rozdział ten zawiera treść +18, fragment ten zostanie oznaczonych, dla tych, którzy nie chcą czytać tego typu treści. :D miłego czytania i prosze o komentarzy <3
*****************************************************************************************************
W progu stał kompletnie
piany Harry, Ledwo trzymał się na nogach. W ręku trzymał prawie pusta butelkę
po whisky .
-Harry?! Co ty tu robisz?
-La…Lau…ja Ce kocham.- nie
mógł swobodnie się wypowiadać. Coś mamrotał, ale ja go kompletnie nie
rozumiałam.
-Harry chodź ze mną. Chodź!-
złapałam go pod ramię i zaprowadziłam do salonu na narożnik. Zdjęłam jego buty,
spodnie i przykryłam kocem. Butelkę po skończonym alkoholu wyrzuciłam do kosza.
Sprzątnęłam jeszcze salon i poszłam na górę do siebie. Położyłam się do łóżka i
próbowałam zasnąć. Nie mogłam. Zeszłam na dół po szklankę wody. Wzięłam
naczynie i usiadłam w salonie na fotelu. Patrzyłam na Harrego, wyglądał tak
słodziutko, gdy śpi. Jego twarz oświetlana była przez małą lampkę, która stała
na szafce w salonie. Nie mogłam wytrzymać i uroniłam łzy. Teraz rozpłakałam się
na dobre. Płakałam z bezsilności. Dlaczego tak się stało?! Dlaczego on nie jest
już mój?! W pewnym momencie zasnęłam na fotelu. Rano poczułam, że ktoś mnie
przykrywa kocem i całuje w policzek. To za pewne Loczek. Nie myliłam się.
Otworzyłam oczy i ujrzałam pochylającego się nade mną. Uśmiechnął się do mnie
promienie. Zerwałam się z fotela.
-Harry co ty robisz.?-
spytałam lekko w szoku.
-kochanie, zasnęłaś
widocznie na fotelu wczoraj, ja dzisiaj w stałem wcześniej i zauważyłem jak się
trzęsiesz z zimna, więc Cię przykryłem.- powiedział lekko się uśmiechając.
-aha, a ty nie masz
przypadkiem kaca? Wczoraj przyszedłeś do mnie narypany w trzy dupy-
powiedziałam mrużąc oczy.
-szczerze mówiąc to mam mega
kaca, ale powiem ci, że dużej ilości wydarzeń nie pamiętam z wczoraj.
-aha
-chodź dam ci jakieś
tabletki i wodę.
-o dzięki kochana jesteś.
-no.- poszliśmy do kuchni,
nalałam Hazzie wody, podałam tabletki i wzięłam się za przygotowywanie
śniadania dla loczka. Zrobiłam jajecznicę i podałam mu.
-smacznego –kierowałam się
już na górę.
-dokąd idziesz?- spytał
loczek.
-na górę, ogarnąć się.
-aha, ok., ale przyjdź
szybko, musimy pogadać.
-a mamy o czym?
-mamy i to dużo do
wyjaśnienia.
-mi się nie wydaję.
-ale mi tak.
-Harry, wiesz nie chcę Cię
już słuchać.!
-Laura, proszę- złapał mnie
za nadgarstek i pociągnął do siebie
wtuliłam się mocno w niego i rozpłakałam się
-cii. Laura. Nie płacz
proszę.
-puść mnie!
-nie!
-puść, pójdę się tylko
ogarnąć i wrócę to dokończymy.
-ale na pewno?
-tak.- pobiegałam na górę,
wykonałam poranną toaletę i przebrałam się w jeansy, różową bokserkę i krótką
katanę. Do tego jeszcze różowe conversy i kujonki. Nie robiłam makijażu bo i
tak pewnie będę płakać. Zeszłam na dół.
-jestem.- przy stole
siedział Harry popijając kawę. Usiadłam naprzeciwko niego i podał mi filiżankę
herbaty. Nie przepadam za kawą.
-to teraz możemy spokojnie
pogadac?- zapytał niecierpliwy.
-no, mów- powiedziałam
spuszczając oczy, popijając herbatę.
-bo wtedy w parku to nie
była moja wina. Ta dziewczyna to moja dawna znajoma, byłem z nia jeszcze zanim
poszedłem do x-factor…- nie pozwoliłam mu dokończyć.
-postanowiłeś do niej
wrócić, Tylko, że ja przeszkadzałam. Stara miłość nie rdzewieje, jak mówią w
Polsce.- posmutniałam, z moich oczu leciały już łzy.
-NIE! Daj Mi dokończyć.
Dowiedziała się, gdzie mieszkam, ale że
ona nie mogła by przyjść na naszą imprezę wysłała Paule. Ona dowiedziała się,
że będę w parku i przekazała to Angeli. Ona przyszła i rzuciła się na mnie, kiedy
zauważyła, że zbliżasz się do nas. I to cała historia, ja tego nie chciałem, to
ona, ona mnie pocałowała, odepchnąłem ją.
-czyli chciała Spiepszyć ci
życie tak jak ty kiedyś jej. ?
-dokładnie.
-ale wredna wywłoka!
-nie mogę się nie zgodzić. A
teraz ważniejsza sprawa. To znaczy, że wierzysz mi?
-tak, wierzę Ci.
-to spowrotem możemy być
parą?
-oo tak.- powiedziałam
puszczając mu oczko. On wstał, wziął mnie za rękę i pocałował. Nasz pocałunek
stawał się coraz bardziej namiętny. Widziałam w jego zielonych oczach
pożądanie, nie wiem czy tego chciałam, ale nie miałam zbytnio czasu. Harry
jedną ręką trzymał mnie w pasie a druga stracił wszystko co stało na stole.
Złapał mnie za pośladki i posadził na nim. Rozchylił moje nogi i stanął między
nimi nie przestając mnie całować. Teraz zszedł na szyję. Całował ja bardzo
namiętnie. Zaczął rozpinać guziki od mojej katany.
-mmm Harry …?- ciężko już
dyszałam.
-yhy kochanie.?
-tutaj? Jeszcze nas ktoś na
kryje, a co gorsza dzieci nas zobaczą.- mówiłam miedzy ciężkimi
wzdniechnięciami.
-kochanie jesteśmy sami,
cały dom jest nasz. Kasia rano mówiła, że jadą z dzieciakami na kilka dni nad
jeziorko, zostawiła mi klucze. Nie mówiła nic? Od dawna planowali ten
wyjazd/-zdziwił się lekko, przestając mnie całować.
-chyba musiała zapomnieć.
Wczoraj miałyśmy inne tematy. – zaśmiałam się lekko i przyssałam się do ust
mojego loczka. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek. Harry powrócił do
całowania mojej szyi. Zdjął zemnie katanę i zrobił mi malinkę w miejscu dość
widocznym. Dotknęłam jej i się zaśmiałam.
-kocie, nie mogłeś wybrać
innego miejsca? –spytałam lekko odchylając głowę na druga stronę.
-nie, tak jest dobrze.-
zaśmiałam się pod nosem. Teraz ja zaczęłam całować Hazzę, wkładając mu ręcę pod
koszulkę, żeby zaraz ją ściągnąć. Jego t-shirt leżał już gdzieś na podłodze. Uśmiechnęłam
się, kiedy jego tor został odkryty. Był nieziemski. Obdarowywałam go milionem
subtelnych pocałunków. U loczka zrobiła się już gęsia skórka. Teraz Harry wziął
inicjatywę w swoje ręce. Położył mnie na stole i podwinął moja koszulkę.
Całował mnie po brzuchu. Podniosłam się lekko, żeby chłopak mógł swobodnie
ściągnąć mój top.
-chodź do sypialni-
chwyciłam go za rękę, kierując się na górę. Loczek nie mógł się powstrzymać i
przez całą drogę nie odrywaliśmy się od swoich ust. Już na schodach zaczęłam
rozpinać rozporek i zaraz potem jego spodnie wisiały na barierce. Harry nie był
mi Dłużyny i również pozbył się moich jeansów.
(treść +18)
Doszliśmy do mojej sypialnie, będąc
tylko w bieliźnie. Chłopak mocno przywarł mnie do ściany mojej sypialnie,
zamykając drzwi nogą. Całował mnie w usta, potem szyja, dekolt i brzuch.
Kreślił językiem ścieżkę to celu. Znów chwycił mnie w tali i prowadził do
łóżka. W tym czasie ściągnął ze mnie mój koronkowy, różowy stanik. Rzucił mnie
gwałtownie na łóżko i ,,rzucił” się na mnie jak zwierze. Ręką błądził po
wewnętrznej stronie ud, bawiąc się ze mną. Delikatnie pieścił mnie przez
materiał, aż wreszcie w trybie błyskawicznym zerwał ze mnie koronkowe figi nie
zostawiając z nich nic.
-ej to moje ulubione-
jęknęłam udając obrażającą. Chłopak się zaśmiał i zaczął językiem krążyć w moim
intymnym miejscu. Rozpalił mnie tym do czerwoności. Zaczęłam głośno jęczeć z
rozkoszy. Doprowadzał mnie do szaleństwa. Do języka dołączył jeszcze dwa palce.
Krzyczał jego imię, a go to jeszcze bardziej nakręcało. Nie wytrzymałam i
doszłam. Harry był dumny ze swojej pracy, teraz role się odwróciły, teraz ja
byłam na górze. Całowałam go po całym torsie, ręką zjeżdżając do jego bokserek,.
Jego przyjaciel był już gotowy, ścisnęłaś go za krocze, na co Harry głośno
jękną. Zeszłam z pocałunkami niżej i ściągnęłam Hazzie bokserki. Wzięłam jego
przyjaciela do ręki i ruszałam najpierw wolno ręką góra-dół powoli
przyspieszając. Loczek jęczał z rozkoszy. W końcu wzięłam go nie pewnie do
buzi. Robiłam mu dobrze, aż w końcu jego płyny znalazły się w mojej buzi.
Spojrzałam na Harrego błagalnie, obrzydzało mnie połykanie tego.
-nie musisz jeśli nie chcesz.- szepnął mi subtelnie do
ucha i dodał mi chusteczkę higieniczna. Chłopak położył mnie powrotem na łóżko,
całując mnie namiętnie.
-uważaj, teraz może lekko
zaboleć-wiedział, że to mój pierwszy raz, dlatego delikatnie we mnie wszedł,
zawyłam z bólu, a łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem. Harry gwałtownie ze mnie
wyszedł i mocno przytulił.
-kochanie, przepraszam.-
posmutniał i lekko pocałował mnie w policzek, ocierając łzy.
-nie masz za co, kontynuuj
proszę- uśmiechnęłam się lekko.
-ale nie musisz…
-proszę.- i wszedł ponownie
we mnie, znów mnie zabolało, ale już mniej. Loczek był delikatny i po krótkim
czasie nie było bólu tylko wielka przyjemność.
-ah…Harry…mocnie! Tak!-
krzyczałam z podniecenia.- aa…dochodzę!
-jeszcze chwila Laura.- i
tak jak mówił tak było. Dwa pchnięcia i obydwoje doszliśmy w tym samym
momencie. Opadliśmy bezwładnie na łóżko.
(koniec treści +18)
W tuliłam się w nagi tors Hazzy
regulując oddech. Byliśmy dość zmęczeni.
-dziękuję ci kotku, byłaś
świetna.
-ja też dziękuję. Kocham
cię.
-ja ciebie też.- chwilę
później wstałam z łóżka, owinęłam się kocem i zebrałam rozwalona bieliznę.
-idę wziąć prysznic.
-idę z tobą.- zaśmiałam się
i chwyciłam go za rękę i poszliśmy do łazienki, wzięliśmy prysznic. Wyszłam
pierwsza i ubrałam się w świeżą bieliznę. Loczek jeszcze został. Chodziłam po
domu i zbierałam ciuchy. Loczka ubrania zostawiłam w salonie na sofie, a sama
się ubrałam. Posprzątałam jeszcze to co rozwalił Harry kiedy, chciał posadzić
mnie na stole. Na samo to wspomnienie uśmiechałam się jak głupia.
-co się tak szczerzysz
mała?- usłyszałam głos, który nie należał do mojego chłopaka. Odwróciłam się
gwałtownie, a za mną stali: Zayn, Liam, Lou, Niall, Al., Perrie, Dan i El.
-co wy tu robicie?
-przyszliśmy was odwiedzić,
bo Hazzy nie ma od wczoraj i się martwiliśmy, a nie odbiera telefonu. –
odpowiedział mi Zayn. Podeszłam do ławy gdzie leżał telefon mojego
kędzierzawego chłopaka. Faktycznie miał 40 nieodebranych połączeń i kilka
smsów.
-wow, dużo tych połączeń-
uśmiechnęłam się, bo zobaczyłam na tapecie nasze zdjęcie z ogniska, kiedy to
byli u mnie w Polsce. Zdjęcie zrobił nam Niall jak się całowaliśmy. To takie
słodkie.
-a co wy tu robiliście?-
zapytał zadziornie Lou, trzepiąc zabawnie rzęsami.
-ee… nic.
-jasne- odpowiedział Li
wszyscy wybuchli śmiechem.
-no nic. Po prostu Harry się
wczoraj napił i przylazł tu. Dzisiaj z nim rozmawiałam i wróciliśmy do siebie.-
wytłumaczyłam, pomijając szczegół, że poszłam do łóżka z ich przyjacielem.
-jasne i seks na zgodę.-
zaśmiał się Zayn. Zarumieniłam się i szybko zaprzeczyłam. chwile później
pojawił się loczek na schodach w samych bokserkach.
-o a co ty ciuchów nie masz
? – spytała El
-yy…mam, brałem prysznic. A
wy co na spytki nas bierzecie.- podszedł do mnie dał mi buziaka i wziął ciuchy
i poszedł się ubrać do łazienki na dole. Zaprosiłam wszystkich do salonu.
-al. Chodź pomożesz mi z
przekąskami i wgl.- al. Wstała przelotnie całując swojego ukochanego blondynka
w usta i poszła ze mną do kuchni.
-co się stało?
-no nic, a co?
-bo bez powodu nie
oderwałabyś mnie od blondynka.
-no dobra.
-to o co chodzi?
-przespałam się z Harry,
-co?! Spałaś z loczkiem?-
zdziwiła się
-taak.- byłam cała w
skowronkach.
-i jaki on jest/
-kto?
-no Harry.- popatrzyła na
mnie jak na wariatkę.
-ale…?
-jaki jest w łóżku?-
zrobiłam dziwna minę.,
-wspaniaaaały- zaczęłam
piszczeć ze szczęścia i skakać po całej kuchni, Al. Razem ze mną. Chwilę potem
w kuchni zjawili się wszyscy z przerażeniem w oczach.
-co się stało/-panikował
Niall i Harry. My na chwilę przestałyśmy, popatrzyłyśmy na nich i wybuchłyśmy
jeszcze głośniejszym śmiechem.
-dobra, to wy się
uspokójcie, a my przyniesiemy te przekąski zaproponował blondynek i
kędzierzawy. Poszliśmy do salonu. Chłopcy przyszli do nas z jedzeniem i piciem,
Li włączył film, a my dalej się brechtałyśmy.
-z czego się tak śmiałyście?
– spytał zdezorientowany loczek.
-z niczego. – puściłam mu
oczko, zrozumiał chyba aluzje. Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów i
obżeraniu się pizzą.
Stwierdzam, że te dzień był jednym z
najwspanialszych w moim życiu.
*******************************************************************************************
mam nadzieję, że się podoba :*
KOCHAM WAS MOJE DIRECTIONERS :*
KOCHAM WAS MOJE DIRECTIONERS :*
I HAZZA dla was :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz