piątek, 9 listopada 2012

rozdział 1. :D


Od pół roku błagam rodziców, żeby pozwolili mi pojechać na wakacje do Anglii. Chciałam tam pojechać na jakąś kolonie czy coś ,ale niee?! Grr… Czasem wydaję mi się, że rodzice mnie nie rozumieją ! Ale i tak ich kochaam. :* Nadeszły wreszcie tak długo wyczekiwane święta. A czemu długo? Bo wreszcie wolne od szkoły. Chodź te parę dni przeznaczę na rozrywkę, a nie ciągle ta nauka. Ok. lubię się uczyć, ale w tym roku to przesaada. Od samego rana z mamą sprzątamy dom. Wczoraj siedziałyśmy chyba do 2 nad ranem nad potrawami. Dzisiaj ledwo widzę na oczy. Koło godziny 15 skończyłyśmy i zaczęliśmy się przygotowywać. Ja wzięłam dłuuugą kąpiel. Mama chyba z dziesięć razy przychodziła pod drzwi, pukała i wołała: ,,Szybciej córa!!”. Miałam słuchawki na uszach i ledwo ją słyszałam, więc tylko odpowiadałam: ,,prysznic jest na dole kochanie”. Mamuśka oczywiście się ‘’lekko” wkurzała :P. Gdy wyszłam z łazienki nie mogłam powstrzymać śmiechu, jak zobaczyłam moją mamą z wielką szopą na głowi, jakby ją prąd kopną. Haha oburzona weszła do łazienki. Poszłam do swojej sypialni, wyjęłam ciuchy, które
przygotowałam na dziś. (bez okularów oczywiście :D). Jeszcze wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół. Mój
 tata był już gotowy i siedział przed TV oglądając jakiś muzyczny program. Tak mój tata lubi oglądać m.in. ze mną MTV, czy 4fun TV. Po około pół godziny zaczęła się zjeżdżać rodzinka. Najpierw przyjechali dziadkowie, rodzice od strony taty. Oczywiście przywieźli smakołyki. Dziadek starał się zostawić prezenty pod choinką jak nie patrzyliśmy, ale mu coś nie wyszło. Koło choinki jest mała komoda, na niej stał świąteczny stroik. Dziadek niefortunnie stanął i strącił go. Narobił więcej hałasu, niż zachodu. Gdy zobaczyliśmy minię dziadka, gdy zorientował się, że widzimy nie do opisania. Od razu składałam się ze śmiechu !! haha(0_0). Zaraz przyjechali drudzy dziadkowie i mój kochany kuzynek- Michał. Mama już się ogarnęła i schodząc po schodach od razu ‘’zabijała” mnie wzrokiem;
-haha mamuś co się tak paczasz?!
-lepiej się córuś nie odzywaj. Ledwo się przez ciebie wyrobiłam.!
-mamuś nie denerwuj się. Złość piękności szkodzi. – uśmiechnęłam się do niej zniewalająco. Michał nie mógł się powtrzymać i parsknął śmiechem. Michał to mój najukochańszy kuzyn, który jest dla mnie jak młodszy brat. Jest też moim przyjacielem. Zawsze mogę na niego liczyć i trzymamy się od małego razem. Równo o 19 zasiedliśmy do kolacji wigilijnej. Było bardzo miło i rodzinnie. Śpiewaliśmy Kolendy, opowiadaliśmy anegdoty. W pewnym momencie padło hasło oczywiście z ust Michała „Prezenty!!”
-Tak no nareszcie- jęczałam, a reszta famiji nie wytrzymała i parskała  śmiechem. Zrobiłam poważną minę i spojrzałam mamie w oczy i spytała się:
-śmieszy cię to?- mama i reszta nie wytrzymała. Myślałam, że się posikają. Razem z Miśkiem podbiegliśmy pod choinkę i porozdawaliśmy prezenty. Każdy dostał po 4 prezenty, a my z kuzynem tylko2. A może aż dwa.? Dziadkowie dostali jakieś drobiazgi. Ciocia z wujkiem akcesoria do nowego domu, rodzice- pościel, robota kuchennego, bardzo drogie perfumy, pewnie od cioci, bo ona właśnie wróciła z Niemiec, a tam są na prawde tanie te perfumy, które u nas kosztują fortunę. Czas na nasze prezenty. Najpierw pierwszy Michał.- od dziadków, którzy się złożyli dostał xBoxa. A w drugim, który był od moich i jego rodziców była perfum i koperta. Mama szybko krzyknęła:
-nie otwieraj teraz, razem otworzycie!!
Zabrałam się za otwieranie. Dostałam dokładnie to samo, tylko ja mam damskie akcesoria zamiast perfum. Zostały nam do otworzenia koperty. Byłam ciekawa jak cholera.
-Na raz, dwa trzy otwieramy!- krzyknęłam, Michał kiwnął tylko głową na ‘’tak”
-Raz, dwa…-zaczęłam
-trzy! – i z otworzonych kopert wyjęliśmy bilety lotnicze do…. LONDYNU!!
-Do LONDYNU?! Nie no nie wierze!! Naprawdę?- krzyczałam z podekscytowania. Michałowi zresztą też uśmiech nie opuszczał mordki.
-tak córa. Do Anglii. Pamiętasz ciocię Kasię? Ona pół roku temu zamieszkała w Anglii, na obrzeżach Londynu. Jedziecie do niej na calutkie ferie!!- razem z Michałem skoczyliśmy w ramiona rodziców. Obściskaliśmy wszystkich po kolei i grzecznie podziękowaliśmy. Nie mogłam się doczekać. Wyjazd do Anglii to moje i Miśka marzenie od dzieciństwa. Zawsze mówiliśmy, że kiedyś razem pojedziemy do UK.
-A i jeszcze coś. –powiedział tata-Alice jedzie z wami.!- roszice się wyszczerzyli jak mysz do sera
-NIEE?!- ryknęłam z nie dowierzeniem
-tak. – powiedzieli wszyscy równocześnie. My z Michałem zaczęliśmy skakać jak debile po domu. Szybko wzięłam telefon i zadzwoniliśmy do naszej przyjaciółki. A mówiła, że Michał też się przyjaźni z Al.? Nie to mówię teraz. Jesteśmy taką małą paczką przyjaciół.
. Al. reakcja była taka sama jak nasza, gdy się dowiedziała od rodziców o wyjezdnie. Dałam na głośno mówiący i gadaliśmy z Alice chyba z 2 godziny. Obgadaliśmy co będziemy robić u cioci Kasi. Oczywiście nie obeszło się bez zaplanowania imprez i polowania na przystojniaków, w przypadku Miśka to na laki :P. z tego wszystkiego nie mogliśmy zasnąć. Dopiero koło 5 nad ranem zmorzył nas sen. Zasnęliśmy z wizjami pobytu w Londynie. 

***********************************************************************************
I jest pierwszy rozdział. :*
Mam nadzieję, że bd czytać to opowiadanie

KOCHAM Vicki

****************************************************************
kilka zdjęć Laury :




zdjęcia Alice: 



MICHAŁ:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz