sobota, 2 lutego 2013

rozdział 16 ^^

 rozdział ten zawiera treść +18, fragment ten zostanie oznaczonych, dla tych, którzy nie chcą czytać tego typu treści. :D miłego czytania i prosze o komentarzy <3
*****************************************************************************************************
W progu stał kompletnie piany Harry, Ledwo trzymał się na nogach. W ręku trzymał prawie pusta butelkę po whisky .
-Harry?! Co ty tu robisz?
-La…Lau…ja Ce kocham.- nie mógł swobodnie się wypowiadać. Coś mamrotał, ale ja go kompletnie nie rozumiałam.
-Harry chodź ze mną. Chodź!- złapałam go pod ramię i zaprowadziłam do salonu na narożnik. Zdjęłam jego buty, spodnie i przykryłam kocem. Butelkę po skończonym alkoholu wyrzuciłam do kosza. Sprzątnęłam jeszcze salon i poszłam na górę do siebie. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Nie mogłam. Zeszłam na dół po szklankę wody. Wzięłam naczynie i usiadłam w salonie na fotelu. Patrzyłam na Harrego, wyglądał tak słodziutko, gdy śpi. Jego twarz oświetlana była przez małą lampkę, która stała na szafce w salonie. Nie mogłam wytrzymać i uroniłam łzy. Teraz rozpłakałam się na dobre. Płakałam z bezsilności. Dlaczego tak się stało?! Dlaczego on nie jest już mój?! W pewnym momencie zasnęłam na fotelu. Rano poczułam, że ktoś mnie przykrywa kocem i całuje w policzek. To za pewne Loczek. Nie myliłam się. Otworzyłam oczy i ujrzałam pochylającego się nade mną. Uśmiechnął się do mnie promienie. Zerwałam się z fotela.
-Harry co ty robisz.?- spytałam lekko w szoku.
-kochanie, zasnęłaś widocznie na fotelu wczoraj, ja dzisiaj w stałem wcześniej i zauważyłem jak się trzęsiesz z zimna, więc Cię przykryłem.- powiedział lekko się uśmiechając.
-aha, a ty nie masz przypadkiem kaca? Wczoraj przyszedłeś do mnie narypany w trzy dupy- powiedziałam mrużąc oczy.
-szczerze mówiąc to mam mega kaca, ale powiem ci, że dużej ilości wydarzeń nie pamiętam z wczoraj.
-aha
-chodź dam ci jakieś tabletki i wodę.
-o dzięki kochana jesteś.
-no.- poszliśmy do kuchni, nalałam Hazzie wody, podałam tabletki i wzięłam się za przygotowywanie śniadania dla loczka. Zrobiłam jajecznicę i podałam mu.
-smacznego –kierowałam się już na górę.
-dokąd idziesz?- spytał loczek.
-na górę, ogarnąć się.
-aha, ok., ale przyjdź szybko, musimy pogadać.
-a mamy o czym?
-mamy i to dużo do wyjaśnienia.
-mi się nie wydaję.
-ale mi tak.
-Harry, wiesz nie chcę Cię już słuchać.!
-Laura, proszę- złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do siebie  wtuliłam się mocno w niego i rozpłakałam się
-cii. Laura. Nie płacz proszę.
-puść mnie!
-nie!
-puść, pójdę się tylko ogarnąć i wrócę to dokończymy.
-ale na pewno?
-tak.- pobiegałam na górę, wykonałam poranną toaletę i przebrałam się w jeansy, różową bokserkę i krótką katanę. Do tego jeszcze różowe conversy i kujonki. Nie robiłam makijażu bo i tak pewnie będę płakać. Zeszłam na dół.
-jestem.- przy stole siedział Harry popijając kawę. Usiadłam naprzeciwko niego i podał mi filiżankę herbaty. Nie przepadam za kawą.
-to teraz możemy spokojnie pogadac?- zapytał niecierpliwy.
-no, mów- powiedziałam spuszczając oczy, popijając herbatę.
-bo wtedy w parku to nie była moja wina. Ta dziewczyna to moja dawna znajoma, byłem z nia jeszcze zanim poszedłem do x-factor…- nie pozwoliłam mu dokończyć.
-postanowiłeś do niej wrócić, Tylko, że ja przeszkadzałam. Stara miłość nie rdzewieje, jak mówią w Polsce.- posmutniałam, z moich oczu leciały już łzy.
-NIE! Daj Mi dokończyć. Dowiedziała się,  gdzie mieszkam, ale że ona nie mogła by przyjść na naszą imprezę wysłała Paule. Ona dowiedziała się, że będę w parku i przekazała to Angeli. Ona przyszła i rzuciła się na mnie, kiedy zauważyła, że zbliżasz się do nas. I to cała historia, ja tego nie chciałem, to ona, ona mnie pocałowała, odepchnąłem ją.
-czyli chciała Spiepszyć ci życie tak jak ty kiedyś jej. ?
-dokładnie.
-ale wredna wywłoka!
-nie mogę się nie zgodzić. A teraz ważniejsza sprawa. To znaczy, że wierzysz mi?
-tak, wierzę Ci.
-to spowrotem możemy być parą?
-oo tak.- powiedziałam puszczając mu oczko. On wstał, wziął mnie za rękę i pocałował. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny. Widziałam w jego zielonych oczach pożądanie, nie wiem czy tego chciałam, ale nie miałam zbytnio czasu. Harry jedną ręką trzymał mnie w pasie a druga stracił wszystko co stało na stole. Złapał mnie za pośladki i posadził na nim. Rozchylił moje nogi i stanął między nimi nie przestając mnie całować. Teraz zszedł na szyję. Całował ja bardzo namiętnie. Zaczął rozpinać guziki od mojej katany.
-mmm Harry …?- ciężko już dyszałam.
-yhy kochanie.?
-tutaj? Jeszcze nas ktoś na kryje, a co gorsza dzieci nas zobaczą.- mówiłam miedzy ciężkimi wzdniechnięciami.
-kochanie jesteśmy sami, cały dom jest nasz. Kasia rano mówiła, że jadą z dzieciakami na kilka dni nad jeziorko, zostawiła mi klucze. Nie mówiła nic? Od dawna planowali ten wyjazd/-zdziwił się lekko, przestając mnie całować.
-chyba musiała zapomnieć. Wczoraj miałyśmy inne tematy. – zaśmiałam się lekko i przyssałam się do ust mojego loczka. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Harry powrócił do całowania mojej szyi. Zdjął zemnie katanę i zrobił mi malinkę w miejscu dość widocznym. Dotknęłam jej i się zaśmiałam.
-kocie, nie mogłeś wybrać innego miejsca? –spytałam lekko odchylając głowę na druga stronę.
-nie, tak jest dobrze.- zaśmiałam się pod nosem. Teraz ja zaczęłam całować Hazzę, wkładając mu ręcę pod koszulkę, żeby zaraz ją ściągnąć. Jego t-shirt leżał już gdzieś na podłodze. Uśmiechnęłam się, kiedy jego tor został odkryty. Był nieziemski. Obdarowywałam go milionem subtelnych pocałunków. U loczka zrobiła się już gęsia skórka. Teraz Harry wziął inicjatywę w swoje ręce. Położył mnie na stole i podwinął moja koszulkę. Całował mnie po brzuchu. Podniosłam się lekko, żeby chłopak mógł swobodnie ściągnąć mój top.
-chodź do sypialni- chwyciłam go za rękę, kierując się na górę. Loczek nie mógł się powstrzymać i przez całą drogę nie odrywaliśmy się od swoich ust. Już na schodach zaczęłam rozpinać rozporek i zaraz potem jego spodnie wisiały na barierce. Harry nie był mi Dłużyny i również pozbył się moich jeansów.
                                                                  (treść +18)
        Doszliśmy do mojej sypialnie, będąc tylko w bieliźnie. Chłopak mocno przywarł mnie do ściany mojej sypialnie, zamykając drzwi nogą. Całował mnie w usta, potem szyja, dekolt i brzuch. Kreślił językiem ścieżkę to celu. Znów chwycił mnie w tali i prowadził do łóżka. W tym czasie ściągnął ze mnie mój koronkowy, różowy stanik. Rzucił mnie gwałtownie na łóżko i ,,rzucił” się na mnie jak zwierze. Ręką błądził po wewnętrznej stronie ud, bawiąc się ze mną. Delikatnie pieścił mnie przez materiał, aż wreszcie w trybie błyskawicznym zerwał ze mnie koronkowe figi nie zostawiając z nich nic.
-ej to moje ulubione- jęknęłam udając obrażającą. Chłopak się zaśmiał i zaczął językiem krążyć w moim intymnym miejscu. Rozpalił mnie tym do czerwoności. Zaczęłam głośno jęczeć z rozkoszy. Doprowadzał mnie do szaleństwa. Do języka dołączył jeszcze dwa palce. Krzyczał jego imię, a go to jeszcze bardziej nakręcało. Nie wytrzymałam i doszłam. Harry był dumny ze swojej pracy, teraz role się odwróciły, teraz ja byłam na górze. Całowałam go po całym torsie, ręką zjeżdżając do jego bokserek,. Jego przyjaciel był już gotowy, ścisnęłaś go za krocze, na co Harry głośno jękną. Zeszłam z pocałunkami niżej i ściągnęłam Hazzie bokserki. Wzięłam jego przyjaciela do ręki i ruszałam najpierw wolno ręką góra-dół powoli przyspieszając. Loczek jęczał z rozkoszy. W końcu wzięłam go nie pewnie do buzi. Robiłam mu dobrze, aż w końcu jego płyny znalazły się w mojej buzi. Spojrzałam na Harrego błagalnie, obrzydzało mnie połykanie tego.
-nie musisz  jeśli nie chcesz.- szepnął mi subtelnie do ucha i dodał mi chusteczkę higieniczna. Chłopak położył mnie powrotem na łóżko, całując mnie namiętnie.
-uważaj, teraz może lekko zaboleć-wiedział, że to mój pierwszy raz, dlatego delikatnie we mnie wszedł, zawyłam z bólu, a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem. Harry gwałtownie ze mnie wyszedł i mocno przytulił.
-kochanie, przepraszam.- posmutniał i lekko pocałował mnie w policzek, ocierając łzy.
-nie masz za co, kontynuuj proszę- uśmiechnęłam się lekko.
-ale nie musisz…
-proszę.- i wszedł ponownie we mnie, znów mnie zabolało, ale już mniej. Loczek był delikatny i po krótkim czasie nie było bólu tylko wielka przyjemność.
-ah…Harry…mocnie! Tak!- krzyczałam z podniecenia.- aa…dochodzę!
-jeszcze chwila Laura.- i tak jak mówił tak było. Dwa pchnięcia i obydwoje doszliśmy w tym samym momencie. Opadliśmy bezwładnie na łóżko. 
                                                         (koniec treści +18)
 W tuliłam się w nagi tors Hazzy regulując oddech. Byliśmy dość zmęczeni.
-dziękuję ci kotku, byłaś świetna.
-ja też dziękuję. Kocham cię.
-ja ciebie też.- chwilę później wstałam z łóżka, owinęłam się kocem i zebrałam rozwalona bieliznę.
-idę wziąć prysznic.
-idę z tobą.- zaśmiałam się i chwyciłam go za rękę i poszliśmy do łazienki, wzięliśmy prysznic. Wyszłam pierwsza i ubrałam się w świeżą bieliznę. Loczek jeszcze został. Chodziłam po domu i zbierałam ciuchy. Loczka ubrania zostawiłam w salonie na sofie, a sama się ubrałam. Posprzątałam jeszcze to co rozwalił Harry kiedy, chciał posadzić mnie na stole. Na samo to wspomnienie uśmiechałam się jak głupia.
-co się tak szczerzysz mała?- usłyszałam głos, który nie należał do mojego chłopaka. Odwróciłam się gwałtownie, a za mną stali: Zayn, Liam, Lou, Niall, Al., Perrie, Dan i El.
-co wy tu robicie?
-przyszliśmy was odwiedzić, bo Hazzy nie ma od wczoraj i się martwiliśmy, a nie odbiera telefonu. – odpowiedział mi Zayn. Podeszłam do ławy gdzie leżał telefon mojego kędzierzawego chłopaka. Faktycznie miał 40 nieodebranych połączeń i kilka smsów.
-wow, dużo tych połączeń- uśmiechnęłam się, bo zobaczyłam na tapecie nasze zdjęcie z ogniska, kiedy to byli u mnie w Polsce. Zdjęcie zrobił nam Niall jak się całowaliśmy. To takie słodkie.
-a co wy tu robiliście?- zapytał zadziornie Lou, trzepiąc zabawnie rzęsami.
-ee… nic.
-jasne- odpowiedział Li wszyscy wybuchli śmiechem.
-no nic. Po prostu Harry się wczoraj napił i przylazł tu. Dzisiaj z nim rozmawiałam i wróciliśmy do siebie.- wytłumaczyłam, pomijając szczegół, że poszłam do łóżka z ich przyjacielem.
-jasne i seks na zgodę.- zaśmiał się Zayn. Zarumieniłam się i szybko zaprzeczyłam. chwile później pojawił się loczek na schodach w samych bokserkach.
-o a co ty ciuchów nie masz ? – spytała El
-yy…mam, brałem prysznic. A wy co na spytki nas bierzecie.- podszedł do mnie dał mi buziaka i wziął ciuchy i poszedł się ubrać do łazienki na dole. Zaprosiłam wszystkich do salonu.
-al. Chodź pomożesz mi z przekąskami i wgl.- al. Wstała przelotnie całując swojego ukochanego blondynka w usta i poszła ze mną do kuchni.
-co się stało?
-no nic, a co?
-bo bez powodu nie oderwałabyś mnie od blondynka.
-no dobra.
-to o co chodzi?
-przespałam się z Harry,
-co?! Spałaś z loczkiem?- zdziwiła się
-taak.- byłam cała w skowronkach.
-i jaki on jest/
-kto?
-no Harry.- popatrzyła na mnie jak na wariatkę.
-ale…?
-jaki jest w łóżku?- zrobiłam dziwna minę.,
-wspaniaaaały- zaczęłam piszczeć ze szczęścia i skakać po całej kuchni, Al. Razem ze mną. Chwilę potem w kuchni zjawili się wszyscy z przerażeniem w oczach.
-co się stało/-panikował Niall i Harry. My na chwilę przestałyśmy, popatrzyłyśmy na nich i wybuchłyśmy jeszcze głośniejszym śmiechem.
-dobra, to wy się uspokójcie, a my przyniesiemy te przekąski zaproponował blondynek i kędzierzawy. Poszliśmy do salonu. Chłopcy przyszli do nas z jedzeniem i piciem, Li włączył film, a my dalej się brechtałyśmy.
-z czego się tak śmiałyście? – spytał zdezorientowany loczek.
-z niczego. – puściłam mu oczko, zrozumiał chyba aluzje. Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów i obżeraniu się pizzą.
     Stwierdzam, że te dzień był jednym z najwspanialszych w moim życiu. 



*******************************************************************************************
mam nadzieję, że się podoba :*

KOCHAM WAS MOJE DIRECTIONERS :*

I HAZZA dla was :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz