Podeszłam bliżej nie był
sam, był z dziewczyną i całował ją. Podeszłam bliżej, była to jakaś blondynka,
nie znałam jej. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, mój chłopak, który w kółko
powtarzał, że mnie kocha, że nigdy mnie nie skrzywdzi, teraz całuję jakąś lafiryndę.
-Harry?!- krzyknęłam, kiedy
byłam już bliżej, natychmiast się od siebie odsunęli, laska ta miała na swojej
buźce triumfalny uśmieszek. Już miałam ochotę obić jej te mordeczkę.
-Laura, to nie tak jak
myślisz kochania!- Harry podchodził do mnie a ja się cofałam. Łzy już mi
leciały ciurkiem, nie chciałam płakać, chciałam być silna, ale to było
mocniejsze ode mnie.
-nie a jak?! To jest ta
twoja niespodzianka?! Jeśli chciałeś mi powiedzieć, że już nie chcesz ze mną
być trzeba było mi to powiedzieć, a nie robić ze mnie kretynkę i lizać się z
jakąś lafiryndą w parku!!!! – wykrzyczałam mu prosto w twarz, dławiąc się
własnymi łzami.
-Laura, kotku…
-nie mów do mnie kotku,
zraniłeś mnie i to bardzo.!- nie mogłam już na nich patrzeć. Zaczęłam biec.
Harry pobiegł za mną. Wołał mnie, ale ja nie reagowałam. Dobrze, że dużo
biegam, nie mógł mnie dogonić. Stanęłam na chwilę, ściągnęłam buty i ruszyłam
dalej, widziałam jak Hazza do mnie dobiega. Nie dał rady. Chyba odpuścił. Byłam
już pod domem chłopaków. Wbiegłam do niego i trzasnęłam drzwiami. Oparłam się o
ścianę w salonie i zjechałam po niej. Dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy
siedzą w salonie i ogląda jakiś film. Wszystkie oczy były wpatrzone we mnie.
Płakałam dalej. W pewnym momencie podbiegła do mnie Al. I mocno przytuliła,
rozumiałyśmy się bez słów. Rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-cii…kochanie….cii- Al.
Próbowała mnie uspokoić. Wszyscy usiedli wokół mnie i próbowali pocieszyć, ale
ja nie mogłam się uspokoić.
-mała, powiedz co się
stało-powiedział spokojnie Lou, ale ja jeszcze bardziej zaczęłam płakać.
-siostrzyczko, słoneczko ty
moje, spokojnie, powiedz nam co się stało. -podszedł do mnie Niall i mnie mocno
przytulił. (mówiliśmy tak zdrobniale do siebie, wszyscy się do tego już
przyzwyczaili, nawet Al. Nie miała nic przeciwko)
- Harry mnie zdradził. –
powiedziałam cichutko, ledwo słyszalnie
-co?!- powiedzieli chórem, a
ja poczułam jak al. I Niall mocniej mnie przytulili.
-ale…ale jak?- zapytał
bardzo zdziwiony Zayn.
-poszłam do tego parku, na
umówione miejsce, z daleko go widziałam już , podeszłam bliżej, a tam Harry
całował jakąś blondynę. Najgorsze jest to, że ja jej nie znam/
-to nie była Paula?- spytał
Lou.
-nie, nie Paula.
Usłyszeliśmy otwieranie
drzwi, widziałam, że to Harry. Miałam rację, chwile później ujrzeliśmy go koło
nas, wszyscy wstali, oprócz dziewczyn, one mnie mocno przytuliły. Chłopcy
zrobili barierę, tak że Hazza nie mógł mnie zobaczyć.
-coś ty narobił?!- krzyczał
Lou.
-jak mogłeś moja Laurę tak
skrzywdzić?!! Jak?!- krzyczał Niall. Wiedziałam, ze zaraz może mu nie źle
przywalić. Niall to na prawde spokojny, wrażliwy mężczyzna, ale jak przyjdzie
co do czego to się może zrobić niebezpieczny.
-twoja Laura?!- wkurzył się
loczek.
-a tak moja, już nie
pamiętasz, że jest ona jak moja siostra?
-Laura, Kochanie, proszę
porozmawiajmy. – błagał loczek, przeciskając się przez chłopaków.
-Harry, my już nie mamy o
czym rozmawiać, to koniec.- oswobodziłam się szybko z uścisku dziewczyn i
pobiegłam na górę. Słyszałam jeszcze tylko wołanie Harrego, a potem podniesione
głosy pozostałych. Przebrałam się w różowe dresy, siwą bluzę i różowe buty.
Wzięłam swoją walizkę na dół.
-gdzie idziesz?- spytała się
zaskoczona Perrie. Wszyscy, oprócz Hazzy byli w salonie.
-idę biegać. A gdzie Harry?
-w kuchni.- odpowiedział mi
Zayn.
-aha. Niall mam prośbę.
-wal śmiało księżniczko.
-zaniósłbyś moją torbę do
cioci.?
-ale jak to?- Wtrącił się Liam
-Li, a jak ty sobie to
wyobrażasz? Mam mieszkać z Harrym pod jednym dachem. Przecież my się
pozabijamy.- mówiąc to od nowa zaczęły lecieć mi łzy. Na szczęście nie
nałożyłam teraz makijażu.
-ale mała! Przecież
przyjechałaś do nas- namawiał mnie dalej.
-Li proszę, nie mogę, będę u
cioci, a pojutrze wracam do Polski.
-NIE, PROSZĘ!- zaczął
histeryzować loczek. Dopiero teraz zauważyłam, że Harry przygląda się naszej
wymianie zdań. Miał opuchnięte oczy, a łzy wciąż mu spływały po policzku. –
Laura, proszę daj mi to wytłumaczyć.
-nie mam czasu, muszę iść.
PA!- szybko wybiegłam z domu chłopaków i pobiegłam przed siebie.
***perspektywa Harrego***
-nie Laura proszę!-
powiedziałem ciszej, bo i tak pewnie mnie nie słyszała, bo była już za
drzwiami. Co ja do cholery narobiłem?! Jestem wściekły na siebie, że pozwoliłam,
żeby ta dziewczyna mnie pocałowała. A tak na marginesie tą dziewczyna była
Angela. To moja dawna znajoma, zerwaliśmy kontakt zanim poszedłem do x-factor.
Teraz przyjechała do Londynu i Paula dała jej znać, gdzie może mnie znaleźć, a
że Paula dowiedziała się ciekawych rzeczy o moim życiu i przekazała je Anglie,
a ta chciała się zemścić. Nie rozumiem jej, ale nigdy nie pogodziła się z tym,
że nie jesteśmy razem. Jednym słowy, spieszyła mi życie, tak jak ja jej przed
laty. Byłem wściekły. Uderzyłem pięścią w ladę tak mocno , że aż zawyłem z
bólu.
-hej Harry, lepiej z nią
pogadaj, bo ona naprawdę wyjedzie, Wisz jaka ona jest uparta.
-wiem, ale ona nawet nie
chce nas słuchać.- wziąłem butelkę whisky i poszedłem do swojego pokoju.
-Hazza nie pij tylko leć do
LAURY!- krzyczał za mną Lou, ale ja musiałem sobie to poukładać.
***perspektywa Laury***
Biegałam dość długo. Dopiero
o 23 byłam w domu, u cioci w domu.
-Laura. Kochanie –
przywitała mnie ciocia.-jak ja się za tobą stęskniłam.
-ja za tobą Kasia też.-
dałam jej całusa w policzek- Kasia mogłabym u was zostać do jutra?
-kochanie. Zawsze, nie
musisz pytać, po prostu przychodź. A czemu tylko do jutra?
-pokłóciłam się z Harrym i
chcę jutro, ewentualnie pojutrze wrócić do Polski.- uśmiechnęłam się każdemu
humor, tylko swoja obecnością. Zaniosłam swoją walizkę do ,,swojego” pokoju i
przebrałam się w siwe spodnie materiałowe, turkusową bluzkę, nałożyłam też
smerfetkę, ale tylko dlatego, że pasowała mi do stroju, a była to moja
ulubiona. Zeszłam na dół. Ciocia siedziała z filiżanką kawy przy stole,
czytając jakąs książkę. Poszłam do kuchni , wzięłam sobie szklankę z sokiem i
dosiadałam się do niej.
-nie przeszkadzam?
-nigdy. haha to teraz mi
powiesz kochana, czemu już chcesz lecieć do domu skoro nie dawno przyleciałaś i
o co poszło z loczkiem.
-Harry mnie zdradził z jakąś
blondyną, nakryłam ich w parku dzisiaj. – nie płakałam, byłam silna, ale byłam
już u kresu wytrzymałości.
-ojej kochanie, bardzo mi
przykro, ale jak to się stało, rozmawiałaś z nim?
-nie, nie mogłam.
-a powinnaś, Wiesz znam
Hazzę i wiem, że to bardzo lojalny chłopka.- wysłała mi ciocia szczery uśmiech
-też tak myślałam
-pogadaj z nim.
-oki.- uśmiechnęłam się do
niej blado
-to teraz chodź, napijemy
się wina i pogadamy- zaprosiła mnie do salonu, usiadałam na sofie, włączyłam
TV. Ciocia przyniosła dwa kieliszki i białe wino.
-Kasia, bo mama pewnie z
tobą już rozmawiała, że chamiałabym tu chodzić do szkoły.
-no tak wspominała.
-ja nie wiem, czy to dobry
pomysł w tej sytuacji.
-czemu?
-bo Harry…-nie dokończyłam.
Bo ciocia się wtrąciła w zdanie.
-Laura kochanie, nie
rezygnuj z życiowej szansy tylko dlatego, że pokłóciłaś się z chłopakiem,
najpierw z nim porozmawiaj, i nawet jeśli już nie będziecie razem, to uwierz mi
nie watro tak ryzykować swojego życia tylko dlatego, że rozstałaś się z
chłopakiem. Dobrze wiesz, że szkoła w Londynie otworzy Ci wiele drzwi do świata
dorosłości.
-tak wiem ciociu. Chyba msz
rację.. mam nadzieję, że się do niej dostanę.
-ale oczywiście . i liczę,
że od września zamieszkasz mieszkasz u nas.
-nie, nie chce robić
kłopotów.
-ale jakich kłopotów, będziemy
szczęśliwi jak będziesz z nami.
-dobrze, przemyślę to.
-dobrze. Ja już lecę spać.
Jutro musze iść jeszcze do pracy,
-ja jeszcze posiedzę chwilę.
-jak chcesz. Dobranoc mała-
przytuliłam ją na dobranoc i dałam buziaka w policzek. Ciocia była już na górze,
a ja nalałam sobie kolejny kieliszek wina, włączyłam jakiś ciekawy film i tak
siedziałam. Szczerze nie wiem co było w filmie, bo dużo myślałam o Hazzie, o
szkole . Koło 3 nad ranem usłyszałam pukanie do drzwi. Wystraszyłam się, ale
nie chciałam, żeby pobudził ktoś domowników. Wzięłam butelkę po winie, które
zdążyłam już wypić i poszłam otworzyć drzwi. Zdziwiłam się mocno. W progu stał
kompletnie piany…
**********************************************************************************************
Podobało się?
Kocham was baaardzo.. dziękuję za to, że tak licznie odwiedzacie ten blog, aż cieplutko na serduszku mi się robi, kiedy widzę wasze komentarze i ile osób czyta bloga.
Dlatego proszę o więcej komentarzyy :**
Całuski .:* ♥
Całuski .:* ♥
Dziękuję za komentarz na moim blogu :). Bardzo fajny blog :). Przyjemnie czyta się tą czcionkę :*
OdpowiedzUsuń