sobota, 23 lutego 2013

rozdział 19 :D



Minął już tydzień, Laura jest jeszcze w śpiączce. Codziennie u niej byłem i opowiadałem co się wydarzyło, czy po prostu zapewniałem o swojej miłości. Nie mogę się doczekać aż zobaczę jej piękne zielone oczka i będę mógł powiedzieć prawdę. Nawet w szpitalu wyglądała jak aniołek.

***perspektywa Ali***
moja przyjaciółka od tygodnia leży w śpiączce. Codziennie u niej jesteśmy, ale najczęściej jest u niej Harry, nie opuszczaj jej prawie wcale. Dzisiaj Musiale złożyć papiery do nowej szkoły. Wstałam rano, pogoda nawet dzisiaj dopisywała.  Poszłam do łazienki ogarnąć się i zrobić makijaż, ubrałam się w krótkie czarne spodenki, zwiewną białą bluzkę z czarny kołnierzykiem i czarne szpile. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni wyciągnęła wszystkie składniki i zrobiłam pyszne śniadanie, dla siebie i dla chłopaków i dziewczyn. Zjadłam szybko śniadanie i miała już wychodzić, ale zatrzymał nie Niall.
-poczekaj na nie, zawiozę Cie.
-nie trzeba, dam radę, a po za tym chcę jeszcze jechać do szpitala.
-to ty bardziej, zaczekaj.
Niall poszedł do kuchni, wziął tylko jedna kromkę z nutellą i poszedł do garażu. Wyjechał swoi autkiem i pojechaliśmy do szkoły. Złożyła papiery i pojechaliśmy do szpitala. Była dopiero 11 a Hazza siedział u Lau od 6. Biedaczek. Stanęliśmy z Niellem za szyba i przyglądaliśmy się leżącej Lau i Harry, który płakał, trzymając jej rękę.
-biedactwo, jak on cierpi.- Zwróciła się do, Nialla, który obejmował mnie w pasie.
-tak, masz rację, najgorsze jest to, że rodzice Lou, na pewno nie pozwolą jej tu być, zabiorą ja do Polski, on się załamie.
-nie dopuszcza tego do siebie. Wiesz, że jak ją zabiorą to mnie też.
-jak to?- Widział zdziwienie w oczach blondynka
-no tak
-nie pozwolę na to.
-wiem, ale póki, co nie wybieram się nigdzie.
Przyszła mama Laury. Od razu zamilkliśmy.
-dzień dobry- przywitaliśmy się grzecznie.
-cześć dzieciaki. Odpowiedziała smutno i zajrzała za szybę.- A Harry jej nie opuszcza nawet na chwile?
-nie, martwi się o nią i czuje się winny temu.- Powiedziała na jednym wydechu.- Biedactwo, jak tak dalej będzie to nie długo wyląduje koło Lau.
-hm. A to nie jego wina? Przecież to on jej nie dopilnował.
-ciocia, ale to nie tak, wiesz, jaka jest Laura, wkurzyła się i wybiegła z domu, nie chciała nikogo słuchać i nie zauważyła tego auta.
-nie broń go dobrze?
-ciocia, ale ja go nie bronie tylko taka jest prawda
-dobrze, niech ci będzie.
Zapanowała niezręczna cisza i chyba Niall postanowił ją przerwać.
-ale państwo nie zabiorą jej do Polskie prawda?
-oczywiście, że tak, nie zostanie tu..
-dlaczego? –widziałam rozpacz w jego oczach.
-ponieważ nie jest tu bezpieczna z wami.
-jest i to bardzo.
-widzę właśnie, jak Tylko odzyska siły wracamy do Polski i ta zacznie rehabilitacje w mojej klinice.
-ale ciocia…- zaczęłam.
-ale żadne ale. – mama Laury odwróciła się i weszła do Sali swojej córki. Złapała Hazzę za ramie i usiadła obok.
-myślisz, że ja przekonamy?- zapytał Niall
-peeewnie. Nie wierzysz we mnie?
-oczywiście, że wierzę. – pocałował mnie w policzek.
Przyszedł lekarz i wyprosił ciocię Agę i Harrego.
-o co chodzi?- spytałam lekko spanikowana.
-lekarz będzie ją wybudzał.- powiedział Hazza i iskierkami radości.
-to świetnie. – ucieszyłam się i z radości skoczyłam na Nialla, który śmiał się ze mnie. Po ok. 40 minutach wyszedł lekarz. Pierwszy zerwał się Harry. Zaraz za nim do lekarza podeszli rodzice Lau,
-i co z nią panie doktorze.?- zapytał szybko loczek.
-mam dobre wieści. Z Laura jest wszystko w porządku, wszystko się ładnie goi i teraz dochodzi do siebie,
-to świetnie- ucieszył się Harry.
-ale to nie wszystko. Wystąpiły małe komplikację. Laura dość mocno uderzyła potylicą o ziemię, na szczęście nie zagraża to życiu, ale przez najbliższy czas może mieć nie sprawność w nogach.
-to znaczy że ona nigdy nie będzie tańczyć.?- zapytał zdruzgotany loczek.
-jeżeli będzie ćwiczyć to wróci do tego, ale na razie nie a mowy o tańcu. Będzie najprawdopodobniej chodzić tylko z pomocą , ale taniec to za dużo. Myślę, że jeżeli będzie ćwiczyć, tu u nas i trochę w domu to wróci do tańca za półtora miesiąca góra dwa. Więc ja się już pożegnam z państwem, jeżeli wyniki będą dobre to pojutrze będzie mogła wyjść. – Harry wszedł do Lau. A my wróciliśmy do domu. Niall zrobił obiad i przygotował jakieś filmy.
-Al., poszłabyś ze mną na randkę. ? – zapytał Niall lekko się rumieniąc.
-jasne. Kiedy?
-może jutro. ?
-jasne. – wstał i chciałam iść do kuchni po sok. Stanęła za nim i od tyłu przytuliła szepcząc do ucha- uwielbiam jak się rumienisz.- pocałowałam go lekko w policzek i przygryzłam delikatnie jego płatek ucha. Razem spędziliśmy całą noc.


***w ty samym czasie Laura***
Obudziłam się w szpitalu, nie wiedziała co się dzieje. Lekarz uświadomił mnie o wypadku i o tym, że nie będę mogła na razie tańczyć. Nie mogłam powstrzymać łez. Moje marzenia legły w gruzach. Nie będę mogła biegać tańczyć, nic. To koniec. Płakałam. Wszedł do Sali Harry.
-kochanie, jak dobrze, że jesteś już z nami. – Harry był zadowolony. Nie odzywałam się. Nie zapomniała o tym zdjęciu.
-kochanie ja wiem, że jesteś na mnie zła, ale wysłuchaj mnie.- wciąż się nie odzywałam, tylko płakałam.- na tym zdjęciu jestem z kuzynką. Kiedy wróciłem ostatnio z Polski, przyjechała do mnie kuzynka, odprowadziłem ja do hotelu, pocałowałem w policzek na pożegnanie, a ktoś zrobił takie ujęcie, że wydaje się, że się całujemy . wierzysz mmi?
-tak Harry wierze, tylko nie mogę uwierzyć w to, że przez własną głupotę nie będę mogła tańczyć, ćwiczyć. To mnie przerasta Harry, proszę nie zostawiaj mnie z tym samej.
-kochanie, nigdy przenigdy cię samej nie zostawię. Kocha cię. – pocałował mnie delikatnie w usta.
-przekonałam rodziców, mogę zostać w Londynie, ale na próbę, jeżeli coś się jeszcze wydarzy, to wsiada w pierwszy samolot i wracam do Polski.
-nic się nie wydarzy, obiecuję, będę cie pilnował jak oczka w głowie.
-dziękuję, mam prośbę.
-wszystko co chcesz księżniczko.
-zabierz nie stąd.
-poczekaj do jutra.
-ale ja chce dzisiaj,
-jutro, skarbie ni mogę cie narażać.
-pfii.
-ale wiesz, że cię kocham najbardziej na świecie?
-wiem, wiem,
-a wiesz, że spełnię twoje wszystkie marzenia?
-wszystkie?- spytałam zadziornie
-wszystkie.
-to naucz mnie czysto śpiewać.
-ja?
-no a ja ?
-spoko, dla nie to przyjemność.
-świetnie, to zaczynaj.
-teraz?
-no teraz.
-może jutro jak wyjdziesz, przynajmniej będę miał pianino.
-no niech ci będzie.
-dobra kochanie, ja lecę do domu, bo już dwudziesta, zaraz mnie wywalą.
-dobrze kochanie, do zobaczenia jutro. Tylko bądź z samego rana.
-będę jeszcze za nim się obudzisz.- pocałował mnie delikatnie w usta i wyszedł. Harry ummie poprawić mi humorek, ale tylko na chwilę, zaraz jak wyszedł, zrobiło mi się znów bardzo smutno, płakałam, znowu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.  

*******************************************************************************************************

podoba się?

kocham was bardzo 

3 komentarze: