Hej kochani.... Happy Valentines Day!!
♥♥♥
***********************************************************************
Kilka miesięcy później…
Od ostatniej wizyty w
Londynie widziałam się z Harrym i chłopakami kilka razy. Harry co jakiś czas
przylatuje na weekend, bądź w tygodniu zależy jaki mają plan. Niall też często
odwiedzał Al. Byłam szczęśliwa, że moja przyjaciółka znalazła sobie kogoś tak
wspaniałego. Dzisiaj jest dzień zakończenia roku. Wyniki z testów już przyszły,
więć w poniedziałek lecę do Londynu załatwić formalonosci związane ze szkołą,
ponieważ moje osiągnięcia pozwalają na to, zresztą Alice też się wybiera do
londyńskiej szkoły, ze względu na Niall’a. będziemy mieszkać u mojej cioci.
Wstałam dzisiaj o godzinie 7. Byłam ,ega
szczęśliwa, że dzisiaj zaczynają się wakacje. Razem z Hazzą stwierdziliśmy, że
lipiec spędzimy razem w Londynie, a sierpień przesiedzę w domu, bo potem będę
rzadko widywać rodzinę. A więc wracają, wstałam dziś wyjątkowo wcześnie,
poszłam do łazienki, wykonać poranną toaletę , ubrałam się w galowy strój,
składający się ze zwykłej szrej bluzki, kremowej spódnicy w kwiatki i pudrowej
marynarki, spakowałam torebkę i zeszłam na dół.
-hej mamuś. –przywitałam się
z mamą, która przyrządzała pyszne śniadanko.
-hej córuś, siadaj-
usiadłyśmy razem do stołu zaraz szedł tata i razem zjedliśmy śniadanie.
-ojej , jak ja będę tęsknił
za tymi śniadaniami z tobą , za tym „tato, spóźnię się noo!” – mój ojciec nagle
posmutniał. Przytuliłam go mocno,
-tatuś, przecież ja nie lecę
na koniec świata, będziemy się widzieć przynajmniej raz w miesiącu, obiecuję.
Albo ja przyjadę tu, albo wy do mnie tam.
-eh. Widzieć córkę raz w
miesiącu to nie jest za dobra perspektywa, ale dobrze no,
-kochany jesteś wiesz?
-wiem.
-dobra ja lecę bo się
jeszcze spóźnię i co będzie. – podziękowałam za śniadanie i wyszłam z domu
wolnym krokiem, z tego względu, że miałam mega wysokie szpile nie mogłam iść
szybko. Po drodze zgarnęłam jeszcze Alkę i Michała. Podekscytowani weszliśmy do
szkoły, o godzinie 9 zaczoł się apel. Dyrektor jak zwykle przynudzał, a mi nogi
już odpadały i widziałam, że Ala też już nie wytrzymuje. Nagle dyrektor wyczytał
moje nazwisko, co oznaczało, że musze wyjść na środek po nagrodę. I dopiero
wtedy zauważyłaś, żę na miejscach dla rodziców stoi całe One Direction i ich
dziewczyny, pomachałam do nich i słodko się uśmiechnęłam, Al. Zaraz do mnie
dołączyła i też ich zauważyła, kiedy wręczali nam nagrody, to ta banda dzikusów
najgłośniej się darła, przekrzykiwali wszystkich. Hah. Koniec apelu, czas na
pożegnanie z klasą i panią. Zostaliśmy na boisku, na ławkach. Nie obyło się bez
łez, bez przytulańców, na które Harry reagował sceptycznie. Kątem oka widziałam
jego wyraz twarzy. W pewnym momencie się odwrócił, chłopcy się z niego śmiali,
postanowiłam opuścić wszystkich i podejść do niego, pokazałam chłopakom, żeby
byliu cicho i z zaskoczenia rzuciłam mu się na plecy, wisiałam na nim jak
małpka słodko szepcząc:
-kocham cię wiesz?
-taak?- uśmiechnął się
łobuzersko, ja zeskoczyłam z jego pleców i wtuliłam się w nie.
-uwielbiam kiedy tak jesteś
o mnie zazdrosny.
-oo, co ty nie powiesz.
-heh. Chodź tu.- pociągnęłam
go do siebie i mocno pocałowałam- teraz jestem cała twoja, cała.- Harry zaśmiał
się pod noskiem, a reszta naszej „ekipy” zrobiła grupowe „uuu”. Wróciliśmy do domu, pokazałam mamie świadectwo
i poszłam się pakować . nie obyło się bez wygłupów, w pewnym momencie Niall
rzucił we mnie poduszką.
-haha orient siostra!
-osz ty.- zamachnęłam się i rzuciłam….w
Zayna.
-o nie daruję Ci.!- Zayn
chwycił największą poduszkę i chciał mnie nią walnąć, ja szybko wstałam i
schowałam się za loczka.
-Harry, kocie bądź moim
Power rengersem i mnie broń- reszta już sikała ze śmiechu. Ale loczek naprężył
mięsnie i mnie bronił jak rycerz.
-nie naprężaj tak tej klaty
kędzierzawy bo ci dziewczyna zemdleje z wrażenia.
-teraz to dowaliłeś Lou-
przybił żółwika z Niellem. I potem rozpętała się istna wojna. Pióra latały
wszędzie. Poszliśmy spać bardzo późno. Poszłam do łazienki wziąć długą kąpiel,
leżałam ta z pół godziny i nie miałam zamiaru wychodzić, Loczek się dobijał,
ale ja to ignorowałam. W pewnym momencie nie wytrzymałam, wyszłam z wanny, owinęłam
się ręcznikiem i wyszłam.
-czy ty do jasnej cholery
nie dasz mi się wykopać?!- byłam wściekła.
-nie.- uśmiechnął się
cwaniacka, a ja jeszcze bardziej się wkurzyłam, kipiałam.
-po co suszysz zęby?!- Hazza
zbagatelizował to i poszedł do mnie. Wpił się w moje usta, delikatnie, ale
stanowczo popychając mnie na ścianę. Błądził swoimi rękoma po całym moim
ciele. Hazza złapał mnie mocno w talii i
nie odrywając się od siebie przesunęliśmy
się w okolice drzwi, gdy byliśmy dość blisko, Hazza zamknął je na klucz. Zerwał
ze mnie ręcznik, a ja z niego ciuchy. Rano obudziłam się w świetnym humorze,
wtulona w nagi tor mojego chłopaka. Przesunęłam delikatnie opuszkami palców po
jego klacie, a on się delikatnie wzdrygnął.
-udajesz, że śpisz oszuście?
-ja|? Nie skąd.
-dobrze, dobrze,- dałam mu
buziaka w policzek, ale mu było mało i wbił się w moje usta. Chciała wstać, ale
Loczek mnie skutecznie przytrzymał.- puścisz mnie?
-nie.
-czemu? Chcę się ubrać i
zrobić śniadanko.
-och no dobra, ale pod
warunkiem.
-jakim?
-dostane buziaka.
-och, no chodź tu do mnie.-
wstałam, owinęłam się w ręcznik, który leżał na podłodze i poszłam do łazienki.
-nie musisz się chować pod tym ręcznikiem.
-tak, tak jeszcze ci mało?
Zaśmiałam się i weszłam pod
prysznic, owinięta w ręcznik przebiegłam przez pokuj d garderoby, ubrałam
krótkie, jeansowe szorty, czarną bokserkę i i dobrałam dodatki. Zeszłam na dół,
i o dziwo wszyscy już tam byli i zajadali się.
-hej.-przywitałam się
-o a co ty ta szczęśliwa?
Czyżby coś się w nocy wydarzyło?- dopytywał Lou, dziwnie machając brwiami.
-o a co się działo?- pytała
mama. Zmroziłam marchewkę wzrokiem i miałam chęć go udusić. Mama była no nocnej
zmianie, a tata był u kumpla, razem oglądali mecz, więc nie wiedzą co się
wczoraj działo w domu.
-nic mamusiu, po prostu
dobrze się bawiliśmy.
-aha,- uśmiechnęłam się do
nas słodko.
-ta. Chyba aż za dobrze,
tylko żeby z tej zabawy nic nie było- Lou dalej dążył. Nie ja go uduszę.
Podeszłam do niego, chwyciłam go mocno za ucho i powiedziałam przez zęby.
-możemy pogadać Louis na
osobności! – reszta pękała już ze ś miechu. A Lou kwiczał z bólu. Jego ucho
było już czerwone, więc posłusznie wstał i niestety musiałam go puścić, bo był
o wiele ode mnie wyższy. Poszliśmy do przedpokoju.
-Louis, bałwanie! Możesz
przestać mnie wkopywać !
-haha pod jednym warunkiem.
-mów,
-zabierzesz do Londynu
polskie marchewki.
-zgoda. A w ogóle skąd
wiesz?
-mam najbliżej was pokój i
razem z El wszystko słyszeliśmy.
- osz ty. Podsłuchiwałeś. –
Lou zaczął się śmiać i poszedł do kuchni, ja stałam osłupiała, nie wiedziałam
czy mam się śmiać, czy płakać. Zszedł Hazza, przytulił mnie i spytał:
-czemu ten idiota się tak
śmieje?
-bo lubi nas pogrążać w
oczach moich rodziców.
-co?
-podsłuchiwał i prawie nas
wydał moim rodzicom.
-co?1 zabiję dziada
kudłatego chyba.- zaczęłam się rechotać i oby7dwoje poszliśmy do jadalnie, ze
względu na to, że nas było dużo, a stół był mały razem z Hazzą poszliśmy do
salonu zjeść.
Weekend spędziliśmy w POslce, a dzisiaj
lecimy do Londynu. Pożegnałam się z rodzicami, którzy się rozkleili, zresztą
tak jak ja i ruszyliśmy na lotnisko.
Wsiedliśmy do samolotu i pare godzin później byliśmy już w domu, moim
nowym domu. Wszystko było idealnie. Hazza zrobił mi kilka wolnych półek w
szafie i komodzie.
-kochanie, przecież
obiecałam, że będę mieszkać u cioci.
-ale możesz przelotnie
mieszkać u mnie, więc zrobiłem ci miejsce żebyś nie musiała brać ze sobą
ciuchów do mnie.
-oj jesteś kochany, ale
obawiam się, że nie mam aż tak bogatej garderoby.
-nie martw się, nadrobimy to.
-hih spoko. Mogę skorzystać
z twojego laptopa, bo mój jest w walizce chyba padł.
-no jasne nie pytaj się
głuptasie tylko bierz, a ja zrobię nam coś do picia.
-spoko.
Weszłam sprawdzić fb, TT i
inne stonki. Jak zwykle dużo fanów chłopaków. Skąd one wiedzą, przecież jeszcze
się nie ujawnialiśmy. Masakra. Na TT była jakaś reklama One Direction, czy coś.
Z ciekawości weszłam w to. Nie mogłam uwierzyć, tam było zdjęcie Hazzy z jakąś
dziewczyną, nawet ładną. Do oczu napłynęły mi łzy. Znowu?!
-hej mała, może być…- Harry
uciął, gdy zobaczył mnie w takim stanie. Przez przypadek opuścił szklanki z
herbatą. Stał osłupiały. Ja z płaczem wybiegłam z pokoju.
-Laura !... to nie tak, daj
sobie to wytłumaczyć!- krzyczał za mną. Wybiegłam z domu. Wbiegłam na ulicę ,
słyszałam tylko „Laura, stój. UWAŻAJ!” potem już tylko czarno przez oczami.
************************************************************************************************
Mam nadzieję, że się podoba. :D



.jpg)





JEZUS MARIO! Po co ona tam wybiegała!! I pewnie znowu z Hazzą jakiś photoshop.. Ale dowiem się w następnym. Uwielbiam Niall'a i Lou! I śmiałam się jak nigdy xD Czekam na nexta xx
OdpowiedzUsuń