Położyłam
się spać baardzo późno. Zasnęłam koło 2 w nocy, a o 6 musiałam wstać L. A
raczej jestem, śpiochem i nie lubię wcześnie wstawać. O godzinie 5.30
usłyszałam dźwięk mojego telefon. Otworzyłam jedno oko, sięgałam ręką pod
poduszkę po telefon i odebrałam;
-zabiję
tego kogoś co mnie obudził.- powiedziałam
na dzień dobry ochrypłym głosem.
-Oj nie
narzekaj tylko wstawaj dzisiaj zaczynają nam się ferie i wyjeżdżamy do ANGLII!!
– wyćwierkała mi do ucha Alice.
-oooj co ja
z tobą mam!
-WSTAWAJ
kochanie !
-noo już!-
rozłączyłam się, rzuciłam telefon na łóżko i baaardzo leniwie wstałam. Ledwo
widziałam na oczy. Wzięłam ciuchy i poczłapałam do łazienki. Wzięłam
pobudzający, szybki prysznic, umyłam włosy. Ubrałam się w niebieskie jeansy, czarny
sweterek, do tego buty na wysokim koturnie ( J ) kilka bransoletek, torebkę.
Wysuszyłam włosy i lekko je skręciłam. Jeszcze makijaż i gotowa. Wyszłam z
łazienki, dopakowałam jeszcze kilka drobiazgów i o 6.30 ktoś zadzwonił do
drzwi. To była oczywiście, cała w skowronka Alice i uśmiechnięty Michał.
-haay!-
krzyknęła Al.
-cześć-
powiedział Michał. Wpuściłam ich do środka i poszłam za nimi do kuchni.
-cześć, a
ty już na angielski się przestawiłaś? – zapytam rozbawiona tym powitanie Al.
- a jak!
Przecież za parę godzin będziemy w UK.!- krzyknęła mi prosto do ucha moja
przyjaciółka. Ubrana była w brązowe jeansy, dżinsową koszulę, czarne buty i do
tego miała brązową torebkę. Wyglądała całkiem, całkiem. Blond włosy opadały jej
bezwładnie, a makijaż podkreślał jej śliczne oczy. Michał ubrany był w : czarne
spodnie, beżowe wysokie buty, biały T-T-shirt i niebiesko białą bluzę z adidasa. Zjedliśmy
jeszcze śniadanie, bo te sierotki z tego podekscytowania zapomniały i
obudziliśmy mojego tatuśka, bo znając go już tyle to zapewne by zaspał. Bo w
końcu kto by chciał wstawać o 6 czy 7 jak się pracuję na 10, lub czasem w domu?
No ale prawnicy już tak mają nie. A właśnie chyba zapomniałam dodać, że mój
tata jest prawnikiem, a mama lekarzem, dlatego właśnie nie narzekam na małe
kieszonkowe i na brak ubrań, jak niektóre nastolatki w moim wieku. A rodzice
Alice są znajomymi z pracy mojej mamy. Pracują razem już prawie 16 lat, a my
się również tyle przyjaźnimy. Można powiedzieć, że razem się wychowałyśmy.
Gdy mój tata się ogarnął już, zapakowaliśmy
się do auta, pożegnałam się jeszcze z mamą i ruszyliśmy na lotnika. Niestety
najbliższe lotnisko było we Wrocławiu, więc jakieś 100 km od naszej miejscowości,
więc musieliśmy jechać prawie 2 godziny. Nasz samolot odlatywał o 11 więc
spokojnie się wyrobiliśmy. Dobiegła 10.30 i zostaliśmy poproszeni na odprawę.
Uściskałam jeszcze tatę:
-do
zobaczenia za dwa tygodnie. Będę tęsknić !- powiedziałam i nie wiem dlaczego,
ale moje oczy zrobiły się lekko wilgotne.
-ja też
będę mała tęsknił. Tylko bądź grzeczna, nie pyskuj, słuchaj się cioci i przede
wszystkim nie przynieście jej żadnych kłopotów i nie w pakujcie się w nic- to
ostatnie to już powiedział do wszystkich.
-tatku ja
zawsze jestem grzeczna – zrobiłam maślane oczka ,a mój „kochany” tata mnie wyśmiał.
No normalnie foch .. . Pff. Żarcik ! kocham go za to przecież. Pomachałam
ostatni raz i udaliśmy się we wskazane miejsce. Po odprawie siedzieliśmy już w
samolocie. Wystartowaliśmy. Na szczęście miejsca mieliśmy koło siebie. Ja
siedziałam przy oknie, Michał na środku, a Al. Przy przejściu. Przez pierwszą
godzinę lotu rozmawialiśmy, ale potem włączyłam sobie muzykę. Na początku
leciał moja playlista z Taylor Swift, ale potem One Direction.
Ci chłopcy byli na prawdę genialni. Jakiś tydzień temu na facebook’u koleżanka
wstawił ich piosenkę na tablicy. Gdy przesłuchałam ją kilka razy , naprawdę ich
polubiła. Teraz mam ich wszystkie piosenki i chyba jestem ich fanką, ale nie
taką zwariowaną. Zresztą Alice też ich polubiła. Wsłuchując się w ich głosy,
usnęłam. Obudził mnie dopiero Michał i kazał zapiąć pasy, ponieważ już
lądowaliśmy. Gdy wysiedliśmy z samolotu, udaliśmy się po nasze bagaże. Wyjęłam
jeszcze telefon i napisałam do moich, Michała I Alki rodziców, bo te łośki na
pewno by tego nie zrobiły. Rozglądaliśmy się z Michałem za ciocią, ale nigdzie
jej nie było. Dopiero jak zrobiło się luźniej na lotnisku odnalazłam ją
wzrokiem. Rzuciłam torbę i pobiegłam do niej.
-heej
ciociu!- krzyczałam tak, że chyba pół lotniska mnie słyszało.
-cześć
mała. Jak tam podróż?
-a doobrze.
– w tym czasie Misiek wziął mój bagaż i razem z Alice podeszli do nas i
przywitali się z ciocią. Udaliśmy się na parking i szukaliśmy auta naszej
ciociuńki. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Nagle ciocia podeszła do
pięknego czerwonego volvo to, aż zaniemówiłam.„ o
cholewka, ale się cioteczka dorobiła” powiedziałam do siebie w myślach . Aż sama parskałam śmiechem. Reszta
załogi się na mnie dziwnie popatrzyło a ja wzruszyłam tylko ramionami.
Wsiedliśmy do auta i udaliśmy się do naszego tymczasowego domu.
-hej
dzieciaki. Co tam u was? już tak dawno się nie widzieliśmy.
-oj tak.
Nawet nie wiesz ciocia ile mamy nauki.- powiedziałam do niej z meega uśmiechem,
na mordeczce.
-po
pierwsze kochani nie mówcie do mnie ciocia, nie jestem taka stara, po prostu
Kasia. I zdaje sobie z tego sprawę, że macie dużo na głowie, dlatego na tych
farjach macie nieźle wypocząć i się rozerwać. A powiem wam tylko jedno, żeby
nie zepsuć niespodzianki. Mój domek leży w takiej dzielnicy, że na pewno nudzić
się nie będziecie. Same przystojniaki- powiedziała Kasia a my z Al. Wybuchłyśmy
śmiechem Michał tak śmiesznie za-chrząkał.
-a tak no i
ładne dziewczyny. – dopowiedziała ciocia.
Po jakieś czterdziestu minutach byliśmy na miejscu. Gdy wysiadaliśmy z
auta kompletnie nas wmurowało. W tej dzielnicy były same ogromne wille i pewnie
mieszkają w nich sami bogacze. O jacie. Byłam w szoku. Ciocia wskazała nam swój
„domek” jak to ujęła w samochodzie. Wyszedł jeszcze wujek i przywitaliśmy się z
nim. Razem z Michałem wzięli nasze bagaże i weszliśmy do domu.
-rozgłoście
się proszę, czujcie się jak u siebie w domu. Na górze macie swoje sypialnie, są
one koło siebie. Naprzeciwko waszych pokoi jest łazienka pokój Nadii i Alexa
oraz pokoje gościnne i nasza sypialnia jest na końcu korytarza. Tu na dole
macie salon z kuchnią i jadalnią, toaletę i wyjście na taras. Rozejrzyjcie się
i chodźcie na obiad. Dobrze?.jpg)
-tak jest-
powiedzieliśmy równo- Kasia z Adamem (tak nazywał się wujek) zaśmieli się i
poszli do kuchni. Ze schodów zbiegł najpierw Alex. Alex jest to przesłodki
sześciolatek, który ma nie stwierdzone ADHD, wszędzie go pełno, ma w sobie tyle
energii, że przebija całą reprezentację w piłce nożnej na boisku. Nadia ma trzy
latka i jest tak strasznie słodka, że jak ją widzę smutną to aż mi się płakać
chce, a jak jest radosna to na jej widok moje usta same układają się w
wielgachny uśmiech. Jak Al. Je zobaczyła to aż jej się oczy zaświeciły.
-o nie. Ja
muszę im zrobić sesję zdjęciową!- krzyknęła podekscytowana. – no tak ta tylko
zdjęcia by pstrykała. Haha .oj za tą ją uwielbiam. Alka robi najlepsze
zdjęcia na świecie.
-dobra
chodźmy zobaczyć nasze pokoje- powiedział i na wyścigi ruszyliśmy do pokoi.
Pokoje były tak jak mówiła Kasia obok siebie. Na drzwiach wisiały tabliczki z
naszymi imieninami. Ja wzięłam różowy pokój, Al. Niebieski, a Misiek dostał
brązowy. Były śliczne. Mieliśmy wspólny balkon. Był duży i był widok na ogród z
basenem i sąsiednią wille. Gdy się przebrała w jakieś wygodne dresy wyszłam na
nasz „taras” i na balkonie w willi na którą mieliśmy widok zobaczyłam(;o)….
******************************************************************************
Mam nadzieję, że wam się podoba...:*
Piszcie woje opinie w komentarzach :D
KOCHAM Vicki ♥
KOCHAM Vicki ♥
***********************************************************************************/********
LAURA:
ALICE:
MICHAŁ:

.jpg)

.jpg)


.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz