłam z łóżka i powędrowałam do garderoby, po jakiś strój. Założyłam zwykłą różową bokserkę i szare dresy. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Kasia o dziwo była w domu. Adam już dawno był w wytwórni i pewnie „znęcał” się nad jakimś zespołem.
-hej Kasia. A ty nie w pracy?
-a nie. Dzisiaj mam wolne. – uśmiechnęła się do mnie promiennie. Podała mi filiżankę kawy i usiadłyśmy przy stole.
-a gdzie jest Alka i Michał?
-u chłopaków. Nocowali nu nich.
-a ty nie chciałaś? Nie polubiłaś ich?
-ja nie mogłam. Bardzo ich polubiłam, nawet za bardzo.
-hej młoda co się dzieje?
-nie nic. Takie młodzieńcze rozterki.
-mów małą. Przecież ci pomogę.
-no bo podoba mi się chyba Harry.- powiedziałam pół szeptem i spuściłam głowę.
-ale to nic złego. To świetnie.
-nie do końca. On jest gwiazdą. Może mieć każdą. A po za tym nie jestem w jego typie chyba. Wczoraj całował się w klubie z jakąś sexy blondyną. A do tego wszystkiego ja i tak z tond nie długo wyjadę.
-och kochanie. Nie możesz tak mówić. Fakt jest gwiazdą, ale znam go dobrze i nie zachowuję się jak rozpieszczona gwiazdeczka. Stara się żyć naprawdę normalnie. Jest wspaniały, zresztą jak całe One Direction. Adam często przyprowadza jakieś gwiazdeczki do domu i muszę powiedzieć z ręką na sercu, że chłopaki to kompletne przeciwieństwo gwiazd. Oni cieszą się życiem, są pełni energii, szczęścia. Chwytają każdy dzień. A ich przyjaźń.? Jeden ma kłopot to reszta rzuca wszystko i są razem w złych i dobrych chwilach. A Harry jest naprawdę wrażliwym chłopcem. Może kiedyś pogubił się, dziewczyny zawróciły mu w głowie, ale teraz jest całkiem inny. Uwierz mi. A jeśli chodzi o ciebie, to jesteś śliczną laską. Nie pozwól, żeby jakikolwiek facet zniżył twoją samoocenę. Liczy się to co masz w głowie, to czy można ci zaufać, można szczerze pogadać na każdy temat. Ni jest ważne czy masz figurę modelki i coś w cyckach. I jeszcze jedno. Pogadaj z nim szczerze. To pomoże. Zaufaj mi.
-dziękuję Kasia za to. Dałaś mi dużo do myślenia- przytuliłam ją- muszę to wszystko na spokojnie poukładać.
-mądra dziewczynka. Dobra idę się ogarnąć, a ty zadzwoń do Alki i Michałą, gdzie są .
-dobrze.
Kasia poszła na górę, a ja wzięłam telefon. Wahałam się do kogo dzwonić. Al. Jest pewnie zła za moje zachowanie, Michał będzie na pewno krzyczał, że źle się zachowałam. Zachowuje się czasem jak mój starszy brat, którego nie mama, a tak naprawdę jest rok młodszy. Do kogo dzwonić? Hm…Wybrałam numer do Lou.
-heeej Lou.- powiedziałam nie pewnie
-Laura?
-yy. Tak?
-cześć. Jak miło cię słyszeć z samego rana. Co tam? Jak głowa?- zaczął świergotać mi do słuchawki.
-cześć Lou. Mam prośbę
-wal śmiało młoda.
-jest gdzieś koło ciebie Al., czy Mi?
-no jasne, są wszyscy. Jemy śniadanie. Już ci ją daję.
-niee- krzyknęłam od razu. Mam tylko nadzieję, że nie słyszał
-yy.
-nie ważne Lou. Powiedz i proszę, że Kasia się pyta o której wrócą i czy w ogóle wrócą dzisiaj.
-jasne
-Kasia się pyta czy wracacie dzisiaj do domu.- powiedział Lou po drugiej stronie
-nie my się zbieramy.- powiedziała Al
-hej a może zrobimy dzisiaj takie nocowanie? -powiedział szczęśliwy Harry
-to świetny pomysł.- krzykną chyba Naill
-a możemy zostać u was na noc? -spytała nie pewnie Al.
-nie skomentuję ok. Nie będę odpowiadał na takie głupie pytania.- powiedział śmiejący się Naill
-słyszałaś Laura?
-jasne. Powiem Kasi, że zostaną u was na noc. PA- rozłączyłam się nie dając mu nic powiedzieć. Zawsze tak robię, ale wiem, że będzie chciał mnie wyciągnąć. A ja na razie muszę wszystko poukładać, i jeszcze sprawa z Al. Wrr… życie jest do dupy.

***perspektywa Alice***
-i co ?
-nie wiem. Powiedziała, że słyszała, powie Kasi, że WY będziecie u na spać i się rozłączyła. Tak bez słowa.
-zawsze się tak rozłącza.
-aha?
-no, ale co z nocowaniem.?- spytał w pewnym momencie Harry
-znając ją to jest nieźle zła. I za pewne nie przyjdzie. – widziałam jak świecące oczy Hazzy tracą blask, a uśmiech z twarzy momentalnie zgasł. Szkoda mi go było. Widać , że leci na Lurę w promieniu kilometra.       Ta chemia?
-Harry możemy pogadać?
-jasne chodź do mnie.
-oki.- udaliśmy się Na górkę
-rozgość się.
-powiedz mi. Czujesz coś do Laury ?
-co?!
-nie udawaj. Mów mi tu szybko. Tylko szczerze. – posłałam mu zachęcający uśmiech.
-oki. Tak strasznie mi się podoba. Jest inna. Jest wspaniała. Nie wiem czy czuję coś do niej, ale lecę na nią jak mysz na ser.
-no i prawidłowo. A ja wiem, że ty jej się też podobasz- puściłam mu oczko. Lekko zarumienił się, oczy zalśniły, a w policzkach pokazały się dołeczki, ale zaraz oparł się o ścianę i schował głowę w ręce
-co jest?
-ja się wczoraj całowałem z jakąś blondynką. I najprawdopodobniej ona to widziała. Dlatego była taka zła.
-co zrobiłeś?!- krzyknęłam aż na niego
-ja nie chciałem.
-ale jak chcesz ją zdobyć ?
-nie wiem.
-teraz potrzebuje kilku dni, żeby sobie wszystko poukładać. Dajmy jej spokój.
-skoro tak mówisz.
-wszystko będzie dobrze.
-wiem.-zeszliśmy na doił.
Dzisiejszy dzień był pełen zabaw i gier. Najlepszy dzień w moim życiu. A do tego zbliżyłam się do blondynka. Jest taki słodki.

***perspektywa Laury***
Ten dzień był bardzo nudny. Siedziałam z dzieciakami, oglądałam, gotowałam i czytałam książkę. Takie też były kolejne dni.  Z Al. Praktycznie się mijałyśmy. Jak ona przychodziła do domu to ja zamykałam się w pokoju z Ipponem i słuchawkami. Gdy ona wychodziła do chłopaków dopiero wychodziłam. A o związku Al. Z blondynem dowiedziałam się dopiero teraz z Facebooka. L. To przykre bo t6o moja najlepsza przyjaciółka. Chłopaki też do mnie wydzwaniali, ale nie odbierała, często siedzieli na balkonie. Śmiali się, wygłupiali. Brakowało mi tego bardzo. Któregoś dnia, wieczorem też siedzieli i śpiewali swoje piosenki. Był tam Michał i Al. Bawili się świetnie. Harry cały czas parzył w moją stronę, widziałam ten smutek w jego oczach, ale czym on może być spowodowany? Z ukrycia obserwowałam  ich. Harry w końcu się chyba wkurzył i wyszedł z balkonu. Też postanowiła już się położyć. Chwilę później słyszałam jak ktoś dzwoni do drzwi. Pomyłam wtedy, ze Michał zapomniał kluczy. Słyszałam jak ktoś wchodzi po schodach i otwiera moje drzwi. Zapaliłam małą lampkę i odwróciłam się. W moich drzwiach stał/a…

***************************************************************
Akcja w końcu się rozkręci. Będą nowe związki ^^ 
 KOCHAM Vicki
 Laura:
 Alice:

3 komentarze: