-a więc, musisz…hmmm, o masz lód?
-mam a co?
-musisz sobie włożyć lód do stanika.
CO?!- zrobiła na niego
wielki oczy, a reszta już składała się ze śmiechu.. Osobiście nie wiem
co w tym śmiesznego.
-no tak masz włożyć sobie lód do stanika, ii zobaczymy ile
wytrzymasz, a Harry Ci go wyciągnie .-hahaha
-Lou weź się walnij w łeb- powiedziałam do niego z
oburzeniem, ale uniosłam się honorem i poszłam po ten pieprzony lód. Wróciłam,
wyciągnęłam kilka kostek lodu z kubeczka i z grymasem na twarzy wykonałam zadanie.
Moja mina była bezcenna, oczywiście Lou nie mógł się powstrzymać i zrobił mi
zdjęcie, ja się tam skręcam ten mi zdjęcia robi. Wytrzymałam może 3 minuty,
było mi zimnooo. Wskoczyłam szybko do swojej łazienki i się przebrałam, bo
miałam całą bluzkę mokrą, ale jak to ja zawsze czegoś zapomnę. Uchyliłam lekko
drzwi,
-kochanie możesz tu podejść na chwilę.- wszyscy zrbili
głośne UUU a ja tylko oczami przewróciłam.
-co się stało kocie?- spytał z troską.
-mógłbyś skoczyć do mojej garderoby wziąć mi nowy, czysty
stanik i nową bluzkę, jakąś z półki po prawej stronie, przy drzwiach. Tam są
bluzki, które są przeznaczone do spania.
-jasne już lecę.- mieć takiego chłopak to skarb.
-a czemu sama nie pójdziesz ?- krzyczał Lou
-bo jestem już bez niczego głąbie.- słyszałam jak dostał w
głowę, pewnie od Eleonor.
-za co kochanie ?To mogło by być ciekawe- a miałam rację.
Wracając Harry z garderoby też go czymś walnął. Zaczęłam się śmiać. Wyobrażam
sobie grymas na twarzy marchewy. haha
Nie musiałam długo
czekać, loczek przyniósł mi
Czyste rzeczy. Podał
mi dyskretnie ciuchy zaglądając do łazienki, ale chyba się rozczarował, bo
stałam owinięta ręcznikiem. Zaśmiałam
się pod nosem
-dziękuję kotku.
Przebrałam się i wyszłam, skoczyłam jeszcze do garderoby po
jakąś bluzę, bo naprawdę było mi zimno.
-hej, proponuję przestać grać i może zrobimy maraton
filmowy.
-oo. jestem zaa.
-to Weście wybierzcie filmy., tam macie półkę.
-gdzie?- spytał Lou
-no tam, widzisz tą klamkę w ścianie, pociągnij ją.-
-O kurde …- wysunęła nam się szafa, która miała wymiary od
podłogi d o sufitu, a w niej było pełno filmów.
-tak wiem. – al. Się zaśmiała
-ile tu tych filmów?- spytała Perri
- nie mam pojęcia, jak się pojawia jakiś nowy film, to
znajomi mi go ściągają, ale to i tak nic, żebyście widzieli kolekcję Al.
-ja ty to zostawisz, jak przeprowadzisz się do mnie?- spytał
Harry obejmując mnie w talii i całując w szyję. Zaśmiałam się delikatnie
-nie martw się jakoś to przetransportuję.
-na to liczę – i znowu buziak, tylko tym razem w usta.
-Lou i reszta, macie tam poukładane filmy alfabetycznie i wg
rodzaju, wybierajcie, jak coś to pytajcie się Al. I Michała, oni widzą co i
gdzie. A ty Harry pomożesz mi, chodź.- pociągnęłam Harrego ze sobą. zeszliśmy
na dół, gdzie moi rodzice oglądali coś w TV.
-tatuś Wiesz jak cię kocham?
-co chcesz córuś ode mnie? – spytał rozbawiony tata.
-bo my chcemy zrobić noc filmową, a nas jest trochę i się
zastanawiałam, czy możemy wziąć twój rzutnik z gabinety.
-dobrze, bierz. – powiedział i promiennie się uśmiechną,
pisnęłam z zadowolenia.
-Harry to ty idź po ten rzutnik, on jest w gabinecie taty,
na półce przy oknie, ja zrobię popcorn. Wzięłam jeszcze koce, poduszki i inne
duperele. Podłączyliśmy rzutnik, rozłożyliśmy biały ekran i włączyliśmy filmy.
Na początku było Paronormal Activity 1, potem 2,3 i na końcu 4.
-co wy macie z tymi horrorami?- spytałam, gdy się skończyły
filmy. Wszyscy się bali, widziałam jak dziewczyny wtulają się w swoich facetów,
nawet Alka znalazła swojego misia, Niall to musi być wygodny. Wszyscy się bali,
a ja się śmiałam jak głupia.
-ja więcej z tobą horroru nie oglądam!- wrzasnął Lou
-no ja też- odpowiedzieli wszyscy chórem.
-a to niby czemu? – spytałam/
-bo my wszyscy sikamy ze strachu, a ty się brechtasz.
-hahahah ahaa. To teraz może komedia …
-romantyczna.- krzyknęli
-taaa..- włączyliśmy „Szkoła uczuć”, Hazza chciał
„Titanica”, ale uznaliśmy, że wszyscy go znamy na pamięć i ewentualnie później
go obejrzymy Zaczęły się łzawe momenty, a ja ryczałam jak bóbr, Harry tylko
podawał mi co chwilę chusteczki, mało tego zmoczyłam mu całą koszulkę. Cały
czas głaskał mnie po głowie. Starczyło nam jeszcze czasu na jeden film, chłopcy
wybrali „Madagaskar, wędrówka kontynentów”
-serio?!- spytał ze zdziwieniem na twarzy
-noo, my kochamy bajki
-suuuper! ja też je kocham! Aww kocham was!!- krzyknęłam i szybko włączyłam bajkę. Wszyscy się ze mnie śmiali . W połowie usnęłam.
-suuuper! ja też je kocham! Aww kocham was!!- krzyknęłam i szybko włączyłam bajkę. Wszyscy się ze mnie śmiali . W połowie usnęłam.
***Harry***
Moja księżniczka zasnęła. Ale ona ślicznie wygląda. Zaczęła
się nerwowo ruszać, dobrze, że chociaż siedzieliśmy na łóżku, bo byłoby jej
jeszcze bardziej niewygodnie. Pogłaskałem ją uspakajająco po plecach i
pocałowałem w czółko, mówiąc jej do ucha „śpij spokojnie, księżniczko”.
Zauważyłem, że uśmiecha się przez sen. Wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
Film się skończył, a wszystkie dziewczyny spały już.
-chłopaki, Weście dziewczyny i idźcie do pokoi.- mówiłem
szeptem.
-ok. ale jak my tam śpimy, bo ja nie pamiętam.
-hmm. No to my tu, Dan i Li i El i Lou śpią obok,
naprzeciwko Zayn i Perri, bo tam jest tylko jedno łóżko, Michał, a ty gdzie
śpisz?- zwróciłem się do kuzyna mojej gwiazdeczki
-ja śpię zazwyczaj tu na kanapie
-a no spoko, jest jeszcze jedne pokój na dole,.
-to my tam pójdziemy- powiedział Niall i pociągnął Al., za
sobą. O coś tu widzę się kroi, jutro z nim pogadam. Michał walną się na
narożnik, który stał w koncie pokoju Laury i chyba momentalnie zasnął. Ja
jeszcze pocałowałem Laurę i położyłem się wygodnie, po chwili odleciałem.
***rano. Laura***
Wstałam koło 11. byłam
o dziwo wyspana. Poczułam piękny zapach. Otworzyłam oczy i ujrzałam mojego
Harrego jak się przyglądał mi uważnie.
-cześć kochanie. Długo już nie śpisz?
-a tak z godzinkę.
-to czemu mnie nie obudziłeś?
-spałaś tak słodko, nie mogłem..
-aww kochany jesteś,- i dałam mu soczystego buziak.
-proszę.- podał mi tacę z talerzem na którym były grzanki,
kako i truskawki w czekoladzie.
-zrobiłeś mi śniadanie ?
-oczywiście.
-dziękuje, jesteś kochany, ale skąd masz truskawki.?
-byłem rano w sklepie z twoim tatą i zrobiliśmy wielkie zakupy.
-aaa
-smacznego.
-dziękuję, zjedz ze mną.
-nie ja już jadłem
Zjadłam pyszne śniadanie, wzięłam ciuchy z garderoby i poszłam
do łazienki się ogarnąć. Wykonałam poranną toaletę. I założyłam ten zestaw
----- >
Jeszcze lekki makijaż. Zeszłam na dół, a tam wszyscy jedli
śniadanie, przygotowane przez moją mamę.
-dzień dobry wszystkim.- podeszłam do każdego, przytuliłam i
obdarowałam buziakiem w policzek, poszłam do kuchni, pomóc mamie.
-hej mamuś. Jak tam się spało?
-dobrze, ale krótko.
-ahaa
-Laura, słuchaj wiem, że się chcesz iść do Londynu do
szkoły.
-skąd wiesz?
-Harry mi powiedział, ale tak przez przypadek.
-a, no świetnie, sama chciałam ci powiedzieć. Nie jesteś na
mnie zła?
-nie skąd, ale proszę cię przemyśl ten wyjazd. Ja
porozmawiam z tatą wieczorem i powiem Ci jakie jest nasze zdanie. Osobiście to
jestem za, ale boję się bo będziesz tam sama.
-mamuś nie będę sama, będę miała ich- pokazałam na moich
przyjaciół wesoło gawędzących przy stole.
-ale jeśli Harry…-nie pozwoliłam jej dokończyć.
-mamuś Harry mnie nie skrzywdzi nie bój się, a po za tym nie
muszę od razu z nim mieszkać, rozmawiałam z ciocią i ona powiedziała, że jeśli
tylko chcę mogę u niej mieszkać póki co, a są też akademiki.
-ale się boję o ciebie, mam tylko ciebie i kocham cię.
-wiem mamuś, też cię kocham ,ale nie martw się, jeśli nie
daj boże coś miedzy mną a Harrym się wydarzy, to mam przyjaciół, ciocię i w
razie czego, będę mieć pieniądze na bilet odłożone.
-dobrze, przemyślimy to, dobrze?
-dobrze mamuś, pamiętaj, że to moje największe marznie.
Wzięłam z lodówki marchewkę i wzięłam tacę z następną porcją
naleśników i poszłam do jadalni. Usiadłam u loczka na kolanach i
przysłuchiwałam się rozmowie.
- a tak właściwie to kiedy wy wyjeżdżacie?- spytała nagle.
-jutro wieczorem.- powiedziały dziewczyny.
-tak szybko?- automatycznie posmutniałam.
-no niestety, obowiązki.- powiedział Liam, za co dostał
buziak od Dan.
-tak wiem.
-ale nie Martw się słońce. Za niecałe trzy tygodnie masz
wolne w szkole to przylecisz do nas, na tydzień. Co ty na to?
-o to świetny pomysł!
-wiedziałem że się ucieszysz.
-to co dzisiaj robimy?- spytałam całej naszej załogi.
-może pokażesz nam swoje miasto.
-to świetny pomysł, przy okazji zrobimy zakupy, na ognisko i
my z dziewczynami połazimy po sklepach. Co wy na to laski?
-to jest dobra myśl.- powiedział Perri ślicznie uśmiechnęła. się do mnie
-ok., to zbiórka za 15 min.. RUCHY, RUCHY !! JUŻ, JUŻ!-
popędziłam wszystkich
-już lecimy mamo!- krzyczał Zayn.
Spakował tylko torebkę i byłam gotowa. Pierwsza zeszła
Perri. Postanowiłam z nią pogadać.
-hej Pezz możemy chwile pogadać, póki nie ma tych oszołomów.
-no jasne.
-to chodź do kuchni.- udałyśmy się do kuchni, wzięłam
butelkę wody, Perri też i usiadłam na blacie.
-to o czym chciałaś pogadać?- zagadała Perri
-słuchaj, czego ty mnie tak naprawdę na początku nie
lubiłaś?
-nie byłaś wtedy z loczkiem i myślałam, że chcesz uwieść
Zayna.
-CO?ja?
-ja wiem, że to było głupie, ale to było ode mnie
silniejsze, po prostu już raz go straciła i kolejny nie chce, za bardzo go
kocham
-rozumiem, i przepraszam jeśli to tak wyglądało.
- Laura zejdź z
blatu. – usłyszałam mamę.
-już. przepraszam.- zeskoczyła z blatu i przytuliłam Perri.
– słuchaj piękna, Zayn jest jak mój starszy brat, którego chciałam mieć,
wszyscy w ogóle są jak bracia, nie chciałam, żeby to tak wyglądał. Nie będę
więcej.
-nie masz za co
przepraszać, to ja powinnam Cię przeprosić, teraz wiem jaka byłam głupia, wiem,
że jesteś tak samo dla niego ważna, bo on też traktuję cię jak siostrę, zresztą
tak jak Dan i El.
-dziękuję, chodźmy lepiej bo zaraz te pajace zejdą.-
zaczęłyśmy się śmiać i posłyszmy do salonu. Tam już wszyscy byli i się na nas
patrzyli jak na idiotki. Wzięłam Perri pod rękę i dumnie kroczyłyśmy przez
salon powstrzymując się od śmiechu, wszyscy zrobili „poker face” a my
zaczęłyśmy się składać ze śmiechu, mi już łzy leciały, a Pezz trzymała się za
brzuch.
- z czego wy się w ogóle śmiejecie?- spytał Zayn
-hahah z hahah was hahaha pajace.- powiedziała Perri
-hahaha no haha wła hahah śnie
- z nas?!- krzyknęli jednocześnie.
-no.
-dobra Perri ogar.
-hahaha
-hahaha
teraz wszyscy się śmiali . gdy już opanowaliśmy napad
głupawi wyszliśmy na miasto. Pokazałam im najciekawsze miejsca w mojej
miejscowości, wróciliśmy do domu, wzięliśmy wynajętego busa chłopaków i
pojechaliśmy do najbliższej galerii handlowej. W moim mieście jej nie ma,
dlatego musieliśmy kawałek jechać. W aucie jak zwykle się wygłupialiśmy.
Wróciliśmy dopiero o 18. Ja z dziewczynami zrobiłyśmy megaa zakupy. Kupiliśmy
też potrzebne rzeczy na nasze ognisko. W domu wzięliśmy się za przygotowywania,
ja z dziewczynami przygotowałyśmy jedzenie. A chłopcy przygotowali miejsce do
ogniska. Koło 20 zaczęliśmy ognisko . Ale że był to kwiecień, siedzieliśmy w
kurtkach i byliśmy okryci kocami. Super się bawiliśmy, chłopcy kosztowali
polskiego piwa, a my z dziewczynami piłyśmy białe wino. Osobiście nie
przepadałam za alkoholem, ewentualnie właśnie wino. Naill i Li wzięli swoje
gitary i razem śpiewaliśmy różne piosenki. Było poprostu świetnie. Koło 23
przenieśliśmy się do domu i w salonie razem z rodzicami siedzieliśmy i
rozmawialiśmy. Koło 3 nad ranem poszliśmy spać. Zalicza ten dzień to jednych z
najlepszych. :D
*************************************************************
I jak podobała się? :**
ALICE:
LAURA:
*************************



Bardzo,bardzo zajbiuszcza część :) czekam na następną^^
OdpowiedzUsuńNoo, podoba mi się!
OdpowiedzUsuńHej, właśnie rozpoczęłyśmy pisanie naszego pierwszego bloga. Dopiero pojawili się bohaterowie i chciałyśmy zaprosić Cię do nas abyś wyraziła swoją szczerą opinię, a jeśli Ci się spodoba to fajnie by było gdybyś dodała się do obserwatorów i została z nami dłużej :)
http://love-fear-hope.blogspot.com/
Pozdrawiamy Effy oraz Kerry ♥