niedziela, 30 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 13


-a więc, musisz…hmmm, o masz lód?
-mam a co?
-musisz sobie włożyć lód do stanika.
CO?!- zrobiła na niego  wielki oczy, a reszta już składała się ze śmiechu.. Osobiście nie wiem co w tym śmiesznego.
-no tak masz włożyć sobie lód do stanika, ii zobaczymy ile wytrzymasz, a Harry Ci go wyciągnie .-hahaha
-Lou weź się walnij w łeb- powiedziałam do niego z oburzeniem, ale uniosłam się honorem i poszłam po ten pieprzony lód. Wróciłam, wyciągnęłam kilka kostek lodu z kubeczka i z grymasem na twarzy wykonałam zadanie. Moja mina była bezcenna, oczywiście Lou nie mógł się powstrzymać i zrobił mi zdjęcie, ja się tam skręcam ten mi zdjęcia robi. Wytrzymałam może 3 minuty, było mi zimnooo. Wskoczyłam szybko do swojej łazienki i się przebrałam, bo miałam całą bluzkę mokrą, ale jak to ja zawsze czegoś zapomnę. Uchyliłam lekko drzwi,
-kochanie możesz tu podejść na chwilę.- wszyscy zrbili głośne UUU a ja tylko oczami przewróciłam.
-co się stało kocie?- spytał z troską.
-mógłbyś skoczyć do mojej garderoby wziąć mi nowy, czysty stanik i nową bluzkę, jakąś z półki po prawej stronie, przy drzwiach. Tam są bluzki, które są przeznaczone do spania.
-jasne już lecę.- mieć takiego chłopak to skarb.
-a czemu sama nie pójdziesz ?- krzyczał Lou
-bo jestem już bez niczego głąbie.- słyszałam jak dostał w głowę, pewnie od Eleonor.
-za co kochanie ?To mogło by być ciekawe- a miałam rację. Wracając Harry z garderoby też go czymś walnął. Zaczęłam się śmiać. Wyobrażam sobie grymas na twarzy marchewy. haha
 Nie musiałam długo czekać, loczek przyniósł mi
Czyste rzeczy.  Podał mi dyskretnie ciuchy zaglądając do łazienki, ale chyba się rozczarował, bo stałam  owinięta ręcznikiem. Zaśmiałam się pod nosem
-dziękuję kotku.
Przebrałam się i wyszłam, skoczyłam jeszcze do garderoby po jakąś bluzę, bo naprawdę było mi zimno.
-hej, proponuję przestać grać i może zrobimy maraton filmowy.
-oo. jestem zaa.
-to Weście wybierzcie filmy., tam macie półkę.
-gdzie?- spytał Lou
-no tam, widzisz tą klamkę w ścianie, pociągnij ją.-
-O kurde …- wysunęła nam się szafa, która miała wymiary od podłogi d o sufitu, a w niej było pełno filmów.
-tak wiem. – al. Się zaśmiała
-ile tu tych filmów?- spytała Perri
- nie mam pojęcia, jak się pojawia jakiś nowy film, to znajomi mi go ściągają, ale to i tak nic, żebyście widzieli kolekcję Al.
-ja ty to zostawisz, jak przeprowadzisz się do mnie?- spytał Harry obejmując mnie w talii i całując w szyję. Zaśmiałam się delikatnie
-nie martw się jakoś to przetransportuję.
-na to liczę – i znowu buziak, tylko tym razem w usta.
-Lou i reszta, macie tam poukładane filmy alfabetycznie i wg rodzaju, wybierajcie, jak coś to pytajcie się Al. I Michała, oni widzą co i gdzie. A ty Harry pomożesz mi, chodź.- pociągnęłam Harrego ze sobą. zeszliśmy na dół, gdzie moi rodzice oglądali coś w TV.
-tatuś Wiesz jak cię kocham?
-co chcesz córuś ode mnie? – spytał rozbawiony tata.
-bo my chcemy zrobić noc filmową, a nas jest trochę i się zastanawiałam, czy możemy wziąć twój rzutnik z gabinety.
-dobrze, bierz. – powiedział i promiennie się uśmiechną, pisnęłam z zadowolenia.
-Harry to ty idź po ten rzutnik, on jest w gabinecie taty, na półce przy oknie, ja zrobię popcorn. Wzięłam jeszcze koce, poduszki i inne duperele. Podłączyliśmy rzutnik, rozłożyliśmy biały ekran i włączyliśmy filmy. Na początku było Paronormal Activity 1, potem 2,3 i na końcu 4.
-co wy macie z tymi horrorami?- spytałam, gdy się skończyły filmy. Wszyscy się bali, widziałam jak dziewczyny wtulają się w swoich facetów, nawet Alka znalazła swojego misia, Niall to musi być wygodny. Wszyscy się bali, a ja się śmiałam jak głupia.
-ja więcej z tobą horroru nie oglądam!- wrzasnął Lou
-no ja też- odpowiedzieli wszyscy chórem.
-a to niby czemu? – spytałam/
-bo my wszyscy sikamy ze strachu, a ty się brechtasz.
-hahahah ahaa. To teraz może komedia …
-romantyczna.- krzyknęli
-taaa..- włączyliśmy „Szkoła uczuć”, Hazza chciał „Titanica”, ale uznaliśmy, że wszyscy go znamy na pamięć i ewentualnie później go obejrzymy Zaczęły się łzawe momenty, a ja ryczałam jak bóbr, Harry tylko podawał mi co chwilę chusteczki, mało tego zmoczyłam mu całą koszulkę. Cały czas głaskał mnie po głowie. Starczyło nam jeszcze czasu na jeden film, chłopcy wybrali „Madagaskar, wędrówka kontynentów”
-serio?!- spytał ze zdziwieniem na twarzy
-noo, my kochamy bajki
-suuuper! ja też je kocham! Aww kocham was!!- krzyknęłam i szybko włączyłam bajkę. Wszyscy się ze mnie śmiali .  W połowie usnęłam.

***Harry***
Moja księżniczka zasnęła. Ale ona ślicznie wygląda. Zaczęła się nerwowo ruszać, dobrze, że chociaż siedzieliśmy na łóżku, bo byłoby jej jeszcze bardziej niewygodnie. Pogłaskałem ją uspakajająco po plecach i pocałowałem w czółko, mówiąc jej do ucha „śpij spokojnie, księżniczko”. Zauważyłem, że uśmiecha się przez sen. Wtuliła się we mnie jeszcze bardziej. Film się skończył, a wszystkie dziewczyny spały już.
-chłopaki, Weście dziewczyny i idźcie do pokoi.- mówiłem szeptem.
-ok. ale jak my tam śpimy, bo ja nie pamiętam.
-hmm. No to my tu, Dan i Li i El i Lou śpią obok, naprzeciwko Zayn i Perri, bo tam jest tylko jedno łóżko, Michał, a ty gdzie śpisz?- zwróciłem się do kuzyna mojej gwiazdeczki
-ja śpię zazwyczaj tu na kanapie
-a no spoko, jest jeszcze jedne pokój na dole,.
-to my tam pójdziemy- powiedział Niall i pociągnął Al., za sobą. O coś tu widzę się kroi, jutro z nim pogadam. Michał walną się na narożnik, który stał w koncie pokoju Laury i chyba momentalnie zasnął. Ja jeszcze pocałowałem Laurę i położyłem się wygodnie, po chwili odleciałem.

***rano. Laura***

Wstałam  koło 11. byłam o dziwo wyspana. Poczułam piękny zapach. Otworzyłam oczy i ujrzałam mojego Harrego jak się przyglądał mi uważnie.
-cześć kochanie. Długo już nie śpisz?
-a tak z godzinkę.
-to czemu mnie nie obudziłeś?
-spałaś tak słodko, nie mogłem..
-aww kochany jesteś,- i dałam mu soczystego buziak.
-proszę.- podał mi tacę z talerzem na którym były grzanki, kako i truskawki w czekoladzie.
-zrobiłeś mi śniadanie ?
-oczywiście.
-dziękuje, jesteś kochany, ale skąd masz truskawki.?
-byłem rano w sklepie z twoim tatą  i zrobiliśmy wielkie zakupy.
-aaa
-smacznego.
-dziękuję, zjedz ze mną.
-nie ja już jadłem
Zjadłam pyszne śniadanie, wzięłam ciuchy z garderoby i poszłam do łazienki się ogarnąć. Wykonałam poranną toaletę. I założyłam ten zestaw ----- >
Jeszcze lekki makijaż. Zeszłam na dół, a tam wszyscy jedli śniadanie, przygotowane przez moją mamę.
-dzień dobry wszystkim.- podeszłam do każdego, przytuliłam i obdarowałam buziakiem w policzek, poszłam do kuchni, pomóc mamie.
-hej mamuś. Jak tam się spało?
-dobrze, ale krótko.
-ahaa
-Laura, słuchaj wiem, że się chcesz iść do Londynu do szkoły.
-skąd wiesz?
-Harry mi powiedział, ale tak przez przypadek.
-a, no świetnie, sama chciałam ci powiedzieć. Nie jesteś na mnie zła?
-nie skąd, ale proszę cię przemyśl ten wyjazd. Ja porozmawiam z tatą wieczorem i powiem Ci jakie jest nasze zdanie. Osobiście to jestem za, ale boję się bo będziesz tam sama.
-mamuś nie będę sama, będę miała ich- pokazałam na moich przyjaciół wesoło gawędzących przy stole.
-ale jeśli Harry…-nie pozwoliłam jej dokończyć.
-mamuś Harry mnie nie skrzywdzi nie bój się, a po za tym nie muszę od razu z nim mieszkać, rozmawiałam z ciocią i ona powiedziała, że jeśli tylko chcę mogę u niej mieszkać póki co, a są też akademiki.
-ale się boję o ciebie, mam tylko ciebie i kocham cię.
-wiem mamuś, też cię kocham ,ale nie martw się, jeśli nie daj boże coś miedzy mną a Harrym się wydarzy, to mam przyjaciół, ciocię i w razie czego, będę mieć pieniądze na bilet odłożone.
-dobrze, przemyślimy to, dobrze?
-dobrze mamuś, pamiętaj, że to moje największe marznie.
Wzięłam z lodówki marchewkę i wzięłam tacę z następną porcją naleśników i poszłam do jadalni. Usiadłam u loczka na kolanach i przysłuchiwałam się rozmowie.
- a tak właściwie to kiedy wy wyjeżdżacie?- spytała nagle.
-jutro wieczorem.- powiedziały dziewczyny.
-tak szybko?- automatycznie posmutniałam.
-no niestety, obowiązki.- powiedział Liam, za co dostał buziak od Dan.
-tak wiem.
-ale nie Martw się słońce. Za niecałe trzy tygodnie masz wolne w szkole to przylecisz do nas, na tydzień. Co ty na to?
-o to świetny pomysł!
-wiedziałem że się ucieszysz.
-to co dzisiaj robimy?- spytałam całej naszej załogi.
-może pokażesz nam swoje miasto.
-to świetny pomysł, przy okazji zrobimy zakupy, na ognisko i my z dziewczynami połazimy po sklepach. Co wy na to laski?
-to jest dobra myśl.- powiedział  Perri ślicznie uśmiechnęła. się do mnie
-ok., to zbiórka za 15 min.. RUCHY, RUCHY !! JUŻ, JUŻ!- popędziłam wszystkich
-już lecimy mamo!- krzyczał Zayn.
Spakował tylko torebkę i byłam gotowa. Pierwsza zeszła Perri. Postanowiłam z nią pogadać.
-hej Pezz możemy chwile pogadać, póki nie ma tych oszołomów.
-no jasne.
-to chodź do kuchni.- udałyśmy się do kuchni, wzięłam butelkę wody, Perri też i usiadłam na blacie.
-to o czym chciałaś pogadać?- zagadała Perri
-słuchaj, czego ty mnie tak naprawdę na początku nie lubiłaś?
-nie byłaś wtedy z loczkiem i myślałam, że chcesz uwieść Zayna.
-CO?ja?
-ja wiem, że to było głupie, ale to było ode mnie silniejsze, po prostu już raz go straciła i kolejny nie chce, za bardzo go kocham
-rozumiem, i przepraszam jeśli to tak wyglądało.
 - Laura zejdź z blatu. – usłyszałam mamę.
-już. przepraszam.- zeskoczyła z blatu i przytuliłam Perri. – słuchaj piękna, Zayn jest jak mój starszy brat, którego chciałam mieć, wszyscy w ogóle są jak bracia, nie chciałam, żeby to tak wyglądał. Nie będę więcej.
-nie masz  za co przepraszać, to ja powinnam Cię przeprosić, teraz wiem jaka byłam głupia, wiem, że jesteś tak samo dla niego ważna, bo on też traktuję cię jak siostrę, zresztą tak jak Dan i El.
-dziękuję, chodźmy lepiej bo zaraz te pajace zejdą.- zaczęłyśmy się śmiać i posłyszmy do salonu. Tam już wszyscy byli i się na nas patrzyli jak na idiotki. Wzięłam Perri pod rękę i dumnie kroczyłyśmy przez salon powstrzymując się od śmiechu, wszyscy zrobili „poker face” a my zaczęłyśmy się składać ze śmiechu, mi już łzy leciały, a Pezz trzymała się za brzuch.
- z czego wy się w ogóle śmiejecie?- spytał Zayn
-hahah z hahah was hahaha pajace.- powiedziała Perri
-hahaha no haha wła hahah śnie
- z nas?!- krzyknęli jednocześnie.
-no.
-dobra Perri ogar.
-hahaha
-hahaha



teraz wszyscy się śmiali . gdy już opanowaliśmy napad głupawi wyszliśmy na miasto. Pokazałam im najciekawsze miejsca w mojej miejscowości, wróciliśmy do domu, wzięliśmy wynajętego busa chłopaków i pojechaliśmy do najbliższej galerii handlowej. W moim mieście jej nie ma, dlatego musieliśmy kawałek jechać. W aucie jak zwykle się wygłupialiśmy. Wróciliśmy dopiero o 18. Ja z dziewczynami zrobiłyśmy megaa zakupy. Kupiliśmy też potrzebne rzeczy na nasze ognisko. W domu wzięliśmy się za przygotowywania, ja z dziewczynami przygotowałyśmy jedzenie. A chłopcy przygotowali miejsce do ogniska. Koło 20 zaczęliśmy ognisko . Ale że był to kwiecień, siedzieliśmy w kurtkach i byliśmy okryci kocami. Super się bawiliśmy, chłopcy kosztowali polskiego piwa, a my z dziewczynami piłyśmy białe wino. Osobiście nie przepadałam za alkoholem, ewentualnie właśnie wino. Naill i Li wzięli swoje gitary i razem śpiewaliśmy różne piosenki. Było poprostu świetnie. Koło 23 przenieśliśmy się do domu i w salonie razem z rodzicami siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Koło 3 nad ranem poszliśmy spać. Zalicza ten dzień to jednych z najlepszych. :D 

*************************************************************

I jak podobała się? :** 

ALICE:



LAURA:




                                                    *************************


2 komentarze:

  1. Bardzo,bardzo zajbiuszcza część :) czekam na następną^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo, podoba mi się!
    Hej, właśnie rozpoczęłyśmy pisanie naszego pierwszego bloga. Dopiero pojawili się bohaterowie i chciałyśmy zaprosić Cię do nas abyś wyraziła swoją szczerą opinię, a jeśli Ci się spodoba to fajnie by było gdybyś dodała się do obserwatorów i została z nami dłużej :)
    http://love-fear-hope.blogspot.com/
    Pozdrawiamy Effy oraz Kerry ♥

    OdpowiedzUsuń