wtorek, 13 listopada 2012

rozdział 3 ♥♥


Położyłam się spać baardzo późno. Zasnęłam koło 2 w nocy, a o 6 musiałam wstać L. A raczej jestem, śpiochem i nie lubię wcześnie wstawać. O godzinie 5.30 usłyszałam dźwięk mojego telefon. Otworzyłam jedno oko, sięgałam ręką pod poduszkę po telefon i odebrałam;
-zabiję tego kogoś co mnie obudził.- powiedziałam  na dzień dobry ochrypłym głosem.
-Oj nie narzekaj tylko wstawaj dzisiaj zaczynają nam się ferie i wyjeżdżamy do ANGLII!! – wyćwierkała mi do ucha Alice.
-oooj co ja z tobą mam!
-WSTAWAJ kochanie !
-noo już!- rozłączyłam się, rzuciłam telefon na łóżko i baaardzo leniwie wstałam. Ledwo widziałam na oczy. Wzięłam ciuchy i poczłapałam do łazienki. Wzięłam pobudzający, szybki prysznic, umyłam włosy.  Ubrałam się w niebieskie jeansy, czarny sweterek, do tego buty na wysokim koturnie ( J ) kilka bransoletek, torebkę. Wysuszyłam włosy i lekko je skręciłam. Jeszcze makijaż i gotowa. Wyszłam z łazienki, dopakowałam jeszcze kilka drobiazgów i o 6.30 ktoś zadzwonił do drzwi. To była oczywiście, cała w skowronka Alice i uśmiechnięty Michał.
-haay!- krzyknęła Al.
-cześć- powiedział Michał. Wpuściłam ich do środka i poszłam za nimi do kuchni.

-cześć, a ty już na angielski się przestawiłaś? – zapytam rozbawiona tym powitanie Al.
- a jak! Przecież za parę godzin będziemy w UK.!- krzyknęła mi prosto do ucha moja przyjaciółka. Ubrana była w brązowe jeansy, dżinsową koszulę, czarne buty i do tego miała brązową torebkę. Wyglądała całkiem, całkiem. Blond włosy opadały jej bezwładnie, a makijaż podkreślał jej śliczne oczy. Michał ubrany był w : czarne spodnie, beżowe wysokie buty, biały T-T-shirt i niebiesko białą bluzę z adidasa. Zjedliśmy jeszcze  śniadanie, bo te sierotki z tego podekscytowania zapomniały i obudziliśmy mojego tatuśka, bo znając go już tyle to zapewne by zaspał. Bo w końcu kto by chciał wstawać o 6 czy 7 jak się pracuję na 10, lub czasem w domu? No ale prawnicy już tak mają nie. A właśnie chyba zapomniałam dodać, że mój tata jest prawnikiem, a mama lekarzem, dlatego właśnie nie narzekam na małe kieszonkowe i na brak ubrań, jak niektóre nastolatki w moim wieku. A rodzice Alice są znajomymi z pracy mojej mamy. Pracują razem już prawie 16 lat, a my się również tyle przyjaźnimy. Można powiedzieć, że razem się wychowałyśmy.
  Gdy mój tata się ogarnął już, zapakowaliśmy się do auta, pożegnałam się jeszcze z mamą i ruszyliśmy na lotnika. Niestety najbliższe lotnisko było we Wrocławiu, więc jakieś 100 km od naszej miejscowości, więc musieliśmy jechać prawie 2 godziny. Nasz samolot odlatywał o 11 więc spokojnie się wyrobiliśmy. Dobiegła 10.30 i zostaliśmy poproszeni na odprawę. Uściskałam jeszcze tatę:
-do zobaczenia za dwa tygodnie. Będę tęsknić !- powiedziałam i nie wiem dlaczego, ale moje oczy zrobiły się lekko wilgotne.
-ja też będę mała tęsknił. Tylko bądź grzeczna, nie pyskuj, słuchaj się cioci i przede wszystkim nie przynieście jej żadnych kłopotów i nie w pakujcie się w nic- to ostatnie to już powiedział do wszystkich.
-tatku ja zawsze jestem grzeczna – zrobiłam maślane oczka ,a mój „kochany” tata mnie wyśmiał. No normalnie foch .. . Pff. Żarcik ! kocham go za to przecież. Pomachałam ostatni raz i udaliśmy się we wskazane miejsce. Po odprawie siedzieliśmy już w samolocie. Wystartowaliśmy. Na szczęście miejsca mieliśmy koło siebie. Ja siedziałam przy oknie, Michał na środku, a Al. Przy przejściu. Przez pierwszą godzinę lotu rozmawialiśmy, ale potem włączyłam sobie muzykę. Na początku leciał moja playlista z Taylor Swift, ale potem  One Direction. Ci chłopcy byli na prawdę genialni. Jakiś tydzień temu na facebook’u koleżanka wstawił ich piosenkę na tablicy. Gdy przesłuchałam ją kilka razy , naprawdę ich polubiła. Teraz mam ich wszystkie piosenki i chyba jestem ich fanką, ale nie taką zwariowaną. Zresztą Alice też ich polubiła. Wsłuchując się w ich głosy, usnęłam. Obudził mnie dopiero Michał i kazał zapiąć pasy, ponieważ już lądowaliśmy. Gdy wysiedliśmy z samolotu, udaliśmy się po nasze bagaże. Wyjęłam jeszcze telefon i napisałam do moich, Michała I Alki rodziców, bo te łośki na pewno by tego nie zrobiły. Rozglądaliśmy się z Michałem za ciocią, ale nigdzie jej nie było. Dopiero jak zrobiło się luźniej na lotnisku odnalazłam ją wzrokiem. Rzuciłam torbę i pobiegłam do niej.
-heej ciociu!- krzyczałam tak, że chyba pół lotniska mnie słyszało.
-cześć mała. Jak tam podróż?
-a doobrze. – w tym czasie Misiek wziął mój bagaż i razem z Alice podeszli do nas i przywitali się z ciocią. Udaliśmy się na parking i szukaliśmy auta naszej ciociuńki. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Nagle ciocia podeszła do pięknego czerwonego volvo to, aż zaniemówiłam.„ o cholewka, ale się cioteczka dorobiła” powiedziałam do siebie w myślach . Aż sama parskałam śmiechem. Reszta załogi się na mnie dziwnie popatrzyło a ja wzruszyłam tylko ramionami. Wsiedliśmy do auta i udaliśmy się do naszego tymczasowego domu.
-hej dzieciaki. Co tam u was? już tak dawno się nie widzieliśmy.
-oj tak. Nawet nie wiesz ciocia ile mamy nauki.- powiedziałam do niej z meega uśmiechem, na mordeczce.



-po pierwsze kochani nie mówcie do mnie ciocia, nie jestem taka stara, po prostu Kasia. I zdaje sobie z tego sprawę, że macie dużo na głowie, dlatego na tych farjach macie nieźle wypocząć i się rozerwać. A powiem wam tylko jedno, żeby nie zepsuć niespodzianki. Mój domek leży w takiej dzielnicy, że na pewno nudzić się nie będziecie. Same przystojniaki- powiedziała Kasia a my z Al. Wybuchłyśmy śmiechem Michał tak śmiesznie za-chrząkał.
-a tak no i ładne dziewczyny. – dopowiedziała ciocia.  Po jakieś czterdziestu minutach byliśmy na miejscu. Gdy wysiadaliśmy z auta kompletnie nas wmurowało. W tej dzielnicy były same ogromne wille i pewnie mieszkają w nich sami bogacze. O jacie. Byłam w szoku. Ciocia wskazała nam swój „domek” jak to ujęła w samochodzie. Wyszedł jeszcze wujek i przywitaliśmy się z nim. Razem z Michałem wzięli nasze bagaże i weszliśmy do domu.

-rozgłoście się proszę, czujcie się jak u siebie w domu. Na górze macie swoje sypialnie, są one koło siebie. Naprzeciwko waszych pokoi jest łazienka pokój Nadii i Alexa oraz pokoje gościnne i nasza sypialnia jest na końcu korytarza. Tu na dole macie salon z kuchnią i jadalnią, toaletę i wyjście na taras. Rozejrzyjcie się i chodźcie na obiad. Dobrze?
-tak jest- powiedzieliśmy równo- Kasia z Adamem (tak nazywał się wujek) zaśmieli się i poszli do kuchni. Ze schodów zbiegł najpierw Alex. Alex jest to przesłodki sześciolatek, który ma nie stwierdzone ADHD, wszędzie go pełno, ma w sobie tyle energii, że przebija całą reprezentację w piłce nożnej na boisku. Nadia ma trzy latka i jest tak strasznie słodka, że jak ją widzę smutną to aż mi się płakać chce, a jak jest radosna to na jej widok moje usta same układają się w wielgachny uśmiech. Jak Al. Je zobaczyła to aż jej się oczy zaświeciły.
-o nie. Ja muszę im zrobić sesję zdjęciową!- krzyknęła podekscytowana. – no tak ta tylko zdjęcia by pstrykała. Haha .oj za tą ją uwielbiam. Alka robi najlepsze zdjęcia na świecie.
-dobra chodźmy zobaczyć nasze pokoje- powiedział i na wyścigi ruszyliśmy do pokoi. Pokoje były tak jak mówiła Kasia obok siebie. Na drzwiach wisiały tabliczki z naszymi imieninami. Ja wzięłam różowy pokój, Al. Niebieski, a Misiek dostał brązowy. Były śliczne. Mieliśmy wspólny balkon. Był duży i był widok na ogród z basenem i sąsiednią wille. Gdy się przebrała w jakieś wygodne dresy wyszłam na nasz „taras” i na balkonie w willi na którą mieliśmy widok zobaczyłam(;o)…. 


******************************************************************************
Mam nadzieję, że wam się podoba...:* 
Piszcie woje opinie w komentarzach :D
KOCHAM Vicki

***********************************************************************************/********

 LAURA: 



ALICE:


MICHAŁ: 



CIOCIA KASIA I WUJEK ADAM :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz