-w …w cią…ciąży?
-tak, to 8
tydzień.
Nie mogłam w to uwierzyć, jak w ciąży?!
Przecież mam ledwie 19 lat. Studia przede mną. Byłam w tak strasznym szoku, że
nie mogłam wykrztusić żadnego słowa. Co
na to Harry, chłopaki, rodzice? Słuchałam lekarza, ale żadne słowa nie
docierały do mnie. Nie mogłam Harremu zrujnować krajery . Wyszłam z
przychodni, wsiadłam w auto i pojechałam
na miasto, nie mogłam wrócić jeszcze do domu, Harry od razu by wyciągnął ze
mnie wszystko. Jeździłam po całym Londynie pół dnia. Weszłam do mieszkania, nie
było Harrego. Zastałam tylko mały liścik w kuchni:
„jestem na próbie, będę
w nocy nie czekaj na mnie. Kocham cię.
Harry x”
Rzuciłam
torbę na podłogę i usiadłam bezradnie na kanapie w salonie, kryjąc twarz w
dłonie. Byłam bezsilna, nie mogłam zrujnować chłopakom kariery. Siedząc tak,
wpadłam na genialny pomysł. Zerwałam się
z kanapy i pobiegłam do sypialni.
***oczyma
Harrego***
Wróciłem
bardzo późno do domu, nie chciało mi się siedzieć tam, wolałem siedzieć w domu
z moją Laurą, przed TV, ale niee!!! Eh. Szkoda gadać. Wszedłem po cichaczu,
żeby nie obudzić mojej ukochanej. Poszedłem do sypialni, wyskoczyłem z ubrań i
położyłem się do łóżka. Chciałem przytulić Lau, ale jej nie było. Dziwne.
Wstałem z łóżka, zapaliłem wszystkie lampy i szukałem Laury. Nigdzie jej nie
było. Zauważyłem, że nie ma też wielu z jej rzeczy. Wszedłem do garderoby.
Brakowało sporo części jej ciuchów, walizki też nie było. Cholera, co tu się
dzieje.?! Zaczynam się martwić, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Al. Ona
pewnie wie, co jest grane,
***rozmowa telefoniczne***
-hallo?-spytała
zaspana blondynka .
-cześć
mała
-cześć co
się dzieje? Nie możesz spać?- spytała
-nie
właśnie nie mogę. Nie ma Laury, nie mam jej rzeczy, ani walizki. Nie odbiera też telefonu. Wiesz co
się dzieje z nią?
-jak to
jej nie ma?- rozbudziła się nagle Ala.
-no nie
ma, rano pojechała do lekarza, a teraz jej nigdzie nie ma. Może coś się
dowiedziała u lekarza.
-Harry nie
wiem, ale trzeba jej szukać.
-wiem,
dobra kończę musze obdzwonić jeszcze parę osób.
***koniec
rozmowy***
Dzwoniłem
chyba do wszystkich, nawet jej rodzice nie wiedzieli co się z nią dzieje.
Zaczynałem się coraz bardziej denerwować. Jakiś czas później dostałem SMS-a
„nie
martw się o mnie, musiałam
wyjechać , przepraszam, nie mogę
ci zniszczyć kariery, wybacz i nie szukaj mnie.
Kocham Cię bardzo Laura. Xxx”
Zostawiła
mnie, nie mogę uwierzyć. I to teraz, skoro ją właśnie odzyskałem. Musze ją
znaleźć!
***oczyma
Laury***
Siedziałam
właśnie w samolocie i leciałam do Nowego Yorku. Mam tam znajomą, która mnie
przechowa jakiś czas. Napisałam SMS-a do Harrego, żeby się nie martwił i mnie
nie szukał, zresztą i tak mnie nie znajdzie. Doleciałam koło godziny 8 rano. Na
lotnisku czekała n mnie już Kate. Kate to moja znajoma ze szkoły w Londynie.
Przeprowadziła się tu jakiś tydzień temu. Zamierza tu studiować. Wyszukałam ją w tłumie i podbiegłam do niej
rzucając jej się na szyję.
-hej
kochanie.
-cześć
mała
-co się
stało?
-opowie ci
w domu ok?
-jasne,
chodź.
Wsiadłyśmy
w auto i pojechałyśmy do jej mieszkania. Szczęka mi opadła jak zobaczyłam jej
gniazdko.
![]() |
| kuchnia z jadalnią i salonem |
![]() |
| jadalnia |
![]() |
| sypialnia Kate |
![]() |
| łazienka |
-woow. To
twoje mieszkanie?
-no, a
kogo?- spytała śmiejąc się z mojej miny. Stałam tak jeszcze jakiś czas i
rozglądałam się podziwiając wnętrze.- będziesz tak stać, czy wolisz tak się
rozglądać z progu. –zaśmiała się blondynka i wzięła moją walizkę.
-dokąd
idziesz?- spytałam.
-znieść
twoją walizkę do twojego nowego pokoju, bo widzę, że sama sobie nie dasz rady.

-a tak.-
poszłam za nią. Mój tymczasowy pokój był świetnie urządzony. Musze przyznać, że
Kate ma świetne poczucie stylu. Rozpakowałam się, wzięłam prysznic i przebrała
się w spodenki z motywem flagi USA, białą bluzkę i jeansów kamizelkę, do tego
czerwone conversy. Moja kumpela była ubrana w czarne spodenki i zieloną bluzkę.
-to co ?
zwiedzamy NY.- zaproponowała blondynka
-jasne.-
powiedziałam z lekkim uśmiechem,. Nie chciało mi się nigdzie chodzić, wolałam
wylewać łzy do poduszki, ale niestety Kate o tym wiedziała, dlatego wolała
wyciągnąć mnie na miasto. Wróciłyśmy dopiero wieczorem. Wykąpałam się i
postanowiłam zrobić kolację. Zjadłyśmy i usiadłyśmy przed Tv rozmawiając.
-więc
teraz mi powiesz dlaczego uciekłaś z Londynu, od Harrego, od przyjaciół?
-jestem w
ciąży.- powiedziałam łamiącym się głosem, spuściłam głowę i kilka słonych łez
spłynęło po moim policzku.
- to
świetnie-rzuciła się na mnie blondynka- zawsze marzyłaś o dzidziusiu.
-tak, ale
nie teraz, nie chcę zmarnować Harremu życia. Chcę tego dziecka, ale nie mogę
być z Harrym
-chyba
zwariowałaś.!!- zaczęła krzyczeć wkurzona Kate.
- przecież
wiesz, że Harry cię kocha , nie możesz tak uciekać, on też na pewno się
ucieszy.
-nie wiem.
-jak to
nie wiesz?! Włącz telefon
-po co?-
zdziwiłam się
-no
włącz.- na jej prośbę włączyłam mojego iPhona. miałam 360 nieodebranych
połączeń (200 od Harrego, 160 od reszty) i 100 SMS-ów.
-osz
kurde. – zdziwiłam się
-widzisz,
jak oni cię kochają.
-widzę.
-wiem, że
musisz pobyć sama, ale nie możesz ich zostawić i uciekać jak tchórz.
-dobra,
wiem, ale chcę pobyć sama.
-wiem. Ja
idę spać bo jest grubo po 2.
-ok
dobranoc, ja jeszcze posiedzę i pomyślę.
-spoko.-
dałam mi jeszcze buziaka w policzek i poszła do siebie. Siedziała tak i
popijałam sobie sok, kiedy nagle zdzwonił telefon, dzwonił Harry. Wahałam się,
chciałam z nim pogadać, ale z drugiej strony nie powiem mu przecież przez
telefon co jest na rzeczy. Miałam już nacisnąć czerwoną słuchawkę, ale w
ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Przyłożyłam telefon do ucha, nie mogłam
wykrztusić ani słowa.
-hallo,
Laura? Kochanie, jesteś tam?-pytał Harry, po jego głosie wywnioskowałam, ze
jest zadowolony.
-tak,
jestem- odezwałam się w końcu .
-kochanie,
co się stało, gdzie jesteś?
-Harry
posłuchaj, nic się nie stało, po prostu musze pobyć sama i wszystko przemyśleć,
nie szukaj mnie. Niedługo sama wrócę.
-ale
proszę , wróć. Nie chce żyć bez ciebie, nie chce żyć w niepewności.
-muszę
kończyć. Pa , kocham cię- rozłączyłam się.
***perspektywa
Harrego***
Rozłączyła
się. Ale wróci. To dobrze. Bardzo ją kocham i nie mogę jej stracić. Dam jej
czas.
Tydzień
później:
Dostawałem
już szału bez Laury. Nie wytrzymywałem, bo nie wiedziałem co się z nią dziej.
Wrzeszczałem na wszystkich, wkurzałem się z byle powodu, nawet chłopaki mieli
mnie dość. Jutro jedziemy do Nowego Yorku, mamy tam koncert. Nie chce jechać, a
co jak Laura wróci a mnie nie będzie wtedy w domu? No ale cóż. Jak trzeba to
trzeba.
***oczyma
Nialla***
Jako
jedyny wiedziałem, że Laura jest w Nowym Yorku, dobrze się składa, że jutro tam
jedziemy, może się wreszcie spotka z Harrym i powie o co jej chodzi. Obiecałem
jej, że nikomu nic nie powiem, bo tylko mi zaufała, ale nie mogę już patrzeć
jak Harold się męczy .
***perspektywa
Harrego***
Wylądowaliśmy
właśnie w Nowym Yorku. Wzięliśmy bagaże i pojechaliśmy do hotelu.
-hej ja
idę się przejść. – oznajmiłem chłopakom, którzy zbijali bąki na kanapie.
-spoko.-
ubrałem buty, wziąłem telefon i słuchawki i wyszedłem, szedłem przez park,
postanowiłem zadzwonić do Laury. Jeden sygnał… usłyszałem swoja solówkę z More
Then this. Ona kocha tą piosenkę. Ona gdzieś tu musi być, nerwowo się
rozglądałem. Wreszcie odebrała.
-halo?
-cześć
kochanie, gdzie jesteś?
-a cześć Harry, spaceruje po parku a ty?
-ja też, a
gdzie?
-no tam
gdzie jestem.
-czyli?
-i tak ci
nie powiem.
-a nie
jesteś przypadkiem w Nowym Yorku
-yy skąd
wiesz? Niall Ci powiedział? Zabiję go..
-czyli
jesteś w NY. I nie Niall mi nic nie powiedział.
-yy…
-no… tak
jakby.
-zabiję
dziada.
-uspokój
się- mignęła mi dziewczyna podobna do Laury, to na pewno ona. Stała niedaleko razem z Kate, jej koleżanką.
ubrana była jeansowe rybaczki i bluzkę w paski. Podbiegłem do niej szybko.
-Laura…!-
dziewczyna się odwróciła do mnie i spojrzała zdziwiona. Wyglądał jakby
zobaczyła ducha. Nagle zbladła.- wszystko w porządku?- spytałem troskliwie.
-co …co ty
tu robisz?- wyjąka cicho.
**************************************************************************************
mam nadzieję, że się wam podoba. liczę na komentarze ♥
Kate:
Laura:



.jpg)

.jpg)


aaa świetny , dawaj next'a !
OdpowiedzUsuńjak nie dodasz jutro to chyba dostane zawału serca , a nie chc eumrzeć nie wiedząc co dalej
NO DALEJ!!!!!!! Już nie wytrzymuje czytam to samo już 10 raz..
OdpowiedzUsuńNie rób mi tego. <3
ej ej szubciutko musisz dodac kolejny rozdzial !!! Nadrobilam zaleglosci i jestem na bierząco !!!
OdpowiedzUsuńzapraszam do nas : wildworld69.blogspot.com/
Zostałaś nominowana do libster award więcej info u mnie : http://loveonedirectionforeve.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńRozdział świetny ^^
OdpowiedzUsuńZapraszam na: Neverlletmego.blogspot.com :)