Obudziłam się z samego rana,
koło ósmej. Nie wiedziałam gdzie jestem. Byłam dość oszołomiona. Byłam w obcym
pokoju, a do tego nie było przy mnie dzieci. Zerwałam się na równe nogi,
ubrałam buty i czym prędzej wybiegłam z sypialni. Zbiegłam po schodach, prawie
się wywracając. Chwyciłam swój telefon, który leżał na stoliku. I zadzwoniłam
do Michała:
- Michał do jasnej cholery,
gdzie wy jesteście?
-jak to gdzie? W domu.- i
wybuch śmiechem
-śmieszy cię to? Gdzie
dzieci?- dopiero teraz zorientowałam się że jestem u chłopaków.- a dobra już
chyba kojarzę co było.
-taa. Zasnęłaś wczoraj z
dzieciakami, Hazza nie pozwoli nam ciebie obudzić, więc zabraliśmy śpiące
dzieci i wróciliśmy do domu, żeby Kasia się nie martwiła za długo.
-a dobra spoko. Zaraz będę w
domu. Pa- rozłączyłam się. Najpierw poszłam do łazienki ogarnąć się. Wyszłam
zrobiłam chłopakom śniadanie i poszłam do domu.
***perspektywa Harrego***
Wstałem o 9. jak dla mnie to
wcześnie. Zaszedłem do swojego pokoju. Lury tam nie było. Alice oszczekała, że
to ranny ptaszek, ale że aż tak. Tak wcześnie wstała, nawet w ferie. Wziąłem
świeże ciuchy i poszedłem do łazienki doprowadzić się do porządku. Zszedłem na
dól, ale tam też mojej nowej sąsiadki nie było. Na stole tylko było naszykowane
śniadanie na środku mała karteczka.
„Dziękuję, Harry, że udostępniłeś mi pokój. Mam nadzieję, że plecy ok.?. Życzę smacznego śniadanka , mam nadzieję, że będzie
smakować.
Laura – OXOXOX”
Czytając ten liścik, na mojej
twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. W tym czasie zeszli chłopcy.
-a ty co się szczerzysz?-
zapytał półprzytomny Zayn.
-zrobiłeś nam śniadanie.?-
zapytał zdziwiony Naill.
-nie ja tylko Laura.
-aa. A gdzie ona jest?-
zapytał już w miarę ogarnięty Liam.
-musiała się zmyć rano.
-aaa…-zrobili zbiorowe ,aa”.
Chłopcy zasiedli do stołu, a ja w tym czasie wyciągnąłem telefon i wybrałem
numer do Laury.
-cześć, jak tam?
-cześć Harry. U mnie bardzo
dobrze. Masz bardzo wygodne łóżko.
-haha tak wiem. Dziękujemy za
śniadanko, było bardzo pyszne.
-to ja dziękuję, za
przenocowanie mnie.
-nie ma za co. Cała
przyjemność po mojej stronie. A właśnie idziemy dzisiaj z chłopakami do klubu.
Wybierzesz si…yy…to znaczy zabierzecie się z nami?
-y no nie wiem. Może spytam
się tych leni i napisze cie sms-em?
-jasne.
-a właśnie skąd masz mój
numer? Nie przypominam sobie żebym Ci go dawała.
-y no bo…ten…no ja wziąłem od
Alice. Przepraszam, nie powinienem.
-haha oj przestań. Przecież
nic się takiego nie stało.
-uff. Ulga.
-wiesz co pogadamy później.
Ja kończę, bo Nadia się obudziła.
-jasne, nie przeszkadzam.
Papa – rozłączyła się. Poszedłem do chłopaków. Z śniadanie już nic nie zostało.
Wziąłem miskę, płatki i mleko. Zjadłem śniadanie i poszedłem do chłopaków,
którzy grali już na Xbox. Dostałem sms-a;
„ Z
przyjemnością się wybierzemy
z wami do klubu. Laura :D”
„świetnie, o 20 będziemy po ciebie…po was :D”
„haha.
Jasne. Do zobaczyska:”
-hej chłopaki Laura idzie z nami!!
-o super, a Alice?- zapytał
Niall.
-no tak tak . Oni też Idą. –
powiedziałem to i pobiegłem wybrać ubrania.
***perspektywa Laury***
Ale będzie super. Nie mogę
się doczekać. Ubrałam Nadię. Zrobiłam wszystkim śniadanie. Pobiegłam na górę
wybrać jakieś ciuszki. Mam nadzieję, że się spodobam Hazzie. Oj co ja piepsze.
Nigdy mu się nie spodobam taka szara myszka jak ja. On jest sławny, a ja. A
zresztą za półtora tygodnia wyjadę i zapomni o mnie. Ale kiedy widzę te jego
zielone oczy, porostu się rozpływam. Oh, może źle, że z nimi idę.? Nie dobrze,
chociaż się rozerwę. Tylko muszę uważać, żeby nie przesadzić. Nie mam głowy.
Wieczorem :
Dochodziła siedemnasta, Kasia wróciła do domu
i pozwoliła nam wyjść. Znała chłopaków i wiedziała jacy są. Wskoczyła jako
pierwsza do łazienki. Napuściłam pełną wannę gorącej wody, wlałam olejki
eteryczne i wskoczyłam do wanny.
Siedziałam tak długo, aż pomarszczyłam się jak stara rodzynka. Wyszłam z
wody, wysuszyłam włosy i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki. Zeszłam
na dół, by zrobić sobie kawę. Z filiżanką pełnego cappuccino wróciłam do
pokoju. Była już 19.30. ubrałam się w czarną sukienkę z ćwiekami. Zrobiłam
leciutki makijaż i była gotowa. Poszłam do Alki.
-hej kochanie, ja gotowa a
Ty?
-niee.
-daj, pomogę ci.- Al. Ubrała
sukienkę koloru kawa z mlekiem, żakiet i szpilki pod kolor. Wyglądała pięknie.
Zrobiła jej makijaż i była gotowa.
-no … nie opędzisz się od
chłopaków.
-taa. A ty od Harrego coo?
-co?! Niee. Bredzisz.
-oj nie oszukujmy się.
-no dobra…pogadamy innym
razem. chodź bo już 20.
W tej samej chwili zadzwonił
dzwonek do drzwi. Otworzył Michał.
-siemaa – krzyknęli chórem
- no hej.
-wooo- powiedzieli
wspólnie.-wyglądacie pięknie.
-dzięki- odpowiedziałyśmy
równo.
-a właśnie będą z nami Perri
i Eleonor. Nie macie nic przeciwko?- spytał Liam
-nie jasne, że nie. Z
przyjemnością poznamy wasze dziewczyny.
Wsiedliśmy do aut i ruszyliśmy na podbój
klubów.
***************************************************************
Taki kiepski wiem, ale nie miałam weny :((
przepraszam....
KOCHAM Vicki :**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz