Dzisiaj One Direction z
dziewczynami wyjeżdżają. Niestety. L Z Harrym będę mogła się zobaczyć dopiero za trzy
tygodnie, jak będę miała przerwę w szkole, a 1D wolne. Nie mogę się doczekać,
bo znów odwiedzę Londyn.
Rano, obudziła się koło godziny 8. Wszyscy jeszcze spali, więc postanowiłam zrobić im pożegnalne śniadanko.
Rano, obudziła się koło godziny 8. Wszyscy jeszcze spali, więc postanowiłam zrobić im pożegnalne śniadanko.
-hej córuś- usłyszałam głos
mamy.
-haj mama, a ty gdzie się
wybierasz?
-mam nagły wypadek w
szpitalu, muszę zmykać.
-aa, szkoda myślałam, że
pożegnasz się jeszcze z chłopakami i dziewczynami, wyjeżdżają dzisiaj.
-niestety nie zdążę, ale
uściskaj ich za mnie ok.?
-jasne- podeszłam do mamy i
dałam buziak w polik na pożegnanie.
-pa.
-pa, kocham cię
-ja ciebie też Laura. –
wzięłam się za śniadanie. Naszykowałam wszystkie potrzebne składniki, żeby
przygotować tej bandzie pyszne śniadanko, a mianowicie gofry jedne z dżemem,
jedne z nutellą, a jeszcze inne z owocami, do tego kokjale owocowe, na ciepło
kawę i kakao, będą też kanapki i bagietki z serkiem homogenizowanym. Mam
nadzieję, że będzie smakować. Gdy nastawiam ekspres , poczułam ciepłe ręce na
biodrach, to był Harry. Nie odwracałam się, bo loczek zaczął całować mnie po
szyi, po pewnym czasie odrówciłąm się i dałam mu soczystego całusa w jego
malinowe usta.
-dzień dobry, jak się
spało?- spytałam w końcu
-witaj księżniczko, z tobą?
Wspaniale- zaśmiałam się lekko i dałam całusa w policzek Hazzie i wzięłam się
za dalsze przygotowywania.
-hm, a co to śniadanko?-
spytał loczek podchodząc do stołu, podbierając jedną bułeczkę.
-tak śanidadnko dla was.
Może byś tak zaczekał na resztę?- loczek się zaśmiał i poszedł do kuchni po
sok. Podeszłam do niego i chwyciłam za rękę.
-chodź idziemy obudzić
resztę, bo się nie długo zdążycie spóźnić.
-no spoko.- zaczęliśmy od
Niall, potem Li i Dan, Lou i El. Na koniec Zayn i Perrie. Z Pezz poszło szybko,
ale Zayn nie miał zamiaru wstawać. Podbiegłam do jego walizki, wyciągnęłam żel
do włosów, i krzyczała:
-Zayn, jeśli w ciągu trzech
sekund nie wstaniesz, to wyrzucę twój żel przez okno.- otworzyłam okno, dzięki
czemu wleciało ciepłe, świeże, wiosenne powierzte do pokoju.
-raz, dwa…trzy!- i w tym
momencie się zerwał
-dawaj to mały gadzie.!-
zaczął mnie gonić po całym domu, w końcu mnie dogonił i zaczął łaskotać. Reszta
pękała już ze śmiechu.
-hahaha Zayn puść hahah. Proszę!-
krzyczałam przez śmiech.
-nie, a co ja z tego będę
mieć?!
-przygotowałam dla ciebie
śniadanie.
Hmm. No dobra, ale oddaj mój
żel.
-proszę- powiedziałam,
oddając mu jego własność.
-chodźcie na śniadanie.-
chwilę potem wszyscy się zajadali. Koło godziny 11, wszyscy się zebrali i pojechaliśmy na lotnisko.
Przyszedł czas na pożegnanie.
-będę tak straszniee tęsknić
Harry!- rzuciłam się chłopakowi na szyję.
-Laura kochanie, ja też,
bardzo. Kocham Cię, nie płacz proszę- powiedział zcierając moje łzy z policzków.
-Kocham Cię.- mocno go
przytuliłam, a chwilę później namiętnie pocałowałam. Podeszłam do reszty i z
nimi pożegnałam się przylusamem. Stanęłam naprzeciwko nich.
-będę za wami tęsknić.-
zrobiliśmy grupowego miśka. Usłyszeliśmy głos, prosząc pasażerów lotu
Wrocław-Londyn. Ostatnie buziak i musieli iść, widziałam jak Al. I Niall nie
mogli się od siebie oderwać. Nasi przyjaciele zniknęli za bramką, a ja z Al.
Dławiłyśmy się już łzami.
-chodź, Laura jedziemy.- Al.
Wzięła mnie pod rękę, zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do domu.
***oczami Al.***
Nie mogła rozstać się z Niellem, ja się po
prostu w nim zakochałam. Następnym razem, jak go zobaczę muszę z nim poważnie
pogadać.
***trzy tygodnie później***

Minęło trzy tygodnie, a ja z
Alice jutro jedziemy do chłopaków na tydzień. Nie mogę się doczekać. Od tamtego
czasu nie widzieliśmy się, ale codziennie gadaliśmy przez skype. Tęskniłyśmy za
nimi. Al. Przyznała się, że zakochała się w Niallu i musi z nim pogadać.
Właśnie wróciłyśmy ze szkoły, z racji tego, że jutro wcześnie jedziemy na
lotnisku moja przyjaciółka spi dzisiaj u mnie. Rano wstałyśmy równo z
budzikiem. Poszłyśmy obie do łazienek i przygotowałyśmy się do wyjazdu. Ja
ubrana byłam w czarne rurki, białą
bluzkę na ramiączkach i marynarkę. Do tego niebieskie buty na koturnie. Al.
Była ubrana w jeansy, kremową bokserkę, czarną skórę i czarne conversy.
Zrobiłyśmy jeszcze lekkie makijaż, zjadłyśmy śniadanie i bylyśmy gotowe.
-tatku, bo się spóźnimy,
gdzie ty jesteś?
-już idę skarbie,. Minutkę.
-ale samolot nie poczeka tej
minutki.
-och, no idę.- tata szedł,
zapakował nasze bagaże i godzinę poiźniej już byłyśmy na lotnisku. Pożegnałam
się z tattą i poszliśmy na odprawę. Oczywiście nie odbyło się bez moralnych
kazań typu: ,,bądź grzeczna” ,zachowuj się przyzwoicie” ,,uważaj na siebie i na
Alice”, ,zadzwoń jak będziesz” ,,powiedz temu lokowanemu, że ma trzymać rączki
przy sobie i ma cię pilnować, bo jak nie to będzie miał ze mną do czynienia,
adres nam zostawiłaś i telefon do nich też?” tak, rodzice mnie bardzo kochają,
w końcu mają tylko mnie. Wprawdzie pół grogi śmiałyśmy się z kazań mojego
tatusia. Haha. Po dwóch godzinach byłyśmy na miejscu. Na lotnisku miał czekać
Harry i Niall. Odszukałyśmy ich wzrokiem i chilę później stałyśmy już w
objęciach chłopaków.
-cześć kochanie, jak ja
potwornie tęskniłem- powiedział Harry całując mnie przy tym.
- za tobą AL. Również.
-tak ja za tobą też-
odpowiedziała mu-no i za tobą Niall- widziałam jak się rumieni, wymieniliśmy
spojrzenia z Harrym i się zaśmialiśmy. Przed budynkiem czekały na nas dwa auta,
jedno Hazzy jedno Niall.
-po co wam dwa auta?-
spytałam ciekawa.
-ponieważ ja porywam cię do
domu, a Niall Al.
- aha?
-później ci powiem- szepnął
mi do ucha. Nie ukrywałyśmy swojego zdziwnie. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy
do domu.
-powiesz mi o co chodzi z
tym porywam ciebie, a Niall al.?
-no, bo nasz Niall zakochał
się w Al. I pojechał w pewne miejsce, przygotował piknik i ma się spytać, czy
al. Będzie jego dziewczyną?.
-aaaaaa! To wspaniale.
Nareszcie. Al. Już nie wytrzymywała, miłość ją rozwalała.
-haha. To teraz chyba
szczęście będzie ją rozpierać.
-racja- po jakiś 30 minutach
dojechaliśmy do domu chłopaków. Weszłam do środka.
-NIESPODZIANKA!- usłyszałam
krzyk większej ilości ludzi niż się spodziewałam i usłyszałam strzał konfetti..
.
-z jakiej to okazji?
-z okazji, że
przyjechałyście!- krzyknął Lou i zaraz się do mnie tuliło cale 1D i dziewczyny.
-no szkoda, że Al tego nie
widziała, ale ona jest zajęta miuzianiem się z blondasem!
0haha racja.
-chodź przedstawię ci
naszych znajomych.- pociągnął mnie za rękę Lou. Zayn poszedł na miejsce DJ a
reszta poszła za nami. Najpierw Lou przedstawił mi Eda, Olly’ego Marsa, Taylor
Swift i Cher Loyd. Nie mogła uwierzyć, że jestem pośród tylu gwiazd. Poszłam
razem z loczkiem do baru, siedziała tam jakaś zgrabna dziewczyna.
-co chcesz do pica?- spytał
loczek.
-może coś słabego na
początek.- Harry podszedł do mnie wtulił się od tyłu we mnie i szepnął do ucha.
-masz rację, bo mam dla
ciebie jeszcze niespodziankę.
-jaką?
-niespodzianka to nie
niespodzianka.
-Harry?!- usłyszeliśmy jakiś
piszczący głosik, momentalnie się odwróciliśmy. To ta blondynka, siedząca przy
barze miała zdziwienie malowane na twrzy.
-Paula?!- krzyknął z
niedowierzaniem loczek.
-no tak. Kupe lat się nie
widzieliśmy.
-racja. Laura pozwól, to
jest Paula moja znajoma z Holmes Chapel, moja pierwsza miłość, a to Laura moja
księżniczka .- na słowa ,,pierwsza miłość” zamarłam, kiedy Harry powiedział, że
jest jego, tamta dziewczyna nagle posmutniała i widziałam, że się wkurzyła.
-napijesz się z nami?
-jasne,- piliśmy drinki i
rozmawialiśmy, tzn, Hazzaa i Paula rozmawiali ja siedziałam cicho. Nagle
zerknęłam na zegarek,
-już 20?!- zdziwiłam się
lekko, bo Al. Jeszcze nie było.
-co? Dwudziesta. Laura
zapomniałem, za dwadzieścia minut musisz iść do parku, koło fontanny, tam na
nasza ławeczkę, na tej co się pierwszy raz spotkaliśmy
-ale po co?- teraz to się
cholernie zdziwiłam.
-mam dla ciebie
niespodziankę. Musisz być, ja lecę przygotować wszystko, dobrze?
-no…dobrze.-powiedziałam nie
przekonana.
-to ja nie będę wam
przeszkadzać i tak jest późno musze lecieć do domu, mam nadzieję Harry, że
jeszcze się spotkamy/
-jasne pap. Harry również
wyszedł, a ja poszłam do reszty pogadać. Wszystkie gwiazdy już wyszły, więc
siedzieliśmy przed TV i wgapiliśmy się w ekran.
-ej Lou ty na pewno wiesz co
knuje loczek. Powiedz mi proszę
-nie wiem nic mała
-ta jasne, a ja jestem
baletnica
-możliwe.
-hej mała a ty nie powinnaś
się już zwijać?- spytał w końcu Zayn. Spojrzałam na zegarek, faktycznie
powinnam już być na miejscu.
-Dzięki. Pa- zerwała się z
kanapy, ubrałam buty i wyszłam, przy wejściu spotkałam Al. I Niella
-hej gołąbeczki, jak wildze
to jesteście WRESZCIE razem?- zaśmiałam się i podeszłam do nich i przytuliłam
ich mocno.
-no jak widać. – powiedział
Niall całując moją przyjaciółkę.
-to ja życzę szczęścia, ale
muszę zmykać Harry coś wykombinował.
-a tak leć, lepiej. Nie
pożałujesz- powiedział Naill i puścił mi oczko.
-czy tylko ja nie wiem o co
chodzi?
-tak jakby- powiedział Al.
całując mnie w policzek i dając kopa w tyłek.
-dzięki.- powiedziałam jeszcze i udałam się w kierunku wyznaczonego miejsca. Po chwili byłam na miejscu. Nie mogłam znaleźć Loczka, nagle zobaczyłam go. Podeszłam bliżej nie był sam, był z dziewczyną i całował ją. Podeszłam bliżej, była to …
*************************************************************************************
mam nadzieję że się podaoba.
Kocham was bardzo ♥
