Po powrocie, zrobiłam obiad dzieciakom. W tym
czasie Alice robiła fotki bawiącym się dzieciom i nawet mi w kuchni. Wyglądałam
dość komicznie. Po obiedzie poszłam najpierw położyć Nadię.
-śpij królewno. –powiedziałam do małe całując
ja w czółko i okrywając kołdrą. Zajrzała jeszcze do Alexa. Te też już prawie
spał. Zeszłam na dół. Alka właśnie zaparzyła nam zieloną herbatę. Włączyła
jakąś komedię. Dla mnie nie była zbyt ciekawa, ale Alce się podobała.
-ty tu leszczyku oglądaj, a ja upiekę
ciasteczka. Dzieciaki się ucieszą, a i cioci i wujkowi będzie miło.-wstała i
kierowałam się w stronę kuchni
-spooko.
W tym samym czasie w domu One Direction :
Siedzieliśmy
sobie w domu i obijaliśmy się.
-Nareszcie wolne!- krzyknął zadowolony Louis.
-tak, jestem już trochę zmęczony- przyznał Zayn
-ja też, ale i głodny. Idę po kanapkę.-
powiedział oczywiście wiecznie głodny Naill
-ja też chcę- krzyknęliśmy w tym samym czasie
-nie zbieram zamówień. Sory- wychylił się zza
drzwi kuchni blondyn. Jednak nie chciało się nam wstawać.
-zamówimy pizzę- wpadł na pomysł Lou. Nagle do
domu wpadł jak porażony Harry. Na twarzy miał ogromny uśmiech, a w ręku chyba z
cztery reklamówki.
-po co ci tyle reklamówek? Wgl co ty tam masz?-
spytałem lekko zdziwiony
-no bo Liam wiesz…hmm pamiętasz tę dziewczynę
co wdzialiśmy ją na balkonie?- spytał lekko rozmarzony loczek
-ta brunetka? –spytał ciekawy Zayn, bo on rano
był z nami na balkonie
-dokładnie ta. Okazało się, że przyjechała tu
na ferie do cioci, czyli Katie i Adama.
- o to super. !- zawalał zadowolony i z pełną
buzią Naill.
- no wiem. - odpowiedziałem
-to może zrobimy coś do żarcia?- wstał szybko
Lou. No tak on chyba najlepiej z nas gotuje.
-spoko. Ja mam tu chipsy, popcorn i takie tam i
napoje.- powiedział stawiając już zakupy na blacie kuchennym.
-O której będą?- zapytał Zayn.
-o koło 18. – powiedział Hazz rozpakowując
zakupy
-aha- Wstał poszedł do siebie. Coś mi się
wydaję, albo się nie ucieszył , albo ma zły dzień. Nie rozumiem go czasem.
Oczami Lury:
Gdy wrócił Michał powiedziałyśmy mu, że
jesteśmy zaproszeni do sąsiadów. Nie cieszył się tak jak ,ale się zgodził, bo
jak to ujął: „ bo przecież ci ja będę robił sam w domu ”Dochodziła 17, więc trzeba
było się powoli ogarniać. Weszłam pod prysznic, ubrałam się w ciemne jeansy,
biały sweterek w niebieskie paski, czarne conversy, dobrałam dodatki i zrobiłam lekki makijaż. Zostało pół godziny .
Alice siedziała jeszcze w łazience. Ubrałam jeszcze dzieciaki, bo muszą iść z
nami, bo Adam miał awarię w pracy i zostaje na nockę, a Kasia będzie dopiero
koło 20. Misiek i Al. Byli gotowi, dzieciaki też już ubierały kurtki, Wyszliśmy
punkt 18. Podeszliśmy pod bramę.
-Kto dzwoni? – spytał Misiek
-ja- nie zastanawiał się i zadzwoniła. Po
chwili odezwał się przyjemny, męski głos
-cześć Laura, wchodzie. – zorientowałam się, że
to Harry, bo przecież tylko on nas znał.
-dzięki.- powiedział, ale chyba do siebie. Stał
i nie mogłam się ruszyć. Trema? Nie wiedział co się dzieje. Chyba się bałam. Z
moich rozmyśleń wydarł mnie głos Michał;
-idziesz mała. ?
-tak tak. A gdzie dzieciaki?
-już w środku.
-aha. – przeszłam ten kawałek nie wiedząc co
mnie spotka w środku. Ich dom był dwa razy większy od domu cioci. Był piękny.
Było bardzo dużo przestrzeni. Harry przywitał nas ciepły uśmiechem. Najpierw
uściskiem przywitał Al. Potem Michała
-cześć, jestem Michał, sorki, że się wpraszam,
ale te jaszczurki mnie zaciągnęły.- powiedział śmiejąc się Mi(skrót od Michała)
-spoko. Fajnie, że jesteś. Im nas więcej tym
lepie.- powiedział Harry i uścisnął rękę z Michałem. –cześć dzieciaki.-
krzyknął tak głośno karłowaty, że myśłałm, że mi bębenki pęknął.
-ceść Haly- pisnęła tak słodko mała, że na
mojej twarzy mimo wolnie pojawił się uśmiech.
-a ty Laura nie przywitasz się ze mną?- spytał
Hazz powoli do mnie podchodząc.
-a tak przepraszam- powiedział lekko zmieszana-
cześć Harry. Dzięki za zaproszenie.
-cała przyjemność po mojej stronie- podszedł do
mnie i mnie przytulił. Pachniał tak pięknie. Rozpływałam się po prostu. Gdy się
od siebie odsunęliśmy popatrzył mi głęboko w oczy i się czarująco uśmiechnął.
Ta zieleń i te dołeczki w policzkach spowodowały dziwną reakcję mojego
organizmu.
-zapraszam do salonu- powiedział i wziął moją
kurtkę. Jak prawdziwy gentleman odwiesił ją na wieszak i ruchem ręki wskazał
drogę. Podążał tuż za mną. W salonie byli już wszyscy. Pogrążeni byli
pogawędką. Dzieciaki siedziały koło Mulata i blondyna i wesoło rozmawiali.
Michał i Al. Też już zdarzyli się zapoznać z chłopakami.
-chłopaki, już chyba poznaliście Michała I
Alice …kurde jak ciężko wypowiedzieć- mruknął pod nosem loczek, zaczęłam
chichotać.
-po prostu mów
MI.
-o dzięki . a to jest Lura- teraz zwrócił się
do chłopaków
-y…cześć miło was poznać.
-hej- powiedzieli równo i wstali. Podeszli do
mnie.
-Jestem Liam. A to jest Louis, Naill i Zayn.-
przedstawił siebie i resztę. Podałam sobie z każdym rękę. A Lou cały czas na
mnie patrzył takim śmiesznym wzrokiem
-ym, coś nie tak Louis? –spytałam w pewnym
momencie już trochę zdezorientowana.
-paski. – odpowiedział. Wszyscy wybuchli
śmiechem, tylko ja stałam osłupiała, bo do końca nie wiedziałam o co mu chodzi.
Popatrzyłam pytająco na resztę, po tem przeniosła wzrok na Lou.
-One są moje.- tera nie wytrzymałam i składałam
się z resztą ze śmiechu .
-To nie śmieszne- powiedział Lou jak się trochę
opanował.
-Przepraszam cię bardzo Lou. Poprawię się
następnym razem . – usiadłam razem z resztą na sofie. Na stoliku przed nami
leżało pełno chipsów i takich dupereli. Napisałam jeszcze do Kasi, że jesteśmy
z dzieciaki u sąsiadów, żeby się nie martwiła.
-to może jesteście głodni?- zapytał Liam
-no jasne- powiedział za wszystkich Naill, a
oczy aż mu się zaświeciły.
-nie ciebie pytałem Naill- powiedział
rozbawiony Li.
-to ja przyniosę – powiedział Harry.
-pomóc Ci?- spytałam
-jasne chodź.- udaliśmy się do kuchni Harry
wyciągnął z piekarnika tortille. Ja miałam za zadanie wyciągnięcie talerzy i
szklanek. Długo musiałam się naszukać, żeby znaleźć cokolwiek w tej ogromniej
kuchni. Gdy już ogarnęłam wszystko.
Wyjęłam tackę ułożyłam na niej szklanki i talerze, sztućce. Hazz wziął
przygotowane danie a ja tackę z naczyniami. Wszyscy jedli, aż im się uszy
trzęsły
-mm. Było naprawdę bardzo dobre. Gratulacje dla
kucharza. – powiedziałam oblizując usta.
-ja nim jestem- powiedział Lou dumnie wypinając
pierś.
-a więc dziękuję Lou, za pyszne tortille.
-to co teraz robimy?- zapytał Zayn chyba
pierwszy raz od kad. przyszliśmy do nich odezwał się.
-może obejrzymy film?
-jasne. – odpowiedzieli wszyscy równo.
Postawiliśmy na horrorze. Dzieciaki grzecznie bawiły się w jadalni. Ale
wiedziałem, że zaraz będziemy się musieli zwijać bo maluchy są już zmęczone.
Harry zauważył, że przyglądam się im.
-chodź położymy je w moim pokoju. Będą mogły
sobie spokojnie spać.
-naprawdę, nie będzie to problem?- zapytał żeby
się upewnić
-ależ skąd. Już nie raz u nas spały. Parę razy
jak Adam był w pracy, a Kasia była akurat w Polsce, czy szli na jakiś bankiet
to dzieciaki były u nas.
-a więc ok. to chodźmy. – powiedział. Harry
wstał pierwszy i wyciągnął po mnie rękę, żeby mi pomóc. Był taki uroczy i
wychowany.
-hej maluchy chodźcie spać. – powiedział wesoło
Harry. Wziął Alexa za rękę i prowadził ku klatki schodowej. Ja natomiast
wzięłam Nadię. Weszliśmy do jego pokoju. Był on naprawdę bardzo ładny. Wszystko
było czarno-białe.
-ale tu ślicznie. –powiedziałam, stawiając małą
na ziemi
-dziękuję, sam to urządzałem.
-ślicznie- gdy ja zachwycałam się pokojem,
dzieci już skakały po łóżku.
-hej, maluchy nie wolno skakać
-daj spokój, niech skaczą
-o nie, bo nie zasnął.
Dzieciaki położyły się już grzecznie. My z
Harrym siedzieliśmy i cicho rozmawialiśmy. W pewnym momencie mała Nadia się
odwróciła.
-co jest słoneczko? Czemu nie śpisz?- podeszłam
do nie i pocałował m czółko.
-nie mogę zasnąć. –przyznała mała- Haly
pośpiews mi ?- zapytała i zrobiła takie słodkie oczka.
-oczywiście królewno.- Harry wziął gitarę
Naill’ a i zaczął grać „Littre Things” uwielbiałam tę piosnkę. Efektem tego
usypiania Nadii, sama pogrążyłam się w śnie.
Oczami Harrego:
Tak słodko wyglądała. Była taka krucha, taka
bezbronna. Pocichł odłożyłem gitarę i wyszedłem z pokoju. Na dole w najlepsze
oglądali film.
-gdzie masz Laurę?- spytała się Alice.
-jak usypialiśmy dzieci, to sama zasnęła.
-biedactwo- powiedział Lou-pewnie musiała być
zmęczona
-mhm.- mruknąłem tylko i usiadłem na fotelu.
Film się skończył. Dochodziła 22.
-to my będziemy się zbierać.- opowiedział Mi
-już?
-tak i tak jest już późno. Pewnie Kasia się
martwi o nas o dzieciaki.
-a tak.
-to Harry zaprowadzisz nas do swojego pokoju.
Zabierzemy dzieci.
-jasne, chodźcie.- poszliśmy do mojego pokoju. Tam spały sobie słodko maluchy i Laura. Mi wziął śpiącego Alexa a Al. Nadię i poszli do domu.
********************************************************************************
mam nadzieję, że wam się podoba. :D
KOCHAM Vicki ♥
.jpg)
.jpg)

aha . i co zrobili z Laura . ? została tam na noc . ?
OdpowiedzUsuń