wtorek, 12 marca 2013

rozdział 21 ♥







KOmentarze mile widziane ♥


Trzy lata później.







A więc w tym roku kończę szkołę. Mam teraz maturę i jestem wolna, prawie, bo zaczynam studia. Opowiem wam trochę o tym co dzieje się u naszych par. A więc tak: Niall razem z Al. Mieszkają od trzech lat razem. Mają się świetnie. Słyszałam ostatnio co nie co, że Niall zamierza oświadczyć się Al. Świetnie ! Cieszę się ich szczęściem, mimo, że pokłóciłam się z Al. A właśnie , nie wspominałam, pokłóciłam się z Alą. Nawet nie wiem o co nam poszło. Wiem ,że oddaliłyśmy się od sibie od kąt jesteśmy7 w Londynie. Nie mamy już takich samych kontaktów jak kiedyś, wiecznie, nierozłączne dwie psiapsóły. Zayn i Perri wciąż żyją tak jak żyli. Nic się nie zmieniło. Mieszają razem i to im na razie wystarcza. Nie chcą się śpieszyć co u Dan i Li? Hmm, więc oni są szczęśliwym małżeństwem od ponad pół roku. Nie zdziwiliśmy się nawet, ponieważ Li zawsze mówił, że jako pierwszy się ustatkuję. No i miał rację., Najpierw na świat przyszła im córeczka, która jutro kończy rok, a właśnie nie kupiłam jeszcze prezentu. Hm…trzeba się wybrać na miasto. Ale wracając, porali się i teraz mieszkają razem na obrzeżach Londynu, tworząc  szczęśliwą rodzinę. El i Lou również się ustatkowali. Nie zamierzają jeszcze się pobierać , ale Mają syna w drodze. Szczerze, to zazdroszczę im.  A co u mnie i Harrego? Oj i tu mam dla was nie miłe zaskoczenie. Rozstaliśmy się jakieś dwa miesiące temu. Nie układało nam się, a wydawało się wszystkim, że to my pierwsi założymy rodzinę, a tu lipa. Harremu ciągle przeszkadzało to, że chodzę do szkoły., a po szkole albo się uczyłam do matury, albo miałam dodatkowe zajęcia z tańca. W ogóle, zapomniałam wam powiedzieć, że wybieram się na medycynę, ale z tańcem nie kończę, chodzę na dodatkowe zajęcia dwa razy w tygodniu i czasem w weekend, ale muszę trenować dużo w domu. To Dan załatwiła mi zajęcia w takim świetnym klubie. Ale wracając do moich relacji z One Direction. Tak więc nie jestem z Harrym, a rodzice wynajęli mi małe mieszkanko w centrum, żebym miała szybki dostęp do szkoły. Szczerze powiem, moja mama była troje smutna jak się dowiedziała, że z Harrym koniec. Mi wcale nie było tak kolorowa. Mimo wszystko kochałam go, kocham i kochać będę, nie mogę się po tym pozbierać. Chodzę jak jakaś nieprzytomna. Dziewczyny mnie trochę wspierają, często u mnie bywają. Wszystkie oprócz Ali.  A co z chłopakami, dalej się przyjaźnimy. Są wspaniali i wszyscy mnie wspierają.
  Dzisiaj ogłoszenia wyników matury. I ZDAŁAM!! Same piątkie . JEE! Jutro składam papiery na studia i jadę do Polski! Szłam właśnie do pizzerii ze znajomymi, „oblać” nasz sukces jak to mówili kumple, ale na oblewanie przyjdzie czas wieczorem. Usłyszałam telefon, który dzwonił w mojej torebce.
-hallo? – odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-ONE DIRECTION WITA NASZĄ STUDENTKĘ!!- wydarli się chłopcy. Przeprosiłam na chwile znajomych i odeszłam na bok. Śmiejąc się z tych debili.
-no hejka wam chłopaki.
-eghme.- usłyszałam chrząkanie dziewczyn, zaśmiałam się
-i dziewczyny oczywiście.
-mów czy zdałaś a nie?!- wykrzyczał zniecierpliwiony Lou.
-a więc… no… nie wiem jak wam mam to powiedzieć, ale wydaje mi się…-przerwali mi
-MÓW!
-mam same piątki.- usłyszałam przeraźliwy pisk po drugiej stronie, musiałam odsunąć telefon od ucha, bo by i odpadło.
-juhuuuu!
- czyli oblewamy dzisiaj twój sukces w starym składzie?!- krzyczał poekscytowany Zayn
-e e nie wiem
-czego nie wiesz?
-czy Harry chce mnie widzieć?
-chcę cię widzieć- odezwał się pierwszy raz, odkąd odebrałam telefon. Nasatała krępująca cisza.
-ee, no wiecie, nie wiem czy to dobry pomysł.
-no zgudź się!!- krzyczali na zmianę.
-no ok.
-świetnie to do 20. przyjedziemy po ciebie.
-spoczi…, czekam. Bay.
-papa mała!
Poszłam ze znajomymi na tę pizzę, potem wróciłam do domu, była 17, więc musiałam się zbierać. Poszłam do łazienki, wzięłam relaksującą kąpiel. Po wyjściu, nałożyłam lekki makijaż, wyprostowałam dokładnie swoje długie włosy i włożyłam srebrną sukienkę. Do tego czarne szpile i jakieś dodatki i jestem gotowa. Mam jeszcze pół godziny. Poszłam więc do kuchni, zrobiłam sobie lekką kawę i usiadłam przed TV. Włączyłam jakiś muzyczny program, popijając kawę i myśląc, jak mam zachowywać się w obecności Loczka i Ali, czekałam na przyjaciół. Punkt dwudziesta usłyszałam sygnał domofonu.
-hej mała, czekamy!- powiedział Li
-już schodzę. – poprawiłam jeszcze sukienkę, zamknęłam drzwi i zeszłam  na dół. Kiedy zeszłam, czekała na mnie limuzyna, przed nią stał Niall i Li.
-czy wy oszaleliście?!- zapytałam stojąc osłupiała.
-nie skąd wskakuj- powiedział Li.
-ale to przesada.
-żadna przesada, wsiadaj- powiedział Zayn wychylając się zza szyby.
-a w ogóle nie przywitałaś się ze mną, - opowiedział Niall , zadzierając głowę do góry, szczekając focha. Podeszłam do niego i mocno uściskałam, dając mu całusa w policzek. Weszłam do limuzyny. Przywitałam się ze wszystkimi. Harry wyglądał bosko. Nie mogłam odpędzić od niego oczu, on zresztą też patrzył się na mnie przygryzając lekko wargę. Miałam chęć się rozpłakać, bo jak myślę, że on nie jest już ze mną. Al. Też się uśmiechała.
-no to świętujemy dzisiaj dwa sukcesy!- krzyknął Niall otwierająć butelkę szampana .
-dwa? – spytałam sama siebie pod nosem .
-Ala też pisała maturę łosiu- szepnął mi na ucho Liam.
-upps. Zapomniałam- zaczerwieniłam się lekko. Jak mogłam zapomnieć o Ali, przecież była moją najlepszą kumpelką. Nie widziałam jej dwa tygodnie i już o wszystkim zapominam.
-Al., właśnie, gratuluję !- podeszłam do niej  z kieliszkiem szampana.
-dziękuję- uśmiechnęła się do mnie, przytuliłam ją i wypiłyśmy szampana. Momentalnie ukuło mnie coś w podbrzuszu, załapałam się za to miejsce i opadłam na siedzenie. Podbiegł do mnie Harry z przerażaniem w oczach.
-Laura wszystko w porządku?
-tak, jest ok.- ból powoli ustępował./
-ale na pewno , może lepiej jak wrócimy.
-nie, nie. Jedziemy. – uśmiechnęłam się do niego .
-a tak w ogóle Dan, gdzie masz Viktorię ? – Viki to jej córeczka, jest tak słooodka.;
-u moich rodziców. Zajmą się do końca tygodnia, więc mamy trochę wolności. – Li się zaśmiał.
-tak, już widzę waszą wolność.- poruszałam, porozumiewawczo brwiami i wszyscy się zaśmiali. Po kilku minutach dojechaliśmy pod klub. Chłopaki wybrali najdroższy klub w Londynie.
- nie nie!- powiedział.
-daj spokój- powiedział  Louis, który właśnie mnie wyprzedzał.
-ale…- nie dokończyłam, bo przerwał mi Niall
-cicho!- powiedział stanowczo, wszyscy złapali swoje dziewczyny za ręce i weszli do klubu, tylko my z Harrym szliśmy za nimi jak jakieś gapy.
-ale wy jesteście niemoty!- powiedział do nas Zayn, za co dostał w ramie
Zamówiliśmy kolorowe drinki i usiedliśmy w jednym z boksów, które było przeznaczone dla 12 osób. Impreza się rozkręcała. Wypiłam jednego słabego drinka, ale Przy drugim odczuwałam znowu ten ból.
-ał- syknęłam. Usłyszała to Ala bo siedziała najbliżej.
-znowu ten ból?
-tak- Ala wstała
-chodź, przewietrzymy się.
-spoko, tylko nie mów reszcie o tym. Ok./
-my idziemy na chwile na dwór.- powiedziała Ala do Harrego  I Nialla, którzy jako jedyni siedzieli przy stole. Reszta szalała na parkiecie, nawet El będąc w 6 miesiącu ciąży. Wyszłyśmy z Alą na dwór. Oparłam się o ścianę i wciągałam powietrze.
-wszystko w porządku?- spytała Al.
-chyba już tak
-powinnaś iść do lekarz, najlepiej jak najszybciej.
-chyba tak, ostatnio bardzo często śpię, jestem mega zmęczona i do tego wymiotuję. To wszystko przez te wkuwanie do matury. –westchnęłam.
-możliwe.
- Ala…-zaczęłam nie pewnie .
 -tak?
-bo wiesz ja nie chcę stracić twojej przyjaźni.
-ja też.- przytuliłyśmy się
-wiesz, że cię kocham siostrzyczko
-wiem. – weszłyśmy razem do klubu. Ozcy wszystkich byłuy skupione na nas.
-zgoda?- odezwał się Niall.
-tak- powiedziałyśmy równo.
-no to toast.- ja do końca imprezy nie piłam nic, El też, ale to z wiadomych przyczyn. koło trzeciej nad ranem wpakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy pod mój dom. Chciałam wyjść z samochodu, ale poczułam znów ten dziwny ból, tylko tym razem silniejszy. Osunęłam si…ę na siedzenie.
-matko Laura! – podszedł do mnie Harry,
-nic mi nie jest, to tylko przemęczenie.
-może lepiej pojedziemy na pogotowie.
-nie, nie. Prześpię się i będzie lepiej.
-to może chociaż zostanę na noc, tak na wszelki wypadek.- zdziwiłam się jego propozycją, ale zgodziłam się. Pożegnaliśmy się z wszystkimi i weszliśmy do mojego mieszkania. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam piżamę i poszłam do salonu, gdzie siedział Harry.
-trzymaj. – podałam mu bluzkę i dresy, które należąły do niego, ale jak byliśmy,y razem to sobie je przywłaszczyła.
-o a skąd tu to? –zapytał chichocząc
 - no wiesz pożyczyłam i zapomniałam oddać.
-haha taaa., ale nie będzie mi to potrzebne.
-hę?- zdziwiłam się.
-zapomniałaś jak sypiam,?
-a no racja. Bokserki wystarczą.
-to i tak dużo.
-jasne, ręcznik masz na prace.
-dziękuję- podszedł do mnie i pocałował lekko w policzek, szepnął mi do ucha „słodko wyglądasz w tej piżamce”.  Zarumieniła się. Harry poszedł pod prysznic, a ja pościerałam mu łóżko w drugim pokoju. Po jakiś 15 minutach wyszedł. Usiedliśmy razem w salonie, opowiadając sobie różne zabawne historie. I tak od słowa do słowa wylądowaliśmy rasem w łóżku. Obudziłam się ranno, zupełnie nago. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechającego się Harrego.
-witaj księżniczko.
-witaj, co tak się uśmiechasz?
- bo leże właśnie z najpiękniejszą kobietą na świecie wspominam dzisiejszą noc spędzoną z nią.- tak ta noc była cudowna, chciałabym budzić się tak codziennie.
-co chcesz na śniadanie?
-naleśniki, te twoje
-ok. – chciałam wstać, ale mnie loczek zatrzymał łapiąc za nadgarstki i przyciągając do siebie. Pocałował mnie namiętnie.
-Laura kocham cię i nie mogę dłużej bez ciebie żyć. Nie mogę zasnąć, kiedy nie ma cię obok, nie budzę się z uśmiechem na twarzy tylko z grymasem, bo nie ma cię. KOCHAM CIĘ!
-ja też cię kocham
-to damy sobie jeszcze jedną szansę.?
-oczywiście kochanie. Już nie mogłam wytrzymać bez ciebie.- Harry wyciągnął swój telefon i strzelił nam fotkę, kiedy się całujemy i wrzucił go na TT  z podpisem : @Lauraaaa znowu razem. Forever Love ♥
-o jakiś ty kochany, mam nadzieję, że teraz tez będzie bez Hejnów.
-pewnie tak.
Witałam z łóżka  i poszłam przygotować śniadanie. Dochodziła 11, zjedliśmy śniadanie i poszłam się przebrać. Ubrałam jeansy, czerwoną bejsolówkę, czerwone vansy i siwą czapkę. Do tego czerwone dodatki i byłam gotowa.
-gdzie wychodzisz kochanie ? –spytał Harry, który wylegiwał się na mojej kanapie w salonie.
-jadę do lekarza. Powinnam być za dwie godziny najpóźniej.
-może pojechać z tobą?
-nie dzięki dam radę. – zbiegłam na dół przed blok, wsiadłam brązową  strzałę i ruszyłam w kierunku przychodni . zarejestrowałam się i czekałam jakąś godzinkę. W końcu mogłam wejść. Opowiedziałam doktorowi co mi dolega, ten dał mi skierowanie do ginekologa. Z papierkiem, który dał mi lekarz skierowałam się do gabinetu ginekologa. On kazał mi się położyć.
-zrobimy pani USG, aby sprawdzić co jest przyczyną tych boli w podbrzuszu. Nalał na sprzęt żel i jeździł po moim brzuchu. Dziwnie mnie to łaskotało. Po chwili lekarz odłożył sprzęt i uśmiechnął się do mnie promienni.
-i co jest panie doktorze?
-jest pani w ciąży, gratuluję.
-w …w cią…ciązy?




4 komentarze:

  1. Zostałaś nominowana do ''The Versatile Blogger'' szczegóły u mnie http://szatusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. UUUUUU. W ciąży gratuluje

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo MAJ GASZ .. !! GRATULEJSZYN :3 Zapraszam do Siebie xD http://swagswag69.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń