niedziela, 24 marca 2013

rozdział 23


specjalnie dla Patrycji, żeby nie zeszła  mi na zawał. :* ♥
Przepraszam, że taki słaby,ale nie miałam weny za wiele. 
********************************************************

-co…co ty tu robisz?- zdziwiłam się, Jak on się tu znalazł, skąd?
-jak to co stoję.
-tsa, ale skąd wiedziałeś, że jestem właśnie tu?
-nie wiedziałem, przyjechaliśmy do Nowego Yorku, bo mamy jutro tu koncert, chciałem się przejść, a ten park jest najbliżej. Usłyszałem twój dzwonek i zorientowałem się, że tu jesteś. No wiesz, nie wszyscy mają moją solówkę, którą sama nagrałaś na dzwonku- uśmiechnął się zadziornie.
-no tak.
-skoro cię już znalazłem, to wrócisz ze mną do domu? I powiesz  mi o co w tym wszystkim chodzi?- spytał lekko się uśmiechając, widziałam tę ciekawości w jego zielonych oczach. Spojrzałam na Katie. Ona tylko się uśmiechała i kiwała głową.
-jasne, widzę, że Katie ma mnie już dość.- zaśmialiśmy się tylko.
-Laura, nigdy nie będę mieć ciebie dość- podeszłą do mnie moja przyjaciółka i mocno mnie przytuliła.- to do zobaczenia później.
-tak, na razie- pomachałam tylko odchodzącej Katie i spojrzałam na loczka. – przepraszam, że uciekłam, tak bez wyjaśnienia, ale ja na prawdę nie wiedziałam co mam zrobić w tej sytuacji.- spuściłam głowę.
-ale o jaką ci sytuację chodzi? Ja nic nie wiem.- pytał zdezorientowany i trochę zniecierpliwiony Harry.
-może nie tu, chodźmy gdzieś, gdzie będziemy sami.
-dobrze, chodźmy do hotelu.
-jasne- kierowaliśmy się wolnym krokiem do tymczasowego miejsca zamieszkania chłopaków, rozmawiając co się działo u chłopaków przez ten tydzień. Tzn. ja wszystko wiedziała, bo kontaktowałam się z Naillem. One jedyny o wszystkim wiedział. Doszliśmy po jakiś pół godzinie. Weszliśmy do pokoju lokersa. Na szczęście nie spotkaliśmy żadnego z chłopaków. Rozgościłam się w pokoju Hazzy .
-a więc…?-zaczął niecierpliwy Hazza
-ale ty jesteś cholernie niecierpliwy.
-noo wiem
-no więc…usiądź, może lepiej, bo upadniesz z wrażenia jeszcze.
-Lauraa no nie przeciągaj.!
-dobra dobra, już mówię. A więc wyjechała z Londynu, żeby sobie wszystko przemyśleć, prawdę mówiąc miałam już od ciebie odejść, żeby nie mniszyć waszej kariery- kiedy to mówiłam Harry’emu powiększały się tylko oczy.- Harry, bo ja… jestem w ciąży- to ostatnie powiedziałam prawie szeptem, a głos mi się załamywał. Harry „upadł” na krzesło.
-możesz powtórzyć?- zapytał zdziwionym Harry
-jestem w ciąży- powiedziałam już donośnym głosem. Cisza. Głucha cisza.
-harry powiedz coś?- błagałam go, w głowie miałam już same czarne scenariusze,.
-będę ojcem- powiedział cicho, tak jakby do siebie- będę ojcem-!!- teraz się już darł. Podskoczył z krzesła i zaczął skakać jak poparzony drąc się niemiłosiernie.- jeeeeeej!- rzucił się na mnie, zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się jak opętana, krzycząc,żeby mnie puścił. Brzuch już mnie bolała od śmiechu. Na pewno pół hotelu nas słyszało.
-harry proszę, puść mnie już!- odsunął się lekko ode mnie i namiętnie mnie pocałował.
-głuptasie, to najwspanialsza wiadomość na świecie. Jak mogłaś coś takiego zrobić, w ogóle pomyśleć. Ty i dzidziuś jesteś ważniejsi od kariery, ważniejsi od wszystkiego
-naprawdę?
-jasne.- i znów zachłannie wpił się w moje usta. Nagle do pokoju wpadli chłopcy. Oderwaliśmy się od siebie i gapiliśmy na nich jak na debili, a oni na nas.
-LAURA!!!- krzyknęli nagle i rzucili się na łóżko, na którym leżałam, tuląc mnie z całej siły.
-dobra, bo się duszę- wykrztusiłam.
-wróciłaś do nas, wreszcie!- krzyknął Li.
-wróciłąm i na razie się nigdzie nie wybieram. – uśmiechnęłam się ślicznie do nich.
-ale czemu Harry ty tak krzyczałeś?! -spytał Lou- krzyczałeś na Laurę! Ty bydlaku!- histeryzował Lou, gadał jak opętany, ja się składałam ze śmiechu, zresztą Harry też.
-on na mnie nie krzyczał.
-to na kogo?- zdziwił się marchewkowy.
-raczej ze szczęścia, więc nie masz się o co martwić- uśmiechnęłam się do niego i poklepałam go po ramieniu.
-a co go tak uszczęśliwiło.?
-chcesz wiedzieć? – spytała zadziornie ruszając brwiami.
-no chcę.
- na pewno?
-tak.
-ale jesteś pewien ?
-no mów!- zniecierpliwił się.
-dobra…. Więc Harry jest szczęśliwy, bo…. Harry powiemy mu?!- odwróciłam  się do Loczka, który tylko stał i się przysłuchiwał, naszej inteligentnej wymianie zdań.
-no nie wiem- odpowiedział mi , siadając za mną i całując delikatnie w szyję.
-no mówcie!- krzyknęli wkurzeni chłopcy.
-no dobraaa.
-Laura jest w ciąży!!- krzyknął Harry. Chłopcy osłupieli.  Pomachałam im przed twarzami. Jak się wybudzili z transu, rzucili się na nas, w końcu wylądowaliśmy na podłodze. Był wielki krzyk i chaos. W końcu się podnieśliśmy z podłogi. Grzecznie nam pogratulowali.
-już sobie wyobrażam nas Harry w parku z wózkami!- krzyczał Lou.- ale będzie fajnie.
-o a ja widzę rodzinny piknik One Direction. Dużooooooo jedzenia i nas grających w piłkę,  dziewczyny latające za dziećmi. No może oprócz Perrie i Ali, bo nam się jeszcze chyba nie spieszy. – zaśmiał się rozmarzony blondynek. Wzięłam poduszkę i walnęłam go w łeb.
-a za co to?- spytał zdziwiony.
-za chęć do życia i miłości do ojczyzny- powiedział do niego po polsku.
 -co ? co to ma znaczyć?- nawijał po polsku do mnie.
-eh nic.
-dobra wynocha z pokoju, chcę pobyć sam z moją dziewczyną- wyrzucił ich Harry z pokoju.
-a co będziecie robić? – poruszył zadziornie brwiami Lou
-a nie twoja sprawa. – odgryzł mu się loczek
-w sumie nie musze się o was bać, bo co mieliście zrobić to zrobiliście- wystawił nam język, złapałam druga poduszkę i chciałam niego rzucić, ale uciekł skubany. Harry złapał mnie w pasie i zaczął całą obcałowywać. Postanowiłam się z nim pobawić. Odsunęłam się od niego.
-hej co jest? – spytał podchodząc do mnie.
-nie chce mi się nic.- rzuciłam się na sofę włączają TV.
-no weź, musiałem tydzień wytrzymać.
-Harry|! Ty erotomanie jeden!- krzyknęłam, śmiejąc się jednocześnie. Loczek zrobił tylko oczka jak kot ze Shrek. Nie miałam serca z nim się droczyć. Uległam jego urokowi. 

sobota, 23 marca 2013

rozdział 22


-w …w cią…ciąży?
-tak, to 8 tydzień.
 Nie mogłam w to uwierzyć, jak w ciąży?! Przecież mam ledwie 19 lat. Studia przede mną. Byłam w tak strasznym szoku, że nie mogłam wykrztusić  żadnego słowa. Co na to Harry, chłopaki, rodzice? Słuchałam lekarza, ale żadne słowa nie docierały do mnie. Nie mogłam Harremu zrujnować krajery . Wyszłam z przychodni,  wsiadłam w auto i pojechałam na miasto, nie mogłam wrócić jeszcze do domu, Harry od razu by wyciągnął ze mnie wszystko. Jeździłam po całym Londynie pół dnia. Weszłam do mieszkania, nie było Harrego. Zastałam tylko mały liścik w kuchni:
„jestem na próbie, będę w nocy nie czekaj na mnie. Kocham cię. Harry x”   
Rzuciłam torbę na podłogę i usiadłam bezradnie na kanapie w salonie, kryjąc twarz w dłonie. Byłam bezsilna, nie mogłam zrujnować chłopakom kariery. Siedząc tak, wpadłam na genialny pomysł.  Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do sypialni.

***oczyma Harrego***
Wróciłem bardzo późno do domu, nie chciało mi się siedzieć tam, wolałem siedzieć w domu z moją Laurą, przed TV, ale niee!!! Eh. Szkoda gadać. Wszedłem po cichaczu, żeby nie obudzić mojej ukochanej. Poszedłem do sypialni, wyskoczyłem z ubrań i położyłem się do łóżka. Chciałem przytulić Lau, ale jej nie było. Dziwne. Wstałem z łóżka, zapaliłem wszystkie lampy i szukałem Laury. Nigdzie jej nie było. Zauważyłem, że nie ma też wielu z jej rzeczy. Wszedłem do garderoby. Brakowało sporo części jej ciuchów, walizki też nie było. Cholera, co tu się dzieje.?! Zaczynam się martwić, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Al. Ona pewnie wie, co jest grane,
   ***rozmowa telefoniczne***
-hallo?-spytała zaspana blondynka .
-cześć mała
-cześć co się dzieje? Nie możesz spać?- spytała
-nie właśnie nie mogę. Nie ma Laury, nie mam jej rzeczy, ani  walizki. Nie odbiera też telefonu. Wiesz co się dzieje z nią?
-jak to jej nie ma?- rozbudziła się nagle Ala.
-no nie ma, rano pojechała do lekarza, a teraz jej nigdzie nie ma. Może coś się dowiedziała u lekarza.
-Harry nie wiem, ale trzeba  jej szukać.
-wiem, dobra kończę musze obdzwonić jeszcze parę osób.
***koniec rozmowy***
Dzwoniłem chyba do wszystkich, nawet jej rodzice nie wiedzieli co się z nią dzieje. Zaczynałem się coraz bardziej denerwować. Jakiś czas później dostałem SMS-a
„nie martw się o mnie, musiałam wyjechać , przepraszam, nie mogę ci zniszczyć kariery, wybacz i nie szukaj mnie. Kocham Cię bardzo Laura. Xxx”
Zostawiła mnie, nie mogę uwierzyć. I to teraz, skoro ją właśnie odzyskałem. Musze ją znaleźć!

***oczyma Laury***
Siedziałam właśnie w samolocie i leciałam do Nowego Yorku. Mam tam znajomą, która mnie przechowa jakiś czas. Napisałam SMS-a do Harrego, żeby się nie martwił i mnie nie szukał, zresztą i tak mnie nie znajdzie. Doleciałam koło godziny 8 rano. Na lotnisku czekała n mnie już Kate. Kate to moja znajoma ze szkoły w Londynie. Przeprowadziła się tu jakiś tydzień temu. Zamierza tu studiować.  Wyszukałam ją w tłumie i podbiegłam do niej rzucając jej się na szyję.
-hej kochanie.
-cześć mała
-co się stało?
-opowie ci w domu ok?
-jasne, chodź.
Wsiadłyśmy w auto i pojechałyśmy do jej mieszkania. Szczęka mi opadła jak zobaczyłam jej gniazdko.

kuchnia z jadalnią i salonem

jadalnia
                                   

tymczasowy pokój Laury


sypialnia Kate


łazienka

-woow. To twoje mieszkanie?
-no, a kogo?- spytała śmiejąc się z mojej miny. Stałam tak jeszcze jakiś czas i rozglądałam się podziwiając wnętrze.- będziesz tak stać, czy wolisz tak się rozglądać z progu. –zaśmiała się blondynka i wzięła moją walizkę.
-dokąd idziesz?- spytałam.
-znieść twoją walizkę do twojego nowego pokoju, bo widzę, że sama sobie nie dasz rady.

-a tak.- poszłam za nią. Mój tymczasowy pokój był świetnie urządzony. Musze przyznać, że Kate ma świetne poczucie stylu. Rozpakowałam się, wzięłam prysznic i przebrała się w spodenki z motywem flagi USA, białą bluzkę i jeansów kamizelkę, do tego czerwone conversy. Moja kumpela była ubrana w czarne spodenki i zieloną bluzkę.
-to co ? zwiedzamy NY.- zaproponowała blondynka
-jasne.- powiedziałam z lekkim uśmiechem,. Nie chciało mi się nigdzie chodzić, wolałam wylewać łzy do poduszki, ale niestety Kate o tym wiedziała, dlatego wolała wyciągnąć mnie na miasto. Wróciłyśmy dopiero wieczorem. Wykąpałam się i postanowiłam zrobić kolację. Zjadłyśmy i usiadłyśmy przed Tv rozmawiając.
-więc teraz mi powiesz dlaczego uciekłaś z Londynu, od Harrego, od przyjaciół?
-jestem w ciąży.- powiedziałam łamiącym się głosem, spuściłam głowę i kilka słonych łez spłynęło po moim policzku.
- to świetnie-rzuciła się na mnie blondynka- zawsze marzyłaś o dzidziusiu.
-tak, ale nie teraz, nie chcę zmarnować Harremu życia. Chcę tego dziecka, ale nie mogę być z Harrym
-chyba zwariowałaś.!!- zaczęła krzyczeć wkurzona Kate.
- przecież wiesz, że Harry cię kocha , nie możesz tak uciekać, on też na pewno się ucieszy.
-nie wiem.
-jak to nie wiesz?! Włącz telefon
-po co?- zdziwiłam się
-no włącz.- na jej prośbę włączyłam mojego iPhona. miałam 360 nieodebranych połączeń (200 od Harrego, 160 od reszty) i 100 SMS-ów.
-osz kurde. – zdziwiłam się
-widzisz, jak oni cię kochają.
-widzę.
-wiem, że musisz pobyć sama, ale nie możesz ich zostawić i uciekać jak tchórz.
-dobra, wiem, ale chcę pobyć sama.
-wiem. Ja idę spać bo jest grubo po 2.
-ok dobranoc, ja jeszcze posiedzę i pomyślę.
-spoko.- dałam mi jeszcze buziaka w policzek i poszła do siebie. Siedziała tak i popijałam sobie sok, kiedy nagle zdzwonił telefon, dzwonił Harry. Wahałam się, chciałam z nim pogadać, ale z drugiej strony nie powiem mu przecież przez telefon co jest na rzeczy. Miałam już nacisnąć czerwoną słuchawkę, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Przyłożyłam telefon do ucha, nie mogłam wykrztusić ani słowa.
-hallo, Laura? Kochanie, jesteś tam?-pytał Harry, po jego głosie wywnioskowałam, ze jest zadowolony. 
-tak, jestem- odezwałam się w końcu .
-kochanie, co się stało, gdzie jesteś?
-Harry posłuchaj, nic się nie stało, po prostu musze pobyć sama i wszystko przemyśleć, nie szukaj mnie. Niedługo sama wrócę.
-ale proszę , wróć. Nie chce żyć bez ciebie, nie chce żyć w niepewności.
-muszę kończyć. Pa , kocham cię- rozłączyłam się.

***perspektywa Harrego***
Rozłączyła się. Ale wróci. To dobrze. Bardzo ją kocham i nie mogę jej stracić. Dam jej czas.

Tydzień później:
Dostawałem już szału bez Laury. Nie wytrzymywałem, bo nie wiedziałem co się z nią dziej. Wrzeszczałem na wszystkich, wkurzałem się z byle powodu, nawet chłopaki mieli mnie dość. Jutro jedziemy do Nowego Yorku, mamy tam koncert. Nie chce jechać, a co jak Laura wróci a mnie nie będzie wtedy w domu? No ale cóż. Jak trzeba to trzeba.

***oczyma Nialla***
Jako jedyny wiedziałem, że Laura jest w Nowym Yorku, dobrze się składa, że jutro tam jedziemy, może się wreszcie spotka z Harrym i powie o co jej chodzi. Obiecałem jej, że nikomu nic nie powiem, bo tylko mi zaufała, ale nie mogę już patrzeć jak Harold się męczy .

***perspektywa Harrego***
Wylądowaliśmy właśnie w Nowym Yorku. Wzięliśmy bagaże i pojechaliśmy do hotelu.
-hej ja idę się przejść. – oznajmiłem chłopakom, którzy zbijali bąki na kanapie.
-spoko.- ubrałem buty, wziąłem telefon i słuchawki i wyszedłem, szedłem przez park, postanowiłem zadzwonić do Laury. Jeden sygnał… usłyszałem swoja solówkę z More Then this. Ona kocha tą piosenkę. Ona gdzieś tu musi być, nerwowo się rozglądałem. Wreszcie odebrała.
-halo?
-cześć kochanie, gdzie jesteś?
 -a cześć Harry, spaceruje po parku a ty?
-ja też, a gdzie?
-no tam gdzie jestem.
-czyli?
-i tak ci nie powiem.
-a nie jesteś przypadkiem w Nowym Yorku
-yy skąd wiesz? Niall Ci powiedział? Zabiję go..
-czyli jesteś w NY. I nie Niall mi nic nie powiedział.
-yy…
-to on wiedział?!
-no… tak jakby.
-zabiję dziada.
-uspokój się- mignęła mi dziewczyna podobna do Laury, to na pewno ona.  Stała niedaleko razem z Kate, jej koleżanką. ubrana była jeansowe rybaczki i bluzkę w paski. Podbiegłem do niej szybko.
-Laura…!- dziewczyna się odwróciła do mnie i spojrzała zdziwiona. Wyglądał jakby zobaczyła ducha. Nagle zbladła.- wszystko w porządku?- spytałem troskliwie.
-co …co ty tu robisz?- wyjąka cicho.



**************************************************************************************
mam nadzieję, że się wam podoba. liczę na komentarze ♥ 

Kate:

Laura:



niedziela, 17 marca 2013

The Versatile Blogger


The Versatile Blogger



ZASADY :
1. Podziękować nominującemu na jej/jego blogu.
2. Ujawnić siedem faktów o sobie.
3. Pokazać nagrodę na swoim blogu.
4. Nominować 10 blogów, które twoim zdaniem na to zasługują.
5. Poinformować o tym fakcie autora nominowanego bloga



zostałam nominowana przez http://szatusia.blogspot.com
DZIĘKUJĘ ZA UZNANIE ♥♥

fakty o mnie:
*kochaaam białą czekoladę
*kocham taniec i muzykę 
*moimi ulubionymi artystami (oprócz ONE DIRECTION oczywiście)są Ed Sheeran i Little Mix
*noszę okulary 
*mam zielone patrzałki 
*jestem niską, nie dość szczupłą brunetką 

http://hide-feelings.blogspot.com/
http://marzeniaopowiadanieo1d.blogspot.com
http://szatusia.blogspot.com
http://swagswag69.blogspot.com/
http://cojakcoaleonedirectiontomojezycie.blogspot.com/
http://love-forever-1diona.blogspot.com/
http://ohh-my-my.blogspot.com/
http://babybeminetonightminetonight.blogspot.com/
http://outoftouchoutoflove.blogspot.com/?m=1
http://bloogonedirectionfordirectioners.blogspot.com/









wtorek, 12 marca 2013

rozdział 21 ♥







KOmentarze mile widziane ♥


Trzy lata później.







A więc w tym roku kończę szkołę. Mam teraz maturę i jestem wolna, prawie, bo zaczynam studia. Opowiem wam trochę o tym co dzieje się u naszych par. A więc tak: Niall razem z Al. Mieszkają od trzech lat razem. Mają się świetnie. Słyszałam ostatnio co nie co, że Niall zamierza oświadczyć się Al. Świetnie ! Cieszę się ich szczęściem, mimo, że pokłóciłam się z Al. A właśnie , nie wspominałam, pokłóciłam się z Alą. Nawet nie wiem o co nam poszło. Wiem ,że oddaliłyśmy się od sibie od kąt jesteśmy7 w Londynie. Nie mamy już takich samych kontaktów jak kiedyś, wiecznie, nierozłączne dwie psiapsóły. Zayn i Perri wciąż żyją tak jak żyli. Nic się nie zmieniło. Mieszają razem i to im na razie wystarcza. Nie chcą się śpieszyć co u Dan i Li? Hmm, więc oni są szczęśliwym małżeństwem od ponad pół roku. Nie zdziwiliśmy się nawet, ponieważ Li zawsze mówił, że jako pierwszy się ustatkuję. No i miał rację., Najpierw na świat przyszła im córeczka, która jutro kończy rok, a właśnie nie kupiłam jeszcze prezentu. Hm…trzeba się wybrać na miasto. Ale wracając, porali się i teraz mieszkają razem na obrzeżach Londynu, tworząc  szczęśliwą rodzinę. El i Lou również się ustatkowali. Nie zamierzają jeszcze się pobierać , ale Mają syna w drodze. Szczerze, to zazdroszczę im.  A co u mnie i Harrego? Oj i tu mam dla was nie miłe zaskoczenie. Rozstaliśmy się jakieś dwa miesiące temu. Nie układało nam się, a wydawało się wszystkim, że to my pierwsi założymy rodzinę, a tu lipa. Harremu ciągle przeszkadzało to, że chodzę do szkoły., a po szkole albo się uczyłam do matury, albo miałam dodatkowe zajęcia z tańca. W ogóle, zapomniałam wam powiedzieć, że wybieram się na medycynę, ale z tańcem nie kończę, chodzę na dodatkowe zajęcia dwa razy w tygodniu i czasem w weekend, ale muszę trenować dużo w domu. To Dan załatwiła mi zajęcia w takim świetnym klubie. Ale wracając do moich relacji z One Direction. Tak więc nie jestem z Harrym, a rodzice wynajęli mi małe mieszkanko w centrum, żebym miała szybki dostęp do szkoły. Szczerze powiem, moja mama była troje smutna jak się dowiedziała, że z Harrym koniec. Mi wcale nie było tak kolorowa. Mimo wszystko kochałam go, kocham i kochać będę, nie mogę się po tym pozbierać. Chodzę jak jakaś nieprzytomna. Dziewczyny mnie trochę wspierają, często u mnie bywają. Wszystkie oprócz Ali.  A co z chłopakami, dalej się przyjaźnimy. Są wspaniali i wszyscy mnie wspierają.
  Dzisiaj ogłoszenia wyników matury. I ZDAŁAM!! Same piątkie . JEE! Jutro składam papiery na studia i jadę do Polski! Szłam właśnie do pizzerii ze znajomymi, „oblać” nasz sukces jak to mówili kumple, ale na oblewanie przyjdzie czas wieczorem. Usłyszałam telefon, który dzwonił w mojej torebce.
-hallo? – odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-ONE DIRECTION WITA NASZĄ STUDENTKĘ!!- wydarli się chłopcy. Przeprosiłam na chwile znajomych i odeszłam na bok. Śmiejąc się z tych debili.
-no hejka wam chłopaki.
-eghme.- usłyszałam chrząkanie dziewczyn, zaśmiałam się
-i dziewczyny oczywiście.
-mów czy zdałaś a nie?!- wykrzyczał zniecierpliwiony Lou.
-a więc… no… nie wiem jak wam mam to powiedzieć, ale wydaje mi się…-przerwali mi
-MÓW!
-mam same piątki.- usłyszałam przeraźliwy pisk po drugiej stronie, musiałam odsunąć telefon od ucha, bo by i odpadło.
-juhuuuu!
- czyli oblewamy dzisiaj twój sukces w starym składzie?!- krzyczał poekscytowany Zayn
-e e nie wiem
-czego nie wiesz?
-czy Harry chce mnie widzieć?
-chcę cię widzieć- odezwał się pierwszy raz, odkąd odebrałam telefon. Nasatała krępująca cisza.
-ee, no wiecie, nie wiem czy to dobry pomysł.
-no zgudź się!!- krzyczali na zmianę.
-no ok.
-świetnie to do 20. przyjedziemy po ciebie.
-spoczi…, czekam. Bay.
-papa mała!
Poszłam ze znajomymi na tę pizzę, potem wróciłam do domu, była 17, więc musiałam się zbierać. Poszłam do łazienki, wzięłam relaksującą kąpiel. Po wyjściu, nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam dokładnie swoje długie włosy i włożyłam srebrną sukienkę. Do tego czarne szpile i jakieś dodatki i jestem gotowa. Mam jeszcze pół godziny. Poszłam więc do kuchni, zrobiłam sobie lekką kawę i usiadłam przed TV. Włączyłam jakiś muzyczny program, popijając kawę i myśląc, jak mam zachowywać się w obecności Loczka i Ali, czekałam na przyjaciół. Punkt dwudziesta usłyszałam sygnał domofonu.
-hej mała, czekamy!- powiedział Li
-już schodzę. – poprawiłam jeszcze sukienkę, zamknęłam drzwi i zeszłam  na dół. Kiedy zeszłam, czekała na mnie limuzyna, przed nią stał Niall i Li.
-czy wy oszaleliście?!- zapytałam stojąc osłupiała.
-nie skąd wskakuj- powiedział Li.
-ale to przesada.
-żadna przesada, wsiadaj- powiedział Zayn wychylając się zza szyby.
-a w ogóle nie przywitałaś się ze mną, - opowiedział Niall , zadzierając głowę do góry, szczekając focha. Podeszłam do niego i mocno uściskałam, dając mu całusa w policzek. Weszłam do limuzyny. Przywitałam się ze wszystkimi. Harry wyglądał bosko. Nie mogłam odpędzić od niego oczu, on zresztą też patrzył się na mnie przygryzając lekko wargę. Miałam chęć się rozpłakać, bo jak myślę, że on nie jest już ze mną. Al. Też się uśmiechała.
-no to świętujemy dzisiaj dwa sukcesy!- krzyknął Niall otwierająć butelkę szampana .
-dwa? – spytałam sama siebie pod nosem .
-Ala też pisała maturę łosiu- szepnął mi na ucho Liam.
-upps. Zapomniałam- zaczerwieniłam się lekko. Jak mogłam zapomnieć o Ali, przecież była moją najlepszą kumpelką. Nie widziałam jej dwa tygodnie i już o wszystkim zapominam.
-Al., właśnie, gratuluję !- podeszłam do niej  z kieliszkiem szampana.
-dziękuję- uśmiechnęła się do mnie, przytuliłam ją i wypiłyśmy szampana. Momentalnie ukuło mnie coś w podbrzuszu, załapałam się za to miejsce i opadłam na siedzenie. Podbiegł do mnie Harry z przerażaniem w oczach.
-Laura wszystko w porządku?
-tak, jest ok.- ból powoli ustępował./
-ale na pewno , może lepiej jak wrócimy.
-nie, nie. Jedziemy. – uśmiechnęłam się do niego .
-a tak w ogóle Dan, gdzie masz Viktorię ? – Viki to jej córeczka, jest tak słooodka.;
-u moich rodziców. Zajmą się do końca tygodnia, więc mamy trochę wolności. – Li się zaśmiał.
-tak, już widzę waszą wolność.- poruszałam, porozumiewawczo brwiami i wszyscy się zaśmiali. Po kilku minutach dojechaliśmy pod klub. Chłopaki wybrali najdroższy klub w Londynie.
- nie nie!- powiedział.
-daj spokój- powiedział  Louis, który właśnie mnie wyprzedzał.
-ale…- nie dokończyłam, bo przerwał mi Niall
-cicho!- powiedział stanowczo, wszyscy złapali swoje dziewczyny za ręce i weszli do klubu, tylko my z Harrym szliśmy za nimi jak jakieś gapy.
-ale wy jesteście niemoty!- powiedział do nas Zayn, za co dostał w ramie
Zamówiliśmy kolorowe drinki i usiedliśmy w jednym z boksów, które było przeznaczone dla 12 osób. Impreza się rozkręcała. Wypiłam jednego słabego drinka, ale Przy drugim odczuwałam znowu ten ból.
-ał- syknęłam. Usłyszała to Ala bo siedziała najbliżej.
-znowu ten ból?
-tak- Ala wstała
-chodź, przewietrzymy się.
-spoko, tylko nie mów reszcie o tym. Ok./
-my idziemy na chwile na dwór.- powiedziała Ala do Harrego  I Nialla, którzy jako jedyni siedzieli przy stole. Reszta szalała na parkiecie, nawet El będąc w 6 miesiącu ciąży. Wyszłyśmy z Alą na dwór. Oparłam się o ścianę i wciągałam powietrze.
-wszystko w porządku?- spytała Al.
-chyba już tak
-powinnaś iść do lekarz, najlepiej jak najszybciej.
-chyba tak, ostatnio bardzo często śpię, jestem mega zmęczona i do tego wymiotuję. To wszystko przez te wkuwanie do matury. –westchnęłam.
-możliwe.
- Ala…-zaczęłam nie pewnie .
 -tak?
-bo wiesz ja nie chcę stracić twojej przyjaźni.
-ja też.- przytuliłyśmy się
-wiesz, że cię kocham siostrzyczko
-wiem. – weszłyśmy razem do klubu. Ozcy wszystkich byłuy skupione na nas.
-zgoda?- odezwał się Niall.
-tak- powiedziałyśmy równo.
-no to toast.- ja do końca imprezy nie piłam nic, El też, ale to z wiadomych przyczyn. koło trzeciej nad ranem wpakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy pod mój dom. Chciałam wyjść z samochodu, ale poczułam znów ten dziwny ból, tylko tym razem silniejszy. Osunęłam si…ę na siedzenie.
-matko Laura! – podszedł do mnie Harry,
-nic mi nie jest, to tylko przemęczenie.
-może lepiej pojedziemy na pogotowie.
-nie, nie. Prześpię się i będzie lepiej.
-to może chociaż zostanę na noc, tak na wszelki wypadek.- zdziwiłam się jego propozycją, ale zgodziłam się. Pożegnaliśmy się z wszystkimi i weszliśmy do mojego mieszkania. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam piżamę i poszłam do salonu, gdzie siedział Harry.
-trzymaj. – podałam mu bluzkę i dresy, które należąły do niego, ale jak byliśmy,y razem to sobie je przywłaszczyła.
-o a skąd tu to? –zapytał chichocząc
 - no wiesz pożyczyłam i zapomniałam oddać.
-haha taaa., ale nie będzie mi to potrzebne.
-hę?- zdziwiłam się.
-zapomniałaś jak sypiam,?
-a no racja. Bokserki wystarczą.
-to i tak dużo.
-jasne, ręcznik masz na prace.
-dziękuję- podszedł do mnie i pocałował lekko w policzek, szepnął mi do ucha „słodko wyglądasz w tej piżamce”.  Zarumieniła się. Harry poszedł pod prysznic, a ja pościerałam mu łóżko w drugim pokoju. Po jakiś 15 minutach wyszedł. Usiedliśmy razem w salonie, opowiadając sobie różne zabawne historie. I tak od słowa do słowa wylądowaliśmy rasem w łóżku. Obudziłam się ranno, zupełnie nago. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechającego się Harrego.
-witaj księżniczko.
-witaj, co tak się uśmiechasz?
- bo leże właśnie z najpiękniejszą kobietą na świecie wspominam dzisiejszą noc spędzoną z nią.- tak ta noc była cudowna, chciałabym budzić się tak codziennie.
-co chcesz na śniadanie?
-naleśniki, te twoje
-ok. – chciałam wstać, ale mnie loczek zatrzymał łapiąc za nadgarstki i przyciągając do siebie. Pocałował mnie namiętnie.
-Laura kocham cię i nie mogę dłużej bez ciebie żyć. Nie mogę zasnąć, kiedy nie ma cię obok, nie budzę się z uśmiechem na twarzy tylko z grymasem, bo nie ma cię. KOCHAM CIĘ!
-ja też cię kocham
-to damy sobie jeszcze jedną szansę.?
-oczywiście kochanie. Już nie mogłam wytrzymać bez ciebie.- Harry wyciągnął swój telefon i strzelił nam fotkę, kiedy się całujemy i wrzucił go na TT  z podpisem : @Lauraaaa znowu razem. Forever Love ♥
-o jakiś ty kochany, mam nadzieję, że teraz tez będzie bez Hejnów.
-pewnie tak.
Witałam z łóżka  i poszłam przygotować śniadanie. Dochodziła 11, zjedliśmy śniadanie i poszłam się przebrać. Ubrałam jeansy, czerwoną bejsolówkę, czerwone vansy i siwą czapkę. Do tego czerwone dodatki i byłam gotowa.
-gdzie wychodzisz kochanie ? –spytał Harry, który wylegiwał się na mojej kanapie w salonie.
-jadę do lekarza. Powinnam być za dwie godziny najpóźniej.
-może pojechać z tobą?
-nie dzięki dam radę. – zbiegłam na dół przed blok, wsiadłam brązową  strzałę i ruszyłam w kierunku przychodni . zarejestrowałam się i czekałam jakąś godzinkę. W końcu mogłam wejść. Opowiedziałam doktorowi co mi dolega, ten dał mi skierowanie do ginekologa. Z papierkiem, który dał mi lekarz skierowałam się do gabinetu ginekologa. On kazał mi się położyć.
-zrobimy pani USG, aby sprawdzić co jest przyczyną tych boli w podbrzuszu. Nalał na sprzęt żel i jeździł po moim brzuchu. Dziwnie mnie to łaskotało. Po chwili lekarz odłożył sprzęt i uśmiechnął się do mnie promienni.
-i co jest panie doktorze?
-jest pani w ciąży, gratuluję.
-w …w cią…ciązy?




czwartek, 7 marca 2013

ROZDZIAŁ 20 ♥♥♥

Na wstępie bardzo was przepraszam, że tak rzadko dodaje posty, ale mam mase nauki. :( mam prośbę jeśli mamcie tt to możecie mnie fallow. @victoriaaaaa470. zawsze fallow back . miłego czytania :D


 Miesiąc później

wracam już do świetnej formy. Mój lekarz pozwolił mi tańczyć i biegać . Jestem przeszczęśliwa. A właśnie, złożyłam papiery do szkoły tanecznej w Londynie i …. PRZYJELI MNIE! Od teraz mieszkam z ciocią Kasią. Tydzień temu byliśmy z Hazzą w Polsce, żeby wziąć reszte moich rzeczy. teraz już na dobre zamieszkam w Londynie, a moje marzenia, każde po kolei jest spełniane. Jestem najszczęśliwsza na świecie.  A co u Al. I Nialla? Są taką słodką parą. Nialler postanowił kupić duży apartament w centrum miasta dla nich. I mają od września zamieszkać raze. To takie słodkie. Razem z Loczkiem też planujemy razem zamieszkać . ale na razie nie teraz i tak mieszkamy teraz blisko siebie, właściwie mamy okna naprzeciwko siebie.
 Dzisiaj nie chciało mi się wstawać , ale ta wredna, lokowata małpa mnie z łóżka zwaliła. Haha. Dzisiaj nocowałam u chłopaków, bo z samego rana miłam z Hazzą gdzieś jechać ale nie bardzo wiem gdzie,.
-wstawaj kochanie! – krzyczał już loczek, bo nie chciałam wstawać.
-niee. Daj mi spać.!- krzyczałam w poduszke, zakrywając się szczelnie kołdrą.
-wstawaj leniuu ! – krzyczał zabierając mi kołdrę.
-nooo !!- podniosłam się lekko, Harry chwycił mnie za nadgarstka i posadził na łóżku.
-ale jesteś wredny wiesz?- przetarłam ręką oczy i ziewnęłam. Loczek się zaśmiał
-co?
-słodka jesteś jak się budzisz i przecierasz tak słooodziuśnie oczka, swoje pięknę oczka!
-heh dobrze, nie słodź mi już tak, bo i tak zapamiętam sobie tę pobudkę/
-wiesz, że cię kocham?
-wiem, ja ciebie też.- wstałam z wygodnego łóżka i podeszłam do swojego chłopaka lekko go całując i powoli kierując się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam na siebie jeansowe szorty, siwą bluzkę z flagą UK i czerwone conversy, jeszcze parę dodatków, lekki makijaż, fryzura… i gotowe. Wyszłam z łazienkkii, spakowałam torebkę i poszłam do kuchni, przys stole siedział tylko Liam, popijał kawę czytając jakiś szmatławiec, szczerząc się jak głupi.
-hej Li co jest?
-hej mała. Nic czytam o nas w gazecie.
-aha, i co ciekawego piszą , ?
-że wszystkie dziewczyny chłopkaów z  1D są w ciąży. – wypłułam sok pomarańczowy na tło, krztusząc się,Liam sobie siedział i rechotał.
-coś ty powiedział? –krzyknęłam z przerażeniem i wyrwałam mu gazetę . Czytałam jakieś głupoty.
-omg, jaki żal.
-dokładnie.
-a co ty tak wcześnie na nogach śpiochu?- spytał Li dziwnie się patrząc.
-Harry mnie wygonił z łóżka, strasznie mu się gdzieś śpieszy
-ach tak.
-dobra Li ja mykam, na razie. – ucałowałam Li w policzek i chwyciłam Tosta z nutellą i pobiegłam do wyjścia.
-hej to moje mała.!- oburzył się mój przyjaciel.
-też cię kocham, na razie.
-paa.miłego wyjazdu.
-dzięki.- wybiegłam szybko przed dom. Czekał już na mnie Harold.
-hej misiek. –przywitałam go wsiadając do auta.
-hej ,myszko.
-jedziemy?
-jedziemy..
-a właściwie dokąd.? -a niespodzianka.
-niespodzianka.
-ok.
-a właśnie , miałem z tobą pogadać.
-no zamieniam się w słuch.
-bo wiesz Al. I Niall się wyprowadzają, Lou z El też i Zayn z Perie. Li też palnuje przeprowadzkę, więc albo ja poszukam też czegoś dla nas, albo zostanie nam ten dom.
-ale jak to wyszcy się wyprowadzają?
-no najwyższy czas.
-hah taa. – mruknęłam, nie chciałam żeby się wyprowadzali, kochałam ten głośny dom.- wiesz wolałabym mieszkać blisko Kasi.
-to świetnie, bo chłopcy powiedzieli, że nie będzie z tym problemu, że my zostaniemy.
-kochani są.
-tak wiem, ale nie smuć się, na pewno codziennie się będziemy widywać.
-zapewne.
Jechaliśmy jeszcze dobre trzy godziny. Wygłupialiśmy się jak zawsze, śpiewaliśmy piosenki, które leciały w radiu. W pewnym momencie puścili One Direction Kiss You, zaczęłam się drzeć jak nienormalna. Harry się tylko śmiał
-ty nigdy nie doroślejesz, co?
-nigdy. Zawsze będę fanką 1D.- wystawiłam mu język chciał coś jeszcze powiedzieć , ale mu przerwałam.
-cii….śpiewa teraz ten najsłodszy!- rozkazałam mu, kiedy przyszedł czas na solówkę Harrego. Loczek się szeroko uśmiechnął i słuchał jak fałszuje. W końcu sam się d przyłączył i wygłupów nie było końca. W pewnym momencie odleciałam.
-dojechaliśmy kochanie.- szeptał mi Hazza do ucha.
-już?- przetarłam lekko oczy i zobaczyła, że stoimy pod domem mamy Harrego.
Harry chyba żartujesz?
-nie skąd, chodź idziemy, bo mama już parzy w okno.
-ale ja nie jestem przygotowana.
-bądź sobą, to będzie dobrze.
-polubią mnie?
-pokochają.
 Nie pewnie weszliśmy do domu rodziców mojego chłopaka.
-cześć synku.- zza rogu wyszła miło wyglądając kobieta.
-cześć mamo, poznaj proszę moją dziewczynę Laurę.
-dzień dobry miło Cię poznać.
-dzień dobry proszę Pani. Panią też miło poznać, dużo o pani słyszałam- uśmiechnęłam się do niej najpiękniej jak umiałam. Odwzajemniła uśmiech.
-ja o tobie również, same pozytywy, ale proszę nie mów mi na pani, po prostu Ann.
-dobrze.
-to zapraszam do salonu, pewnie jesteście głodni, zaraz naszykuję wam jaką ś przekąskę. Bo do obiadu jeszcze trochę.
-ja dziękuję, nie jestem głodna.
-a ja owszem- powiedział Loczek.. Weszliśmy do salonu. W nim siedziała siostra Gemma.  Wstała i podeszła do mnie.-cześć jestem siostrą tego kędzierzawego brzydula.
-pfi, sama jesteś brzydka.- odgryzł się loczek, ja się lekko zaśmiała.
-miło mi poznać, Laura. – uścisnęłam jej dłoń i usiedliśmy przy stole. Zaraz Ann podała herbatę, kanapki Hazzie i usiadła z nami.
-smacznego synku.
-dzięki mamuś, twoje kanapki są najlepsze. – mówił z pełnymi ustami loczek, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu,. Rozmawialiśmy dość długo. Potem przyszedł ojczym Hazzy i zjedliśmy obiad. Koło godziny 22 zaczęliśmy się zbierać.
-to my już może będziemy jechać Loczek?
-tak, masz rację, późno jest.
-ale gdzie wy chcecie jechać, zostańcie na noc, przecież nie będziecie się tłukli taki kawał po nocy.- mówiła mam Ann.
-ale nie mamy nawet rzeczy. – mówiłam.
-mamy kochanie, są w bagażniku- spojrzałam na niego jak na głupka, i zrozumiałam że on od początku miał zamiar tu nocować. Już już się z nim  rozmówię. Zamiast mi  powiedzieć, to przynajmniej wzięłabym jakieś odpowiednie ciuchy, a tak była zdana na niego .  No i wiedziałam, że źle na tym wyjdę  bo do spania wziął mi mega sexowną, czerwoną, koronkową bieliznę, zamiast normalnej piżamy.
-Hazza a co to jest?- spytałam się go wyciągają bieliznę z walizki.
-jak to co twoja piżama- zaśmiał się łobuzersko
-ty chyba kpisz ze mnie.
-a ni trochę kochanie.
-ja tego na pewno nie założę.
-a masz coś innego.
-pfi. – udałam urażoną. Weszłam do łazienki przebrałam się w to COŚ  i wyszłam z niej. Postanowiła dać nauczkę Hazzie. Podeszłam bardzo sexownym krokiem do łóżka, widziała, że Harry jest już napalony. Weszłam szybko p[od kołdrę i okryłam się nią szczelnie. Harry gładził mnie po ciele, ale za każdym razem dostawał po łapach./
-hej co jest?- zapytał lekko oburzony.
-nic, po prostu chcę iść  spać .
-ale teraz.
-tak masz z tym problem?
-tak, bo nie po to kupiłem ci ten kostium, żeby on na tobie leżał.- zaśmiałam się pod nosem . Wstałam z łóżka, z wielką powagą, podeszłam do szafy Harrego i wyciągnęłam jedną z jego bluzek . naciągnęłam ją na siebie i wróciłam do łóżka .
-odwróciłam się do Loczka i dałam mu buziaka w nos.
-dobranoc kotku.
-jesteś dla mnie wredna.
-wiem, ale to kara za ten numer.
 -pfi. – udał obrażonego, wtulił się we mnie i oboje zasnęliśmy. 



**************************************************************

Hazzza ;

Laura :