środa, 12 grudnia 2012

rozdział 10 :****



-hejkaa kochani!- weszłam z wielkim impetem do domu.
-ooo Laura jest z moimi marchewkami!- krzyknął już biegnący w moją stronę Lou.
-jestem, jestem. – podałam mu reklamówkę ze smakołykami Panu Marchewce i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam szybko pierwszy lepszy zestaw i zeszłam na dół.
-Alice możemy pogadać/- pytałam rzucając się na narożnik.
-jasne, mów
-na osobności.
-macie przed nami tajemnicę?!- spytał rozpaczliwym głosem blondyneczek.
-taaak. No wiesz babski sprawy,, nie interesowałoby was to- powiedziałam, wystawiając mu język.
-mnie by interesowały kochanie.- Harry wstał, obejmując mnie i pocałował delikatnie,
-nie przy nas gołąbeczki- zaczął zasłaniać oczy jak dziecko Zayn.
-o ciekawe czy z Perri też się tak chowasz?- spytał Al., a wszyscy zaczęli się śmiać, wyrwałam się z objęć mojego chłopaka, chwyciłam za rękę Alkę i poszłyśmy do kuchni.
-No to o czym chciałaś pogadać ? –spytała wprost
-bo ja chciałam Cię przeprosić za moje zachowanie. Źle zrobiłam. Wybaczysz?
-no jasne, przecież jesteś moją najlepszą przyjaciółką, jesteś jak siostra.- przytuliłam ją i razem poszłyśmy do salonu. Rzuciłyśmy się na narożnik. Ja siedziałam koło Loczka, wtuliłam się w niego. Al. Usiadła koło Niall’a.
-to co robimy?- spytał Liam.
-nie wiem, jak wy, ale ja z Liamem musimy iść z El i Dan na zakupy.
-właśnie Laura musimy iść na zakupy przed naszym wyjazdem.- kiedy Al. To powiedziała natychmiast wszyscy posmutnieli, poczułam, że Harry rozluźnił uścisk.
-kiedy?- zapytał w pewnym momencie Zayn.
-no myślę, że jutro, weźmiemy dzieciaki i przejdziemy się po centrum handlowym, kupimy parę rzeczy i pamiątki.- powiedziałam udając głupka, wiedziałam, że nie o to pyta.
-wiesz, że nie o to pytam. kiedy macie samolot?
-w piątek.- powiedział za mnie Michał, gdy zobaczył łzy w moich oczach.
-za cztery dni?!- krzyknęli wszyscy oprócz Harrego. Czułam, że jest zły, a w oczach widział smutek. Nagle wstał i poszedł na taras. Wszyscy patrzyli się po sobie. Nikt nie wiedział co ma robić.
-ja do niego pójdę.-zadeklarowałam się. Wzięłam koc i udałam się w kierunku, gdzie był mój chłopak. Zaszłam go od tyłu i mocno się w niego wtuliłam, czułam jak przeszły go dreszcze. Moje serce zaczęło mocniej bić, czułam że jego serce też mocniej bije. To mnie jeszcze bardziej utwierdziło w moich uczuciach.
-zmarzniesz kochanie- okryłam go kocem. Po chwili się odwrócił i zaczął mnie całować. Oderwaliśmy się dopiero po dłuższej chwili.
-powiedz, że damy sobie radę, proszę- powiedział błagalnym głosem głosem Harry.
-Harty, kotku damy sobie radę. Do końca roku szkolnego będę w Polsce. Wy i tak macie trasę koncertową. A do liceum będę chodzić tu. Pogadam z rodzicami od razu jak wrócę. A teraz wykorzystajmy te dni najlepiej jak potrafimy.
-dziękuję. Kocham Cię najbardziej na świecie.
-ja ciebie też.- wróciliśmy razem do salonu.
-pójdę do dzieciaków- powiedziałam i kierowałam się w stronę pokoju dzieci. Loczek kierował się ze mną.
-cześć maluchy. Co robimy?
-Laula !! Haly!
-oglądam Toy Story.
A to nie z nami. Może wujek Liam będzie chciał. On uwielbia tą bajkę.- powiedział Harry.
-wujek !!!- krzyknął Alex
-co?!- usłyszeliśmy wszystkie głosy. Zaczęłam się śmiać. W trybie natychmiastowym  pokoju pojawiły się wszystkie głowy.
-wujek Liam jest nam potrzebny- powiedziałam chichocząc
-tylko wujek Liam?- spytał Lou
-Tak, bo chcemy obejrzeć Toy Story- pisnęła podekscytowana Nadia,
-a to dobrze trafiliście- powiedział dumny Liam.
-my też chcemy oglądać- powiedział oburzony Lou.
-to weźcie dzieciaki na dół, a ja z Laurą pójdziemy do jej sypialni.- Lou zaczął się przeraźliwi śmiać. Zrobiłam krzywą minę i rzuciłam go poduszką. Cała załoga śmiejąc poszli na dół. Z dołu tylko jeszcze Lou krzyknął:
-tylko cicho tam w tym pokoju!
-głupi jesteś wiesz!- krzyknęłam za nim i my i oni z dołu zaczęliśmy rechotać jak nienormalni. Jakby ktoś nas teraz z boku podglądał uznałby nas za  nienormalnych. Weszliśmy do pokoju i walnęliśmy się na łóżko. Leżeliśmy, gadaliśmy i śmialiśmy się do wieczora. Koło 18 zeszliśmy na dół.
-coś cicho u was było- drążył temat Niall.
-oj ale z was debile. Ale za to was kocham- uśmiechnęłam się do nich słodko. Podeszłam do każdego, przytuliłam i dałam każdemu całusa w policzek.
-hej bo będę zazdrosny- powiedział Harry siadając na fotelu, krzyżując ręce na piersi.
-oj nie obrażaj się tak.- usiadłam na niego okrakiem i pocałowałam namiętnie.
-hej a wy nie mieliście mieć z dziewczynami na zakupach?- spytał zaskoczony loczek.
-tak, ale dziewczyny napisały, że muszą iść dzisiaj na trening. A El wieczorem musi się uczyć, bo ma jakieś test w szkole.
-a spoko. Co robicie dzisiaj wieczorem?- spytał kędzierzawy.
-idziemy wszyscy w miasto!- krzyknął podekscytowany Zayn.
-My nie idziemy z wami.- powiedział Loczek
-Czemu? –spytałam zdezorientowana.
-bo idziemy na randkę.
-kiedy?
-dzisiaj o 20.
-o 20?!  Jest po 18. o boże, boże, Bożenko !! nie zdarzę, Alka pomóż proszę.
-chodź, chodź skarbie po wpadasz w panikę. – wskoczyłam szybko do łazienki umyć głowę. W tym czasie Al. Wybrała mi ciuchy. Gdy skończyłam, Alice wysuszyła mi włosy i wyprostowała je. na koniec jeszcze zrobiła mi na boku małego warkoczyka. Na łóżku leżała różowa sukienka, i pomarańczowa marynarka.
-dobry wybór.
-wiem.- przebrałam się w wybrany zestaw.
-gootowa. I jak?
-super. Czekaj zrobię ci fotę.- tak cała al. Zeszłam na dół punktualnie o 20. loczek był już przebrany i czekał na mnie, Al. Zrobiła nam jeszcze sesję zdjęciową i mogliśmy wyjść.
-o cześć Kasia .Adam - spotkaliśmy moją ciocię z Adamem jak wracali z pracy.
-hej dzieciaki. Gdzie idziecie?
-mamy randkę- powiedział Harry.
-a to miłej zabawy.- powiedziała Kasia i puściła nam oczko. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy na naszą randkę. 

******************************************************************
Nie podoba mi się, a wam?

KOCHAM  Vicki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz