Miesiąc później
wracam już do świetnej formy. Mój lekarz pozwolił mi tańczyć i biegać . Jestem przeszczęśliwa. A właśnie, złożyłam papiery do szkoły tanecznej w Londynie i …. PRZYJELI MNIE! Od teraz mieszkam z ciocią Kasią. Tydzień temu byliśmy z Hazzą w Polsce, żeby wziąć reszte moich rzeczy. teraz już na dobre zamieszkam w Londynie, a moje marzenia, każde po kolei jest spełniane. Jestem najszczęśliwsza na świecie. A co u Al. I Nialla? Są taką słodką parą. Nialler postanowił kupić duży apartament w centrum miasta dla nich. I mają od września zamieszkać raze. To takie słodkie. Razem z Loczkiem też planujemy razem zamieszkać . ale na razie nie teraz i tak mieszkamy teraz blisko siebie, właściwie mamy okna naprzeciwko siebie.
Dzisiaj nie chciało mi się wstawać , ale ta
wredna, lokowata małpa mnie z łóżka zwaliła. Haha. Dzisiaj nocowałam u
chłopaków, bo z samego rana miłam z Hazzą gdzieś jechać ale nie bardzo wiem
gdzie,.
-wstawaj kochanie! –
krzyczał już loczek, bo nie chciałam wstawać.
-niee. Daj mi spać.!-
krzyczałam w poduszke, zakrywając się szczelnie kołdrą.
-wstawaj leniuu ! – krzyczał
zabierając mi kołdrę.
-nooo !!- podniosłam się
lekko, Harry chwycił mnie za nadgarstka i posadził na łóżku.
-co?
-słodka jesteś jak się
budzisz i przecierasz tak słooodziuśnie oczka, swoje pięknę oczka!
-heh dobrze, nie słodź mi
już tak, bo i tak zapamiętam sobie tę pobudkę/
-wiesz, że cię kocham?
-wiem, ja ciebie też.-
wstałam z wygodnego łóżka i podeszłam do swojego chłopaka lekko go całując i
powoli kierując się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam na siebie jeansowe
szorty, siwą bluzkę z flagą UK i czerwone conversy, jeszcze parę dodatków,
lekki makijaż, fryzura… i gotowe. Wyszłam z łazienkkii, spakowałam torebkę i
poszłam do kuchni, przys stole siedział tylko Liam, popijał kawę czytając jakiś
szmatławiec, szczerząc się jak głupi.
-hej Li co jest?
-hej mała. Nic czytam o nas
w gazecie.
-aha, i co ciekawego piszą ,
?
-że wszystkie dziewczyny
chłopkaów z 1D są w ciąży. – wypłułam
sok pomarańczowy na tło, krztusząc się,Liam sobie siedział i rechotał.
-coś ty powiedział?
–krzyknęłam z przerażeniem i wyrwałam mu gazetę . Czytałam jakieś głupoty.
-omg, jaki żal.
-dokładnie.
-a co ty tak wcześnie na
nogach śpiochu?- spytał Li dziwnie się patrząc.
-Harry mnie wygonił z łóżka,
strasznie mu się gdzieś śpieszy
-ach tak.
-dobra Li ja mykam, na
razie. – ucałowałam Li w policzek i chwyciłam Tosta z nutellą i pobiegłam do
wyjścia.
-hej to moje mała.!- oburzył
się mój przyjaciel.
-też cię kocham, na razie.
-paa.miłego wyjazdu.
-dzięki.- wybiegłam szybko
przed dom. Czekał już na mnie Harold.
-hej misiek. –przywitałam go
wsiadając do auta.
-hej ,myszko.
-jedziemy?
-jedziemy..
-a właściwie dokąd.? -a
niespodzianka.
-niespodzianka.
-ok.
-a właśnie , miałem z tobą
pogadać.
-no zamieniam się w słuch.
-bo wiesz Al. I Niall się
wyprowadzają, Lou z El też i Zayn z Perie. Li też palnuje przeprowadzkę, więc
albo ja poszukam też czegoś dla nas, albo zostanie nam ten dom.
-ale jak to wyszcy się
wyprowadzają?
-no najwyższy czas.
-hah taa. – mruknęłam, nie
chciałam żeby się wyprowadzali, kochałam ten głośny dom.- wiesz wolałabym
mieszkać blisko Kasi.
-to świetnie, bo chłopcy
powiedzieli, że nie będzie z tym problemu, że my zostaniemy.
-kochani są.
-tak wiem, ale nie smuć się,
na pewno codziennie się będziemy widywać.
-zapewne.
Jechaliśmy jeszcze dobre
trzy godziny. Wygłupialiśmy się jak zawsze, śpiewaliśmy piosenki, które leciały
w radiu. W pewnym momencie puścili One Direction Kiss You, zaczęłam się drzeć
jak nienormalna. Harry się tylko śmiał
-ty nigdy nie doroślejesz,
co?
-nigdy. Zawsze będę fanką
1D.- wystawiłam mu język chciał coś jeszcze powiedzieć , ale mu przerwałam.
-cii….śpiewa teraz ten
najsłodszy!- rozkazałam mu, kiedy przyszedł czas na solówkę Harrego. Loczek się
szeroko uśmiechnął i słuchał jak fałszuje. W końcu sam się d przyłączył i
wygłupów nie było końca. W pewnym momencie odleciałam.
-dojechaliśmy kochanie.-
szeptał mi Hazza do ucha.
-już?- przetarłam lekko oczy
i zobaczyła, że stoimy pod domem mamy Harrego.
Harry chyba żartujesz?
-nie skąd, chodź idziemy, bo
mama już parzy w okno.
-ale ja nie jestem
przygotowana.
-bądź sobą, to będzie
dobrze.
-polubią mnie?
-pokochają.
Nie pewnie weszliśmy do domu rodziców mojego
chłopaka.
-cześć synku.- zza rogu
wyszła miło wyglądając kobieta.
-cześć mamo, poznaj proszę
moją dziewczynę Laurę.
-dzień dobry miło Cię
poznać.
-dzień dobry proszę Pani.
Panią też miło poznać, dużo o pani słyszałam- uśmiechnęłam się do niej
najpiękniej jak umiałam. Odwzajemniła uśmiech.
-ja o tobie również, same
pozytywy, ale proszę nie mów mi na pani, po prostu Ann.
-dobrze.
-to zapraszam do salonu,
pewnie jesteście głodni, zaraz naszykuję wam jaką ś przekąskę. Bo do obiadu
jeszcze trochę.
-ja dziękuję, nie jestem
głodna.
-a ja owszem- powiedział
Loczek.. Weszliśmy do salonu. W nim siedziała siostra Gemma. Wstała i podeszła do mnie.-cześć jestem
siostrą tego kędzierzawego brzydula.
-pfi, sama jesteś brzydka.-
odgryzł się loczek, ja się lekko zaśmiała.
-miło mi poznać, Laura. –
uścisnęłam jej dłoń i usiedliśmy przy stole. Zaraz Ann podała herbatę, kanapki
Hazzie i usiadła z nami.
-smacznego synku.
-dzięki mamuś, twoje kanapki
są najlepsze. – mówił z pełnymi ustami loczek, nie mogłam się powstrzymać od
śmiechu,. Rozmawialiśmy dość długo. Potem przyszedł ojczym Hazzy i zjedliśmy
obiad. Koło godziny 22 zaczęliśmy się zbierać.
-to my już może będziemy
jechać Loczek?
-tak, masz rację, późno
jest.
-ale gdzie wy chcecie
jechać, zostańcie na noc, przecież nie będziecie się tłukli taki kawał po
nocy.- mówiła mam Ann.
-ale nie mamy nawet rzeczy.
– mówiłam.
-mamy kochanie, są w
bagażniku- spojrzałam na niego jak na głupka, i zrozumiałam że on od początku
miał zamiar tu nocować. Już już się z nim
rozmówię. Zamiast mi powiedzieć,
to przynajmniej wzięłabym jakieś odpowiednie ciuchy, a tak była zdana na niego
. No i wiedziałam, że źle na tym wyjdę
bo do spania wziął mi mega sexowną, czerwoną, koronkową bieliznę, zamiast normalnej
piżamy.
-Hazza a co to jest?-
spytałam się go wyciągają bieliznę z walizki.
-ty chyba kpisz ze mnie.
-a ni trochę kochanie.
-ja tego na pewno nie
założę.
-a masz coś innego.
-pfi. – udałam urażoną.
Weszłam do łazienki przebrałam się w to COŚ
i wyszłam z niej. Postanowiła dać nauczkę Hazzie. Podeszłam bardzo
sexownym krokiem do łóżka, widziała, że Harry jest już napalony. Weszłam szybko
p[od kołdrę i okryłam się nią szczelnie. Harry gładził mnie po ciele, ale za
każdym razem dostawał po łapach./
-hej co jest?- zapytał lekko
oburzony.
-nic, po prostu chcę
iść spać .
-ale teraz.
-tak masz z tym problem?
-tak, bo nie po to kupiłem
ci ten kostium, żeby on na tobie leżał.- zaśmiałam się pod nosem . Wstałam z
łóżka, z wielką powagą, podeszłam do szafy Harrego i wyciągnęłam jedną z jego
bluzek . naciągnęłam ją na siebie i wróciłam do łóżka .
-odwróciłam się do Loczka i
dałam mu buziaka w nos.
-dobranoc kotku.
-jesteś dla mnie wredna.
-wiem, ale to kara za ten
numer.
-pfi. – udał obrażonego, wtulił się we mnie i oboje zasnęliśmy. **************************************************************
.jpg)



Świetny , niemoge sie doczekać następnego .
OdpowiedzUsuńdopiero zaczęłam czytać, wiec mam trochę zaległości, ale postaram sie w najbliższym czasie ogarnąć. jak na razie zapowiada sie całkiem fajnie i nie mogę sie doczekać kolejnego (:pozdrawiam cieplutko i dużo weny :)
OdpowiedzUsuńwww.lastyearwithlou.blogspot.com
www.ihatemyperfection.blogspot.com