KOmentarze mile widziane ♥
Trzy lata później.
A więc w tym roku kończę szkołę. Mam teraz maturę i jestem wolna, prawie, bo zaczynam studia. Opowiem wam trochę o tym co dzieje się u naszych par. A więc tak: Niall razem z Al. Mieszkają od trzech lat razem. Mają się świetnie. Słyszałam ostatnio co nie co, że Niall zamierza oświadczyć się Al. Świetnie ! Cieszę się ich szczęściem, mimo, że pokłóciłam się z Al. A właśnie , nie wspominałam, pokłóciłam się z Alą. Nawet nie wiem o co nam poszło. Wiem ,że oddaliłyśmy się od sibie od kąt jesteśmy7 w Londynie. Nie mamy już takich samych kontaktów jak kiedyś, wiecznie, nierozłączne dwie psiapsóły. Zayn i Perri wciąż żyją tak jak żyli. Nic się nie zmieniło. Mieszają razem i to im na razie wystarcza. Nie chcą się śpieszyć co u Dan i Li? Hmm, więc oni są szczęśliwym małżeństwem od ponad pół roku. Nie zdziwiliśmy się nawet, ponieważ Li zawsze mówił, że jako pierwszy się ustatkuję. No i miał rację., Najpierw na świat przyszła im córeczka, która jutro kończy rok, a właśnie nie kupiłam jeszcze prezentu. Hm…trzeba się wybrać na miasto. Ale wracając, porali się i teraz mieszkają razem na obrzeżach Londynu, tworząc szczęśliwą rodzinę. El i Lou również się ustatkowali. Nie zamierzają jeszcze się pobierać , ale Mają syna w drodze. Szczerze, to zazdroszczę im. A co u mnie i Harrego? Oj i tu mam dla was nie miłe zaskoczenie. Rozstaliśmy się jakieś dwa miesiące temu. Nie układało nam się, a wydawało się wszystkim, że to my pierwsi założymy rodzinę, a tu lipa. Harremu ciągle przeszkadzało to, że chodzę do szkoły., a po szkole albo się uczyłam do matury, albo miałam dodatkowe zajęcia z tańca. W ogóle, zapomniałam wam powiedzieć, że wybieram się na medycynę, ale z tańcem nie kończę, chodzę na dodatkowe zajęcia dwa razy w tygodniu i czasem w weekend, ale muszę trenować dużo w domu. To Dan załatwiła mi zajęcia w takim świetnym klubie. Ale wracając do moich relacji z One Direction. Tak więc nie jestem z Harrym, a rodzice wynajęli mi małe mieszkanko w centrum, żebym miała szybki dostęp do szkoły. Szczerze powiem, moja mama była troje smutna jak się dowiedziała, że z Harrym koniec. Mi wcale nie było tak kolorowa. Mimo wszystko kochałam go, kocham i kochać będę, nie mogę się po tym pozbierać. Chodzę jak jakaś nieprzytomna. Dziewczyny mnie trochę wspierają, często u mnie bywają. Wszystkie oprócz Ali. A co z chłopakami, dalej się przyjaźnimy. Są wspaniali i wszyscy mnie wspierają.
Dzisiaj ogłoszenia wyników matury. I ZDAŁAM!!
Same piątkie . JEE! Jutro składam papiery na studia i jadę do Polski! Szłam
właśnie do pizzerii ze znajomymi, „oblać” nasz sukces jak to mówili kumple, ale
na oblewanie przyjdzie czas wieczorem. Usłyszałam telefon, który dzwonił w
mojej torebce.
-hallo? – odebrałam nie
patrząc kto dzwoni.
-ONE DIRECTION WITA NASZĄ STUDENTKĘ!!- wydarli się chłopcy. Przeprosiłam na chwile znajomych i odeszłam na bok.
Śmiejąc się z tych debili.
-no hejka wam chłopaki.
-eghme.- usłyszałam
chrząkanie dziewczyn, zaśmiałam się
-i dziewczyny oczywiście.
-mów czy zdałaś a nie?!-
wykrzyczał zniecierpliwiony Lou.
-a więc… no… nie wiem jak
wam mam to powiedzieć, ale wydaje mi się…-przerwali mi
-MÓW!
-mam same piątki.-
usłyszałam przeraźliwy pisk po drugiej stronie, musiałam odsunąć telefon od
ucha, bo by i odpadło.
-juhuuuu!
- czyli oblewamy dzisiaj
twój sukces w starym składzie?!- krzyczał poekscytowany Zayn
-e e nie wiem
-czego nie wiesz?
-czy Harry chce mnie
widzieć?
-chcę cię widzieć- odezwał
się pierwszy raz, odkąd odebrałam telefon. Nasatała krępująca cisza.
-ee, no wiecie, nie wiem czy
to dobry pomysł.
-no zgudź się!!- krzyczali
na zmianę.
-no ok.
-świetnie to do 20.
przyjedziemy po ciebie.
-spoczi…, czekam. Bay.
-papa mała!
Poszłam ze znajomymi na tę
pizzę, potem wróciłam do domu, była 17, więc musiałam się zbierać. Poszłam do
łazienki, wzięłam relaksującą kąpiel. Po wyjściu, nałożyłam lekki makijaż,
wyprostowałam dokładnie swoje długie włosy i włożyłam srebrną sukienkę. Do tego
czarne szpile i jakieś dodatki i jestem gotowa. Mam jeszcze pół godziny.
Poszłam więc do kuchni, zrobiłam sobie lekką kawę i usiadłam przed TV.
Włączyłam jakiś muzyczny program, popijając kawę i myśląc, jak mam zachowywać
się w obecności Loczka i Ali, czekałam na przyjaciół. Punkt dwudziesta
usłyszałam sygnał domofonu.
-hej mała, czekamy!-
powiedział Li
-już schodzę. – poprawiłam
jeszcze sukienkę, zamknęłam drzwi i zeszłam
na dół. Kiedy zeszłam, czekała na mnie limuzyna, przed nią stał Niall i
Li.
-nie skąd wskakuj-
powiedział Li.
-ale to przesada.
-żadna przesada, wsiadaj-
powiedział Zayn wychylając się zza szyby.
-a w ogóle nie przywitałaś
się ze mną, - opowiedział Niall , zadzierając głowę do góry, szczekając focha.
Podeszłam do niego i mocno uściskałam, dając mu całusa w policzek. Weszłam do
limuzyny. Przywitałam się ze wszystkimi. Harry wyglądał bosko. Nie mogłam
odpędzić od niego oczu, on zresztą też patrzył się na mnie przygryzając lekko
wargę. Miałam chęć się rozpłakać, bo jak myślę, że on nie jest już ze mną. Al.
Też się uśmiechała.
-no to świętujemy dzisiaj
dwa sukcesy!- krzyknął Niall otwierająć butelkę szampana .
-dwa? – spytałam sama siebie
pod nosem .
-Ala też pisała maturę
łosiu- szepnął mi na ucho Liam.
-upps. Zapomniałam-
zaczerwieniłam się lekko. Jak mogłam zapomnieć o Ali, przecież była moją
najlepszą kumpelką. Nie widziałam jej dwa tygodnie i już o wszystkim zapominam.
-Al., właśnie, gratuluję !-
podeszłam do niej z kieliszkiem
szampana.
-dziękuję- uśmiechnęła się
do mnie, przytuliłam ją i wypiłyśmy szampana. Momentalnie ukuło mnie coś w
podbrzuszu, załapałam się za to miejsce i opadłam na siedzenie. Podbiegł do
mnie Harry z przerażaniem w oczach.
-Laura wszystko w porządku?
-tak, jest ok.- ból powoli
ustępował./
-ale na pewno , może lepiej
jak wrócimy.
-nie, nie. Jedziemy. –
uśmiechnęłam się do niego .
-a tak w ogóle Dan, gdzie
masz Viktorię ? – Viki to jej córeczka, jest tak słooodka.;
-u moich rodziców. Zajmą się
do końca tygodnia, więc mamy trochę wolności. – Li się zaśmiał.
-tak, już widzę waszą
wolność.- poruszałam, porozumiewawczo brwiami i wszyscy się zaśmiali. Po kilku
minutach dojechaliśmy pod klub. Chłopaki wybrali najdroższy klub w Londynie.
- nie nie!- powiedział.
-daj spokój- powiedział Louis, który właśnie mnie wyprzedzał.
-ale…- nie dokończyłam, bo
przerwał mi Niall
-cicho!- powiedział
stanowczo, wszyscy złapali swoje dziewczyny za ręce i weszli do klubu, tylko my
z Harrym szliśmy za nimi jak jakieś gapy.
-ale wy jesteście niemoty!-
powiedział do nas Zayn, za co dostał w ramie
Zamówiliśmy kolorowe drinki
i usiedliśmy w jednym z boksów, które było przeznaczone dla 12 osób. Impreza
się rozkręcała. Wypiłam jednego słabego drinka, ale Przy drugim odczuwałam
znowu ten ból.
-ał- syknęłam. Usłyszała to
Ala bo siedziała najbliżej.
-znowu ten ból?
-tak- Ala wstała
-chodź, przewietrzymy się.
-spoko, tylko nie mów
reszcie o tym. Ok./
-my idziemy na chwile na
dwór.- powiedziała Ala do Harrego I
Nialla, którzy jako jedyni siedzieli przy stole. Reszta szalała na parkiecie,
nawet El będąc w 6 miesiącu ciąży. Wyszłyśmy z Alą na dwór. Oparłam się o ścianę
i wciągałam powietrze.
-wszystko w porządku?-
spytała Al.
-chyba już tak
-powinnaś iść do lekarz,
najlepiej jak najszybciej.
-chyba tak, ostatnio bardzo
często śpię, jestem mega zmęczona i do tego wymiotuję. To wszystko przez te
wkuwanie do matury. –westchnęłam.
-możliwe.
- Ala…-zaczęłam nie pewnie .
-tak?
-bo wiesz ja nie chcę
stracić twojej przyjaźni.
-ja też.- przytuliłyśmy się
-wiesz, że cię kocham
siostrzyczko
-wiem. – weszłyśmy razem do
klubu. Ozcy wszystkich byłuy skupione na nas.
-zgoda?- odezwał się Niall.
-tak- powiedziałyśmy równo.
-no to toast.- ja do końca
imprezy nie piłam nic, El też, ale to z wiadomych przyczyn. koło trzeciej nad
ranem wpakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy pod mój dom. Chciałam wyjść z
samochodu, ale poczułam znów ten dziwny ból, tylko tym razem silniejszy.
Osunęłam si…ę na siedzenie.
-matko Laura! – podszedł do
mnie Harry,
-nic mi nie jest, to tylko
przemęczenie.
-może lepiej pojedziemy na
pogotowie.
-nie, nie. Prześpię się i
będzie lepiej.
-to może chociaż zostanę na
noc, tak na wszelki wypadek.- zdziwiłam się jego propozycją, ale zgodziłam się.
Pożegnaliśmy się z wszystkimi i weszliśmy do mojego mieszkania. Wzięłam szybki
prysznic, ubrałam piżamę i poszłam do salonu, gdzie siedział Harry.
-trzymaj. – podałam mu
bluzkę i dresy, które należąły do niego, ale jak byliśmy,y razem to sobie je
przywłaszczyła.
-o a skąd tu to? –zapytał
chichocząc
- no wiesz pożyczyłam i zapomniałam oddać.
-haha taaa., ale nie będzie
mi to potrzebne.
-hę?- zdziwiłam się.
-zapomniałaś jak sypiam,?
-a no racja. Bokserki
wystarczą.
-to i tak dużo.
-jasne, ręcznik masz na
prace.
-dziękuję- podszedł do mnie
i pocałował lekko w policzek, szepnął mi do ucha „słodko wyglądasz w tej
piżamce”. Zarumieniła się. Harry poszedł
pod prysznic, a ja pościerałam mu łóżko w drugim pokoju. Po jakiś 15 minutach
wyszedł. Usiedliśmy razem w salonie, opowiadając sobie różne zabawne historie.
I tak od słowa do słowa wylądowaliśmy rasem w łóżku. Obudziłam się ranno,
zupełnie nago. Odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechającego się Harrego.
-witaj księżniczko.
-witaj, co tak się
uśmiechasz?
- bo leże właśnie z
najpiękniejszą kobietą na świecie wspominam dzisiejszą noc spędzoną z nią.- tak
ta noc była cudowna, chciałabym budzić się tak codziennie.
-co chcesz na śniadanie?
-naleśniki, te twoje
-ok. – chciałam wstać, ale
mnie loczek zatrzymał łapiąc za nadgarstki i przyciągając do siebie. Pocałował
mnie namiętnie.
-Laura kocham cię i nie mogę
dłużej bez ciebie żyć. Nie mogę zasnąć, kiedy nie ma cię obok, nie budzę się z
uśmiechem na twarzy tylko z grymasem, bo nie ma cię. KOCHAM CIĘ!
-ja też cię kocham
-to damy sobie jeszcze jedną
szansę.?
-oczywiście kochanie. Już
nie mogłam wytrzymać bez ciebie.- Harry wyciągnął swój telefon i strzelił nam
fotkę, kiedy się całujemy i wrzucił go na TT
z podpisem : @Lauraaaa znowu razem. Forever Love ♥
-o jakiś ty kochany, mam
nadzieję, że teraz tez będzie bez Hejnów.
-pewnie tak.
Witałam z łóżka i poszłam przygotować śniadanie. Dochodziła
11, zjedliśmy śniadanie i poszłam się przebrać. Ubrałam jeansy, czerwoną
bejsolówkę, czerwone vansy i siwą czapkę. Do tego czerwone dodatki i byłam
gotowa.
-gdzie wychodzisz kochanie ?
–spytał Harry, który wylegiwał się na mojej kanapie w salonie.
-jadę do lekarza. Powinnam
być za dwie godziny najpóźniej.
-może pojechać z tobą?
-nie dzięki dam radę. –
zbiegłam na dół przed blok, wsiadłam brązową strzałę i ruszyłam w kierunku przychodni .
zarejestrowałam się i czekałam jakąś godzinkę. W końcu mogłam wejść.
Opowiedziałam doktorowi co mi dolega, ten dał mi skierowanie do ginekologa. Z
papierkiem, który dał mi lekarz skierowałam się do gabinetu ginekologa. On
kazał mi się położyć.
-zrobimy pani USG, aby
sprawdzić co jest przyczyną tych boli w podbrzuszu. Nalał na sprzęt żel i
jeździł po moim brzuchu. Dziwnie mnie to łaskotało. Po chwili lekarz odłożył
sprzęt i uśmiechnął się do mnie promienni.
-i co jest panie doktorze?
-jest pani w ciąży,
gratuluję.
-w …w cią…ciązy?


Zostałaś nominowana do ''The Versatile Blogger'' szczegóły u mnie http://szatusia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńUUUUUU. W ciąży gratuluje
OdpowiedzUsuńOoo MAJ GASZ .. !! GRATULEJSZYN :3 Zapraszam do Siebie xD http://swagswag69.blogspot.com
OdpowiedzUsuńz chęcią poczytam :**
OdpowiedzUsuń