piątek, 7 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 9 ♥♥


W drzwiach zobaczyłam Harrego z gitarą. Nie wiedziałam co mam robić. Patrzyłam na niego wielkimi oczyma. Hazz podszedł do mojego łóżka pewnym krokiem . Usiadł na nim. Odsunęłam się na sam brzeg, prawie spadłam. Przykryłam się po samą szyję kołdrą, ponieważ mam w zwyczaju spać w samej koszulce na ramiączkach i w bardzo krótkich spodenkach, jeśli to spodenkami można nazwać.
-co tu robisz?- spytałam w końcu jako pierwsza.
-unikasz mnie od czasu imprezy,. Wiem, że widziałaś mnie wtedy z tą dziewczyną. Dlatego byłaś zła?
-co?!...yy nie skądże. Nic mi do tego.
- powiedziałam najszybciej jak się da. Oczywiście okłamywałam go i samą siebie. Byłam zazdrosna, cholernie zazdrosna, ale nie mogłam mu tego powiedzieć.
-taa. – powiedział, przewrócił oczami i zadziornie się uśmiechnął.
-no tak.
-jasne. Ale nie przyszedłem się tu z tobą kłócić. Przyszedłem ci coś powiedzieć…- zatrzymał się i popatrzył mi w oczy, bardzo głęboko w oczy.
-to co miałeś powiedzieć? – spytała, gdy się ocknęłam.
-a więc…Mam dla ciebie piosenkę. – wziął na kolana gitarę i zaczął nucić pierwsze takty piosenki :

Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.

I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.

I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.

I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you.
Ooh..

I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.

I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you.
And all these little things.

Gdy skończył odłożył gitarę i wbił wzrok we mnie.
-Ta piosenka była dokładnie o tym co do ciebie czuję. Wiem, że to dopiero tydzień, ale zakochałem się w tobie. Jesteś po prostu ideałem. Kocham w tobie wszystko, tak jak w tej piosence. – miałam łzy w oczach ,nic nie powiedziałam tylko patrzyłam tępo w Harrego , byłam w szoku. Byłam bliska płaczu.
-Powiedz coś proszę.
-Harry… też się w Tobie zakochałam.- i stało się rozpłakałam się na dobre. W oczach oczka widziałam iskierki radości.
-czemu płaczesz?- spytał. Wiedziałam ,że zaraz mu złamie serce. Uspokoiłam się trochę.
-Laura, mam jeszcze jedno ważne pytanie. … Czy zostaniesz moją dziewczyną?- spuścił głowę.
-Harry, nie możemy być razem- powiedziałam po dłuższej chwili. Teraz płakałam jak bóbr. Harry gwałtownie podniósł głowę.
-czemu? –widziałam, że do oczu napływają mu łzy.
-bo ja za tydzień wyjeżdżam i nie wiem kiedy znów tu przyjadę. A związek na odległość to chyba nie jest dobry pomysł.?
-Laura, damy radę. Kochasz mnie?
-tak. – powiedziałam bez wahania
-to nasz miłość to przetrwa. To tylko przez najbliższy czas. Potem coś wymyślimy.
-no wiesz. Nie mówiłam ci, ale wybieram się na studia do Anglii. A może jak się rodzice zgodzą to nawet wcześniej.
-no widzisz już mamy rozwiązanie. Skończysz gimnazjum w Polsce, a potem pomyślimy, może twoi rodzice puszczą Cię tu do liceum. Masz przecież Kasie, Adama i nas.
-zobaczy się. – położyłam się. Harry zaraz wskoczył mi pod kołdrę. Popatrzyłam na niego z pod byka. Poruszał tylko ramionami i odwrócił się w moją stronę.
-nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, czekałem na taką chwile, kiedy będę leżał beztrosko z osobą, którą naprawdę kocham. Kocham Cię.- przewróciłam się tak, żeby widzieć jego oczy.
-też cię kocham Harry.- Loczek zbliżył swoje usta to moich i namiętnie pocałował. To był mój pierwszy pocałunek i pierwszy nasz pocałunek. Było wspaniale. Nie mogłam sobie nawet tego wymarzyć. Leżeliśmy tak i gadaliśmy przez prawie cała noc. Dopiero gdzieś o 3 zasnęliśmy. Wstałam rano, tzn koło 12. To do mnie nie podobne. Otworzyłam oczy i myślałam, że ta akcja z Harrym to tylko piękny sen, ale odwróciłam się na drugą stronę, a tam słodko pochrapywał mój chłopak. Chyba mój.? Wstał po cichu. Na dworze pięknie słoneczko prażyło. Wzięłam ze sobą zestaw i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam głowę. Wyszłam, założyłam ciuchy wysuszyłam włosy. Harry już nie spał.
-witaj moja księżniczko.- powiedział słodko się uśmiechając i przecierając jeszcze zaspane oczy.
-cześć.- podeszłam do szafy i wrzuciłam piżamę. Czułam na sobie wzrok loczka. Odwróciłam się do niego
-co jest?- spytała lekko zdezorientowana.
-a gdzie buziak na dzień dobry moja królewno.- puścił mi oczko i wrobił Dziubek. Zaśmiałam się pod nosem, podeszłam do niego i lekko pocałowała, ale Harry mnie złapał za ręce i rzucił na łóżko. Zaczął mnie całować, najpierw delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie. Nagle do pokoju wpadły dzieciaki. Otworzyły z impetem drzwi. Natychmiastowo oderwaliśmy się od siebie. Maluchy stały w drzwiach i się śmaiły.
-co jest dzieciaki?- zapytałam lekko się uśmiechając, nie powiem byłam troszkę zażenowana.
-cesć Haly.
-cześć księżniczko. Jak tam?
-Laula zrobisz nam śniadanie, bo mamusia i tatuś wyszli do pracy i chyba mama nie znalazła jeszcze niani.- powiedział Alex.
-jasne już idę, a ty Harry ogarnij się troszkę.- zwróciłam się do loczka. Pokiwał tylko głową na zgodę. Gdy już wzięłam dzieci za rączki, nagle Nadi się odwróciła:
-Haly, a co ty lobiłeś Lu.(skrót od Laura)
-yy…nic ,nic malutka.- rozbawiła mnie ta sytuacja. Chichocząc pod nosem zeszłam z dziećmi na dół do kuchni.
-co chcecie?
-płatki- krzyknęły na raz.
W kuchni znalazłam liścik od Kasi. Faktycznie nie miała jeszcze opiekunki. Wzięłam się za przygotowywanie śniadania. Włączyła dzieciakom TV. W pewnym momencie Wszedł do kuchni loczek. Wiedziałam, że to on, jego perfumy czuć z końca domu. Podszedł do mnie i wtulił się w moje plecy. Było tak miło.
-czekaj zaniosę tylko dzieciakom śniadanie.- poszłam do salonu ze śniadankiem dla dzieciaków, zostawiłam im i wróciłam do kuchni. Harry zaczął mnie całować. Objął mnie w talii i posadził na blacie. Całowaliśmy się dość długo, ale dla mnie czas się zatrzymał. Istnieliśmy tylko my. Nagle do kuchni ktoś wparował. Oderwaliśmy się od siebie, a w progu stało całe One Direction, Alice i Michał. Oczy mieli jak 5 zł. Oboje z Harrym spaliliśmy buraka. Zeskoczyłam z blatu i zaczęłam się tłumaczyć:
-yy…no bo…my…to znaczy ja… i on… i to tak….no bo…. No i to tyle
-CO?!- wszyscy naraz krzyknęli i wlepili gały we mnie. Nawet Harry nie wiedział o czym mowie. Teraz wszyscy się na mnie patrzyli a ja musiałam się tłumaczyć.
- yy…no bo ten ja robie śniadanie. Ktoś głodny?- pierwsze co mi przyszło konkretnego do głowy.
-jaa- krzyknął Naill.
-chwilę najpierw wyjaśnicie nam wszystko- powiedziała Al. Chytrze się uśmiechając i wskazując to na mnie to na loczka. Zrobiłam kilka kroków w bok i schowałam się za plecami Harrego.
-Harry ? – spytał Liam
-no bo my jesteśmy razem. – powiedział na jednym wydechu loczek. Cała załoga zrobiła wielkie oczy i nagle zaczęli piszczeć i rzucili się na nas z gratulacjami.
-wiedziałem, że coś się kroi- krzyczał Zayn.
-no właśnie gołąbeczki- Teraz odezwał się Naill
-mój malutki loczek, ma wreszcie prawdziwą dziewczynę. Och jak te dzieci szybko rosną- powiedziała Lou udając, że wyciera łzy wzruszenia. Zaczęłam się śmiać i dałam mu sójkę w bok.
-aaa. Za co?
-za chęć do życia i miłość do ojczyzny.- powiedziałam stałą gadkę mojej wychowawczyni.
-oj przegięłaś malutka.
-hej tylko nie malutka- pogroziłam mu palcem. Louis zaczął się chytrze śmiać. Wiedziałam o co mu chodzi.
-O nie, nie nie… Lou proszę . –zaczęłam, uciekać, ale niestety Lou jest szybszy, dorwał mnie i przerzucił przez ramie i chodził tak po całym domu. Ja się darłam, waliłam po plecach, ale nic to nie dało.
-Harry pomóż, proszę.!- krzyczałam, ale mój chłopak miał niezły ubaw.
-Lou puśc, proszę. Kupie ci marchewki!- Od razu mnie postawił na przed pokoju. Ściągnął mój płaszcz  z wieszaka. Patrzyłam się na niego jak na idiotę, a on podał mi kutrze.
-no co? Idź po marchewki głodny jestem. Ubrałam płaszcz i pobiegłam do warzywniaka za rogiem. 5 minut i byłam powrotem. Oj jak ja kocham moich wariatów Znamy się zaledwie tydzień , a ja ich kocham jak własnych braci. No oprócz Harrego, jego kocham nad życie. 

*************************************************************
Przepraszam, że tak długo, ale nie miał czasu. Mam nadzieje, że się podoba.
Teraz już będą regularnie rozdziały ♥♥♥



LAURA:





ALICE:



ONE DIRECTION:

KOCHAM Vicki ♥

1 komentarz: