-Laura!
Musimy po nowym roku jechać na meeeega zakupy! Musimy tyle kupić.- Krzyczała mi
do ucha podekscytowana Al.
- tak
wiem.- powiedziałam niemrawo.
-co taka
zmartwiona jesteś?- spytała nagle Alice.
-aaa, myślę
jak sobie jak spędzimy całe dwa tygodnie.
-a ja też .
-hej mam
pomysł. Chodź pójdziemy do Olka.
. Po pół
godzinie byliśmy u naszego kolegi. Posiedziałyśmy o u niego trochę, pogadaliśmy
i po zmierzchu wyszłyśmy od niego i poszłyśmy do parku. Było już ciemno. Miło
nam się rozmawiało. Nagle zadzwonił mój telefon. Dzwoniła trochę zdenerwowana
mama:
-Laura,
gdzie ty jesteś jest już po dziesiątej!!
-o matko!
Już! Mama ja jestem z Al. W parku kolo nas! Odprowadzę tylko Alkę do domu i już
wracam.
-Nie
będziecie się przecież włóczyć o tej porze po mieście. Wracajcie do nas a ja
już dzwonie do mamy Alki, że dzisiaj śpi u nas.
-Dzięki
mamuś. Jesteś kochana!
-tak wiem.
Do zobaczenia zaraz, tylko szybko bo czekolada już stygnie !- rozłączyła się, a
ja zaczęłam chichotać, bo moja mama skromnością nie grzeszy. Powiedziałam
przyjaciółce o nocowaniu. Ucieszyła się, tak jak ja. Będziemy mogły zrobić
wspólną listę co trzeba kupić do Anglii. Gdy weszłyśmy do domu, wypiłyśmy nasze
gorące czekoladki i poszłyśmy przebrać się w piżamę. Najpierw Al. Wzięła gorący
prysznic i przeprała się w uroczą piżamę. Niby zwykła piżama, ale Alka tak
śmiesznie w niej wygladała, że nie mogłam się powstrzymać od komentarza.
-śmiej się,
śmiej Laura. – AL. Próbowała grać poważną, ale długo nie wytrzymała i razem ze
mną składała się ze śmiechu. Gdy położyłyśmy się do łóżek, zasnęłyśmy w
migieniu oka. :D
DZIEŃ IMPREZY SYLWESTROWEJ:

Dzisiaj
SYLWESTER!! A za dwa tygodnie jedziemy na nasza wycieczkę marzeń. O godzinie 15
przyszła do mnie Ala. Razem się szykowałyśmy. Najpierw ja poszłam do łazienki
potem Al. Zrobiłyśmy sobie fryzury, ja pomalowałam Al. A ona mnie i ubrałyśmy
się w kiecki, które kupiłyśmy jeszcze przed świętami. Ja miałam na sobie białą
sukienkę do kolon i cieliste szpilki, a moja przyjaciółka czarną sukienkę do
kolona z paskiem pod biustem i czarne szpili z różową platformą.
Nie
skromnie mówiąc wyglądałyśmy całkiem, całkiem :*. Koło godziny 18 moi rodzice
jadąc na swoją imprezę podrzucili nas do Michała. Zgarnęłyśmy go i pojechałyśmy
do Asi, która robiła w tym roku u siebie sylwester. Impreza była wspaniała.
Było parę osób, które schlały się w „trupa”, ale większość piła z umiarem. O północy
wszyscy wyszli na dwór z kieliszkami szampana. Jedyny pełnoletni kolega odpalił
sztuczne ognie. Tym czasie wszyscy
składali sobie życzenia. Koło 5 nad ranem zadzwoniliśmy po mojego wujaszka,
który odwiózł nas do domu. Zasnęliśmy w trybie natychmiastowym.
Minęły już dwa tygodnie. Poświęciłyśmy je na
pełne przygotowanie się do wyjazdu. Byłyśmy wiele razy na zakupach. Na dzień
dzisiejszy jesteśmy w pełni gotowe.
Jutro już jest tak długo wyczekiwany dzień…dzień
wyjazdu. :D
******************************************************************************
I jest drugi. Mam nadziję, że wam się podoba.
KOCHAM Viki, <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz