sobota, 23 marca 2013

rozdział 22


-w …w cią…ciąży?
-tak, to 8 tydzień.
 Nie mogłam w to uwierzyć, jak w ciąży?! Przecież mam ledwie 19 lat. Studia przede mną. Byłam w tak strasznym szoku, że nie mogłam wykrztusić  żadnego słowa. Co na to Harry, chłopaki, rodzice? Słuchałam lekarza, ale żadne słowa nie docierały do mnie. Nie mogłam Harremu zrujnować krajery . Wyszłam z przychodni,  wsiadłam w auto i pojechałam na miasto, nie mogłam wrócić jeszcze do domu, Harry od razu by wyciągnął ze mnie wszystko. Jeździłam po całym Londynie pół dnia. Weszłam do mieszkania, nie było Harrego. Zastałam tylko mały liścik w kuchni:
„jestem na próbie, będę w nocy nie czekaj na mnie. Kocham cię. Harry x”   
Rzuciłam torbę na podłogę i usiadłam bezradnie na kanapie w salonie, kryjąc twarz w dłonie. Byłam bezsilna, nie mogłam zrujnować chłopakom kariery. Siedząc tak, wpadłam na genialny pomysł.  Zerwałam się z kanapy i pobiegłam do sypialni.

***oczyma Harrego***
Wróciłem bardzo późno do domu, nie chciało mi się siedzieć tam, wolałem siedzieć w domu z moją Laurą, przed TV, ale niee!!! Eh. Szkoda gadać. Wszedłem po cichaczu, żeby nie obudzić mojej ukochanej. Poszedłem do sypialni, wyskoczyłem z ubrań i położyłem się do łóżka. Chciałem przytulić Lau, ale jej nie było. Dziwne. Wstałem z łóżka, zapaliłem wszystkie lampy i szukałem Laury. Nigdzie jej nie było. Zauważyłem, że nie ma też wielu z jej rzeczy. Wszedłem do garderoby. Brakowało sporo części jej ciuchów, walizki też nie było. Cholera, co tu się dzieje.?! Zaczynam się martwić, wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Al. Ona pewnie wie, co jest grane,
   ***rozmowa telefoniczne***
-hallo?-spytała zaspana blondynka .
-cześć mała
-cześć co się dzieje? Nie możesz spać?- spytała
-nie właśnie nie mogę. Nie ma Laury, nie mam jej rzeczy, ani  walizki. Nie odbiera też telefonu. Wiesz co się dzieje z nią?
-jak to jej nie ma?- rozbudziła się nagle Ala.
-no nie ma, rano pojechała do lekarza, a teraz jej nigdzie nie ma. Może coś się dowiedziała u lekarza.
-Harry nie wiem, ale trzeba  jej szukać.
-wiem, dobra kończę musze obdzwonić jeszcze parę osób.
***koniec rozmowy***
Dzwoniłem chyba do wszystkich, nawet jej rodzice nie wiedzieli co się z nią dzieje. Zaczynałem się coraz bardziej denerwować. Jakiś czas później dostałem SMS-a
„nie martw się o mnie, musiałam wyjechać , przepraszam, nie mogę ci zniszczyć kariery, wybacz i nie szukaj mnie. Kocham Cię bardzo Laura. Xxx”
Zostawiła mnie, nie mogę uwierzyć. I to teraz, skoro ją właśnie odzyskałem. Musze ją znaleźć!

***oczyma Laury***
Siedziałam właśnie w samolocie i leciałam do Nowego Yorku. Mam tam znajomą, która mnie przechowa jakiś czas. Napisałam SMS-a do Harrego, żeby się nie martwił i mnie nie szukał, zresztą i tak mnie nie znajdzie. Doleciałam koło godziny 8 rano. Na lotnisku czekała n mnie już Kate. Kate to moja znajoma ze szkoły w Londynie. Przeprowadziła się tu jakiś tydzień temu. Zamierza tu studiować.  Wyszukałam ją w tłumie i podbiegłam do niej rzucając jej się na szyję.
-hej kochanie.
-cześć mała
-co się stało?
-opowie ci w domu ok?
-jasne, chodź.
Wsiadłyśmy w auto i pojechałyśmy do jej mieszkania. Szczęka mi opadła jak zobaczyłam jej gniazdko.

kuchnia z jadalnią i salonem

jadalnia
                                   

tymczasowy pokój Laury


sypialnia Kate


łazienka

-woow. To twoje mieszkanie?
-no, a kogo?- spytała śmiejąc się z mojej miny. Stałam tak jeszcze jakiś czas i rozglądałam się podziwiając wnętrze.- będziesz tak stać, czy wolisz tak się rozglądać z progu. –zaśmiała się blondynka i wzięła moją walizkę.
-dokąd idziesz?- spytałam.
-znieść twoją walizkę do twojego nowego pokoju, bo widzę, że sama sobie nie dasz rady.

-a tak.- poszłam za nią. Mój tymczasowy pokój był świetnie urządzony. Musze przyznać, że Kate ma świetne poczucie stylu. Rozpakowałam się, wzięłam prysznic i przebrała się w spodenki z motywem flagi USA, białą bluzkę i jeansów kamizelkę, do tego czerwone conversy. Moja kumpela była ubrana w czarne spodenki i zieloną bluzkę.
-to co ? zwiedzamy NY.- zaproponowała blondynka
-jasne.- powiedziałam z lekkim uśmiechem,. Nie chciało mi się nigdzie chodzić, wolałam wylewać łzy do poduszki, ale niestety Kate o tym wiedziała, dlatego wolała wyciągnąć mnie na miasto. Wróciłyśmy dopiero wieczorem. Wykąpałam się i postanowiłam zrobić kolację. Zjadłyśmy i usiadłyśmy przed Tv rozmawiając.
-więc teraz mi powiesz dlaczego uciekłaś z Londynu, od Harrego, od przyjaciół?
-jestem w ciąży.- powiedziałam łamiącym się głosem, spuściłam głowę i kilka słonych łez spłynęło po moim policzku.
- to świetnie-rzuciła się na mnie blondynka- zawsze marzyłaś o dzidziusiu.
-tak, ale nie teraz, nie chcę zmarnować Harremu życia. Chcę tego dziecka, ale nie mogę być z Harrym
-chyba zwariowałaś.!!- zaczęła krzyczeć wkurzona Kate.
- przecież wiesz, że Harry cię kocha , nie możesz tak uciekać, on też na pewno się ucieszy.
-nie wiem.
-jak to nie wiesz?! Włącz telefon
-po co?- zdziwiłam się
-no włącz.- na jej prośbę włączyłam mojego iPhona. miałam 360 nieodebranych połączeń (200 od Harrego, 160 od reszty) i 100 SMS-ów.
-osz kurde. – zdziwiłam się
-widzisz, jak oni cię kochają.
-widzę.
-wiem, że musisz pobyć sama, ale nie możesz ich zostawić i uciekać jak tchórz.
-dobra, wiem, ale chcę pobyć sama.
-wiem. Ja idę spać bo jest grubo po 2.
-ok dobranoc, ja jeszcze posiedzę i pomyślę.
-spoko.- dałam mi jeszcze buziaka w policzek i poszła do siebie. Siedziała tak i popijałam sobie sok, kiedy nagle zdzwonił telefon, dzwonił Harry. Wahałam się, chciałam z nim pogadać, ale z drugiej strony nie powiem mu przecież przez telefon co jest na rzeczy. Miałam już nacisnąć czerwoną słuchawkę, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Przyłożyłam telefon do ucha, nie mogłam wykrztusić ani słowa.
-hallo, Laura? Kochanie, jesteś tam?-pytał Harry, po jego głosie wywnioskowałam, ze jest zadowolony. 
-tak, jestem- odezwałam się w końcu .
-kochanie, co się stało, gdzie jesteś?
-Harry posłuchaj, nic się nie stało, po prostu musze pobyć sama i wszystko przemyśleć, nie szukaj mnie. Niedługo sama wrócę.
-ale proszę , wróć. Nie chce żyć bez ciebie, nie chce żyć w niepewności.
-muszę kończyć. Pa , kocham cię- rozłączyłam się.

***perspektywa Harrego***
Rozłączyła się. Ale wróci. To dobrze. Bardzo ją kocham i nie mogę jej stracić. Dam jej czas.

Tydzień później:
Dostawałem już szału bez Laury. Nie wytrzymywałem, bo nie wiedziałem co się z nią dziej. Wrzeszczałem na wszystkich, wkurzałem się z byle powodu, nawet chłopaki mieli mnie dość. Jutro jedziemy do Nowego Yorku, mamy tam koncert. Nie chce jechać, a co jak Laura wróci a mnie nie będzie wtedy w domu? No ale cóż. Jak trzeba to trzeba.

***oczyma Nialla***
Jako jedyny wiedziałem, że Laura jest w Nowym Yorku, dobrze się składa, że jutro tam jedziemy, może się wreszcie spotka z Harrym i powie o co jej chodzi. Obiecałem jej, że nikomu nic nie powiem, bo tylko mi zaufała, ale nie mogę już patrzeć jak Harold się męczy .

***perspektywa Harrego***
Wylądowaliśmy właśnie w Nowym Yorku. Wzięliśmy bagaże i pojechaliśmy do hotelu.
-hej ja idę się przejść. – oznajmiłem chłopakom, którzy zbijali bąki na kanapie.
-spoko.- ubrałem buty, wziąłem telefon i słuchawki i wyszedłem, szedłem przez park, postanowiłem zadzwonić do Laury. Jeden sygnał… usłyszałem swoja solówkę z More Then this. Ona kocha tą piosenkę. Ona gdzieś tu musi być, nerwowo się rozglądałem. Wreszcie odebrała.
-halo?
-cześć kochanie, gdzie jesteś?
 -a cześć Harry, spaceruje po parku a ty?
-ja też, a gdzie?
-no tam gdzie jestem.
-czyli?
-i tak ci nie powiem.
-a nie jesteś przypadkiem w Nowym Yorku
-yy skąd wiesz? Niall Ci powiedział? Zabiję go..
-czyli jesteś w NY. I nie Niall mi nic nie powiedział.
-yy…
-to on wiedział?!
-no… tak jakby.
-zabiję dziada.
-uspokój się- mignęła mi dziewczyna podobna do Laury, to na pewno ona.  Stała niedaleko razem z Kate, jej koleżanką. ubrana była jeansowe rybaczki i bluzkę w paski. Podbiegłem do niej szybko.
-Laura…!- dziewczyna się odwróciła do mnie i spojrzała zdziwiona. Wyglądał jakby zobaczyła ducha. Nagle zbladła.- wszystko w porządku?- spytałem troskliwie.
-co …co ty tu robisz?- wyjąka cicho.



**************************************************************************************
mam nadzieję, że się wam podoba. liczę na komentarze ♥ 

Kate:

Laura:



5 komentarzy:

  1. aaa świetny , dawaj next'a !
    jak nie dodasz jutro to chyba dostane zawału serca , a nie chc eumrzeć nie wiedząc co dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. NO DALEJ!!!!!!! Już nie wytrzymuje czytam to samo już 10 raz..
    Nie rób mi tego. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ej ej szubciutko musisz dodac kolejny rozdzial !!! Nadrobilam zaleglosci i jestem na bierząco !!!
    zapraszam do nas : wildworld69.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do libster award więcej info u mnie : http://loveonedirectionforeve.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny ^^
    Zapraszam na: Neverlletmego.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń