Minął już tydzień, Laura
jest jeszcze w śpiączce. Codziennie u niej byłem i opowiadałem co się
wydarzyło, czy po prostu zapewniałem o swojej miłości. Nie mogę się doczekać aż
zobaczę jej piękne zielone oczka i będę mógł powiedzieć prawdę. Nawet w
szpitalu wyglądała jak aniołek.
***perspektywa Ali***moja przyjaciółka od tygodnia leży w śpiączce. Codziennie u niej jesteśmy, ale najczęściej jest u niej Harry, nie opuszczaj jej prawie wcale. Dzisiaj Musiale złożyć papiery do nowej szkoły. Wstałam rano, pogoda nawet dzisiaj dopisywała. Poszłam do łazienki ogarnąć się i zrobić makijaż, ubrałam się w krótkie czarne spodenki, zwiewną białą bluzkę z czarny kołnierzykiem i czarne szpile. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni wyciągnęła wszystkie składniki i zrobiłam pyszne śniadanie, dla siebie i dla chłopaków i dziewczyn. Zjadłam szybko śniadanie i miała już wychodzić, ale zatrzymał nie Niall.
-poczekaj na nie, zawiozę
Cie.
-nie trzeba, dam radę, a po
za tym chcę jeszcze jechać do szpitala.
-to ty bardziej, zaczekaj.
Niall poszedł do kuchni,
wziął tylko jedna kromkę z nutellą i poszedł do garażu. Wyjechał swoi autkiem i
pojechaliśmy do szkoły. Złożyła papiery i pojechaliśmy do szpitala. Była
dopiero 11 a Hazza siedział u Lau od 6. Biedaczek. Stanęliśmy z Niellem za
szyba i przyglądaliśmy się leżącej Lau i Harry, który płakał, trzymając jej
rękę.
-biedactwo, jak on cierpi.- Zwróciła
się do, Nialla, który obejmował mnie w pasie.
-tak, masz rację, najgorsze
jest to, że rodzice Lou, na pewno nie pozwolą jej tu być, zabiorą ja do Polski,
on się załamie.
-nie dopuszcza tego do
siebie. Wiesz, że jak ją zabiorą to mnie też.
-jak to?- Widział zdziwienie
w oczach blondynka
-no tak
-nie pozwolę na to.
-wiem, ale póki, co nie
wybieram się nigdzie.
Przyszła mama Laury. Od razu
zamilkliśmy.
-dzień dobry- przywitaliśmy
się grzecznie.
-cześć dzieciaki.
Odpowiedziała smutno i zajrzała za szybę.- A Harry jej nie opuszcza nawet na
chwile?
-nie, martwi się o nią i
czuje się winny temu.- Powiedziała na jednym wydechu.- Biedactwo, jak tak dalej
będzie to nie długo wyląduje koło Lau.
-hm. A to nie jego wina?
Przecież to on jej nie dopilnował.
-ciocia, ale to nie tak,
wiesz, jaka jest Laura, wkurzyła się i wybiegła z domu, nie chciała nikogo
słuchać i nie zauważyła tego auta.
-nie broń go dobrze?
-ciocia, ale ja go nie
bronie tylko taka jest prawda
-dobrze, niech ci będzie.
Zapanowała niezręczna cisza
i chyba Niall postanowił ją przerwać.
-ale państwo nie zabiorą jej
do Polskie prawda?
-oczywiście, że tak, nie
zostanie tu..
-dlaczego? –widziałam
rozpacz w jego oczach.
-ponieważ nie jest tu
bezpieczna z wami.
-jest i to bardzo.
-widzę właśnie, jak Tylko
odzyska siły wracamy do Polski i ta zacznie rehabilitacje w mojej klinice.
-ale ciocia…- zaczęłam.
-ale żadne ale. – mama Laury
odwróciła się i weszła do Sali swojej córki. Złapała Hazzę za ramie i usiadła
obok.
-myślisz, że ja przekonamy?-
zapytał Niall
-peeewnie. Nie wierzysz we
mnie?
-oczywiście, że wierzę. –
pocałował mnie w policzek.
Przyszedł lekarz i wyprosił
ciocię Agę i Harrego.
-o co chodzi?- spytałam
lekko spanikowana.
-lekarz będzie ją wybudzał.-
powiedział Hazza i iskierkami radości.
-to świetnie. – ucieszyłam
się i z radości skoczyłam na Nialla, który śmiał się ze mnie. Po ok. 40
minutach wyszedł lekarz. Pierwszy zerwał się Harry. Zaraz za nim do lekarza
podeszli rodzice Lau,
-i co z nią panie
doktorze.?- zapytał szybko loczek.
-mam dobre wieści. Z Laura
jest wszystko w porządku, wszystko się ładnie goi i teraz dochodzi do siebie,
-to świetnie- ucieszył się
Harry.
-ale to nie wszystko.
Wystąpiły małe komplikację. Laura dość mocno uderzyła potylicą o ziemię, na
szczęście nie zagraża to życiu, ale przez najbliższy czas może mieć nie sprawność
w nogach.
-to znaczy że ona nigdy nie
będzie tańczyć.?- zapytał zdruzgotany loczek.
-jeżeli będzie ćwiczyć to
wróci do tego, ale na razie nie a mowy o tańcu. Będzie najprawdopodobniej
chodzić tylko z pomocą , ale taniec to za dużo. Myślę, że jeżeli będzie ćwiczyć,
tu u nas i trochę w domu to wróci do tańca za półtora miesiąca góra dwa. Więc ja
się już pożegnam z państwem, jeżeli wyniki będą dobre to pojutrze będzie mogła
wyjść. – Harry wszedł do Lau. A my wróciliśmy do domu. Niall zrobił obiad i
przygotował jakieś filmy.
-Al., poszłabyś ze mną na
randkę. ? – zapytał Niall lekko się rumieniąc.
-jasne. Kiedy?
-może jutro. ?
-jasne. – wstał i chciałam
iść do kuchni po sok. Stanęła za nim i od tyłu przytuliła szepcząc do ucha-
uwielbiam jak się rumienisz.- pocałowałam go lekko w policzek i przygryzłam
delikatnie jego płatek ucha. Razem spędziliśmy całą noc.
***w ty samym czasie
Laura***
Obudziłam się w szpitalu,
nie wiedziała co się dzieje. Lekarz uświadomił mnie o wypadku i o tym, że nie będę
mogła na razie tańczyć. Nie mogłam powstrzymać łez. Moje marzenia legły w
gruzach. Nie będę mogła biegać tańczyć, nic. To koniec. Płakałam. Wszedł do Sali
Harry.
-kochanie, jak dobrze, że
jesteś już z nami. – Harry był zadowolony. Nie odzywałam się. Nie zapomniała o
tym zdjęciu.
-kochanie ja wiem, że jesteś
na mnie zła, ale wysłuchaj mnie.- wciąż się nie odzywałam, tylko płakałam.- na
tym zdjęciu jestem z kuzynką. Kiedy wróciłem ostatnio z Polski, przyjechała do
mnie kuzynka, odprowadziłem ja do hotelu, pocałowałem w policzek na pożegnanie,
a ktoś zrobił takie ujęcie, że wydaje się, że się całujemy . wierzysz mmi?
-tak Harry wierze, tylko nie
mogę uwierzyć w to, że przez własną głupotę nie będę mogła tańczyć, ćwiczyć. To
mnie przerasta Harry, proszę nie zostawiaj mnie z tym samej.
-kochanie, nigdy przenigdy
cię samej nie zostawię. Kocha cię. – pocałował mnie delikatnie w usta.
-przekonałam rodziców, mogę
zostać w Londynie, ale na próbę, jeżeli coś się jeszcze wydarzy, to wsiada w
pierwszy samolot i wracam do Polski.
-nic się nie wydarzy,
obiecuję, będę cie pilnował jak oczka w głowie.
-dziękuję, mam prośbę.
-wszystko co chcesz
księżniczko.
-zabierz nie stąd.
-poczekaj do jutra.
-ale ja chce dzisiaj,
-jutro, skarbie ni mogę cie
narażać.
-pfii.
-ale wiesz, że cię kocham
najbardziej na świecie?
-wiem, wiem,
-a wiesz, że spełnię twoje wszystkie
marzenia?
-wszystkie?- spytałam
zadziornie
-wszystkie.
-to naucz mnie czysto
śpiewać.
-ja?
-no a ja ?
-spoko, dla nie to przyjemność.
-świetnie, to zaczynaj.
-teraz?
-no teraz.
-może jutro jak wyjdziesz,
przynajmniej będę miał pianino.
-no niech ci będzie.
-dobra kochanie, ja lecę do
domu, bo już dwudziesta, zaraz mnie wywalą.
-dobrze kochanie, do zobaczenia
jutro. Tylko bądź z samego rana.
-będę jeszcze za nim się
obudzisz.- pocałował mnie delikatnie w usta i wyszedł. Harry ummie poprawić mi
humorek, ale tylko na chwilę, zaraz jak wyszedł, zrobiło mi się znów bardzo
smutno, płakałam, znowu. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*******************************************************************************************************
podoba się?
kocham was bardzo
kocham was bardzo

Ale fajnyy ! Kiedy next ? Nie moge się doczekać
OdpowiedzUsuńmysle,ze jutro. :-*
Usuńaha . to dobrz , a tak o której ? ;)
Usuń