piątek, 1 lutego 2013

rozdziała 15


Podeszłam bliżej nie był sam, był z dziewczyną i całował ją. Podeszłam bliżej, była to jakaś blondynka, nie znałam jej. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, mój chłopak, który w kółko powtarzał, że mnie kocha, że nigdy mnie nie skrzywdzi, teraz całuję jakąś lafiryndę.
-Harry?!- krzyknęłam, kiedy byłam już bliżej, natychmiast się od siebie odsunęli, laska ta miała na swojej buźce triumfalny uśmieszek. Już miałam ochotę obić jej te mordeczkę.
-Laura, to nie tak jak myślisz kochania!- Harry podchodził do mnie a ja się cofałam. Łzy już mi leciały ciurkiem, nie chciałam płakać, chciałam być silna, ale to było mocniejsze ode mnie.
-nie a jak?! To jest ta twoja niespodzianka?! Jeśli chciałeś mi powiedzieć, że już nie chcesz ze mną być trzeba było mi to powiedzieć, a nie robić ze mnie kretynkę i lizać się z jakąś lafiryndą w parku!!!! – wykrzyczałam mu prosto w twarz, dławiąc się własnymi łzami.
-Laura, kotku…
-nie mów do mnie kotku, zraniłeś mnie i to bardzo.!- nie mogłam już na nich patrzeć. Zaczęłam biec. Harry pobiegł za mną. Wołał mnie, ale ja nie reagowałam. Dobrze, że dużo biegam, nie mógł mnie dogonić. Stanęłam na chwilę, ściągnęłam buty i ruszyłam dalej, widziałam jak Hazza do mnie dobiega. Nie dał rady. Chyba odpuścił. Byłam już pod domem chłopaków. Wbiegłam do niego i trzasnęłam drzwiami. Oparłam się o ścianę w salonie i zjechałam po niej. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy siedzą w salonie i ogląda jakiś film. Wszystkie oczy były wpatrzone we mnie. Płakałam dalej. W pewnym momencie podbiegła do mnie Al. I mocno przytuliła, rozumiałyśmy się bez słów. Rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-cii…kochanie….cii- Al. Próbowała mnie uspokoić. Wszyscy usiedli wokół mnie i próbowali pocieszyć, ale ja nie mogłam się uspokoić.
-mała, powiedz co się stało-powiedział spokojnie Lou, ale ja jeszcze bardziej zaczęłam płakać.
-siostrzyczko, słoneczko ty moje, spokojnie, powiedz nam co się stało. -podszedł do mnie Niall i mnie mocno przytulił. (mówiliśmy tak zdrobniale do siebie, wszyscy się do tego już przyzwyczaili, nawet Al. Nie miała nic przeciwko)
- Harry mnie zdradził. – powiedziałam cichutko, ledwo słyszalnie
-co?!- powiedzieli chórem, a ja poczułam jak al. I Niall mocniej mnie przytulili.
-ale…ale jak?- zapytał bardzo zdziwiony Zayn.
-poszłam do tego parku, na umówione miejsce, z daleko go widziałam już , podeszłam bliżej, a tam Harry całował jakąś blondynę. Najgorsze jest to, że ja jej nie znam/
-to nie była Paula?- spytał Lou.
-nie, nie Paula.
Usłyszeliśmy otwieranie drzwi, widziałam, że to Harry. Miałam rację, chwile później ujrzeliśmy go koło nas, wszyscy wstali, oprócz dziewczyn, one mnie mocno przytuliły. Chłopcy zrobili barierę, tak że Hazza nie mógł mnie zobaczyć.
-coś ty narobił?!- krzyczał Lou.
-jak mogłeś moja Laurę tak skrzywdzić?!! Jak?!- krzyczał Niall. Wiedziałam, ze zaraz może mu nie źle przywalić. Niall to na prawde spokojny, wrażliwy mężczyzna, ale jak przyjdzie co do czego to się może zrobić niebezpieczny.
-twoja Laura?!- wkurzył się loczek.
-a tak moja, już nie pamiętasz, że jest ona jak moja siostra?
-Laura, Kochanie, proszę porozmawiajmy. – błagał loczek, przeciskając się przez chłopaków.
-Harry, my już nie mamy o czym rozmawiać, to koniec.- oswobodziłam się szybko z uścisku dziewczyn i pobiegłam na górę. Słyszałam jeszcze tylko wołanie Harrego, a potem podniesione głosy pozostałych. Przebrałam się w różowe dresy, siwą bluzę i różowe buty. Wzięłam swoją walizkę na dół.
-gdzie idziesz?- spytała się zaskoczona Perrie. Wszyscy, oprócz Hazzy byli w salonie.
-idę  biegać. A gdzie Harry?
-w kuchni.- odpowiedział mi Zayn.
-aha. Niall mam prośbę.
-wal śmiało księżniczko.
-zaniósłbyś moją torbę do cioci.?
-ale jak to?-  Wtrącił się Liam
-Li, a jak ty sobie to wyobrażasz? Mam mieszkać z Harrym pod jednym dachem. Przecież my się pozabijamy.- mówiąc to od nowa zaczęły lecieć mi łzy. Na szczęście nie nałożyłam teraz makijażu.
-ale mała! Przecież przyjechałaś do nas- namawiał mnie dalej.
-Li proszę, nie mogę, będę u cioci, a pojutrze wracam do Polski.
-NIE, PROSZĘ!- zaczął histeryzować loczek. Dopiero teraz zauważyłam, że Harry przygląda się naszej wymianie zdań. Miał opuchnięte oczy, a łzy wciąż mu spływały po policzku. – Laura, proszę daj mi to wytłumaczyć.
-nie mam czasu, muszę iść. PA!- szybko wybiegłam z domu chłopaków i pobiegłam przed siebie.

***perspektywa Harrego***

-nie Laura proszę!- powiedziałem ciszej, bo i tak pewnie mnie nie słyszała, bo była już za drzwiami. Co ja do cholery narobiłem?! Jestem wściekły na siebie, że pozwoliłam, żeby ta dziewczyna mnie pocałowała. A tak na marginesie tą dziewczyna była Angela. To moja dawna znajoma, zerwaliśmy kontakt zanim poszedłem do x-factor. Teraz przyjechała do Londynu i Paula dała jej znać, gdzie może mnie znaleźć, a że Paula dowiedziała się ciekawych rzeczy o moim życiu i przekazała je Anglie, a ta chciała się zemścić. Nie rozumiem jej, ale nigdy nie pogodziła się z tym, że nie jesteśmy razem. Jednym słowy, spieszyła mi życie, tak jak ja jej przed laty. Byłem wściekły. Uderzyłem pięścią w ladę tak mocno , że aż zawyłem z bólu.
-hej Harry, lepiej z nią pogadaj, bo ona naprawdę wyjedzie, Wisz jaka ona jest uparta.
-wiem, ale ona nawet nie chce nas słuchać.- wziąłem butelkę whisky i poszedłem do swojego pokoju.
-Hazza nie pij tylko leć do LAURY!- krzyczał za mną Lou, ale ja musiałem sobie to poukładać.  

***perspektywa Laury***

Biegałam dość długo. Dopiero o 23 byłam w domu, u cioci w domu.
-Laura. Kochanie – przywitała mnie ciocia.-jak ja się za tobą stęskniłam.
-ja za tobą Kasia też.- dałam jej całusa w policzek- Kasia mogłabym u was zostać do jutra?
-kochanie. Zawsze, nie musisz pytać, po prostu przychodź. A czemu tylko do jutra?
-pokłóciłam się z Harrym i chcę jutro, ewentualnie pojutrze wrócić do Polski.- uśmiechnęłam się każdemu humor, tylko swoja obecnością. Zaniosłam swoją walizkę do ,,swojego” pokoju i przebrałam się w siwe spodnie materiałowe, turkusową bluzkę, nałożyłam też smerfetkę, ale tylko dlatego, że pasowała mi do stroju, a była to moja ulubiona. Zeszłam na dół. Ciocia siedziała z filiżanką kawy przy stole, czytając jakąs książkę. Poszłam do kuchni , wzięłam sobie szklankę z sokiem i dosiadałam się do niej.
-nie przeszkadzam?
-nigdy. haha to teraz mi powiesz kochana, czemu już chcesz lecieć do domu skoro nie dawno przyleciałaś i o co poszło z loczkiem.
-Harry mnie zdradził z jakąś blondyną, nakryłam ich w parku dzisiaj. – nie płakałam, byłam silna, ale byłam już u kresu wytrzymałości.
-ojej kochanie, bardzo mi przykro, ale jak to się stało, rozmawiałaś z nim?
-nie, nie mogłam.
-a powinnaś, Wiesz znam Hazzę i wiem, że to bardzo lojalny chłopka.- wysłała mi ciocia szczery uśmiech
-też tak myślałam
-pogadaj z nim.
-oki.- uśmiechnęłam się do niej blado
-to teraz chodź, napijemy się wina i pogadamy- zaprosiła mnie do salonu, usiadałam na sofie, włączyłam TV. Ciocia przyniosła dwa kieliszki i białe wino.
-Kasia, bo mama pewnie z tobą już rozmawiała, że chamiałabym tu chodzić do szkoły.
-no tak wspominała.
-ja nie wiem, czy to dobry pomysł w tej sytuacji.
-czemu?
-bo Harry…-nie dokończyłam. Bo ciocia się wtrąciła w zdanie.
-Laura kochanie, nie rezygnuj z życiowej szansy tylko dlatego, że pokłóciłaś się z chłopakiem, najpierw z nim porozmawiaj, i nawet jeśli już nie będziecie razem, to uwierz mi nie watro tak ryzykować swojego życia tylko dlatego, że rozstałaś się z chłopakiem. Dobrze wiesz, że szkoła w Londynie otworzy Ci wiele drzwi do świata dorosłości.
-tak wiem ciociu. Chyba msz rację.. mam nadzieję, że się do niej dostanę.
-ale oczywiście . i liczę, że od września zamieszkasz mieszkasz u nas.
-nie, nie chce robić kłopotów.
-ale jakich kłopotów, będziemy szczęśliwi jak będziesz z nami.
-dobrze, przemyślę to.
-dobrze. Ja już lecę spać. Jutro musze iść jeszcze do pracy,
-ja jeszcze posiedzę chwilę.



-jak chcesz. Dobranoc mała- przytuliłam ją na dobranoc i dałam buziaka w policzek. Ciocia była już na górze, a ja nalałam sobie kolejny kieliszek wina, włączyłam jakiś ciekawy film i tak siedziałam. Szczerze nie wiem co było w filmie, bo dużo myślałam o Hazzie, o szkole . Koło 3 nad ranem usłyszałam pukanie do drzwi. Wystraszyłam się, ale nie chciałam, żeby pobudził ktoś domowników. Wzięłam butelkę po winie, które zdążyłam już wypić i poszłam otworzyć drzwi. Zdziwiłam się mocno. W progu stał kompletnie piany…

**********************************************************************************************
Podobało się?

Kocham was baaardzo.. dziękuję za to, że tak licznie odwiedzacie ten blog, aż cieplutko na serduszku mi się robi, kiedy widzę wasze komentarze i ile osób czyta bloga.

Dlatego proszę o więcej komentarzyy :**

Całuski .:* ♥

1 komentarz:

  1. Dziękuję za komentarz na moim blogu :). Bardzo fajny blog :). Przyjemnie czyta się tą czcionkę :*

    OdpowiedzUsuń